nr: 1/2017Powroty

Interpretacje

Autobiograficzność w strukturze tekstów poetyckich Marcina Świetlickiego

 

Kwestia obecności w wierszach Marcina Świetlickiego pierwiastków autobiograficznych była wielokrotnie poruszana przez krytyków i badaczy jego twórczości. Jarosław Klejnocki i Jerzy Sosnowski zauważyli, że „zarówno Zimne kraje (tu zwłaszcza cykl wierszy o pobycie w wojsku pt. Szmaty), jak Schizma czy Trzecia połowa i 37 wierszy o wódce i papierosach pełne są aluzji do znanych miłośnikom Świetlickiego faktów z jego życia” [1]. Jacek Gutorow wskazywał na wątki egzystencjalne, bezpośredniość i żywioł autobiograficzny jako na kluczowe pojęcia, w ramach których postrzegać należy poezję Świetlickiego [2]. O wyraźnym autobiografizmie w liryce autora Zimnych krajów często wypowiadał się także Karol Maliszewski. Analiza wierszy Świetlickiego przez pryzmat autobiograficzności wydaje się zatem oczywistością i sprawą konieczną dla ich prawidłowej interpretacji.

 

Podstawowym elementem, który pozwala na przyjęcie takiego stanowiska badawczego, jest metoda kształtowania podmiotów wierszy. Świetlicki konstruuje „ja” mówiące swoich tekstów jako sylleptyczny ekwiwalent autora, o czym świadczy przede wszystkim istnienie w wielu jego utworach sygnatury autorskiej. W wierszu zatytułowanym Anna i Lucjan Świetliccy [Zk2, 40] [3] pojawia się pośrednia sygnatura nazwiskowa, wprowadzona poprzez tytułowe przywołanie nazwiska „Świetliccy” i wewnątrztekstowe objaśnienie, że tytuł ten odnosi się do rodziców poety:

 

Czekam po drugiej stronie na autobus

– a oni idą – ojciec nieco z przodu –

mama ma parasolkę, ojciec z gołą głową

(mama zazdrości ojcu, że ładnie osiwiał

– sama ma siwe włosy wewnątrz). Deszcz. […].

 

Natomiast w słynnym tekście *** (Cały pokój jest obwieszony Marcinami…) [S, 38] występuje sygnatura imienna:

 

Cały pokój jest obwieszony Marcinami.

Przynajmniej raz w tygodniu wieszam jednego Marcina. […]

 

Wisi Marcin, drży, obraca się.

Wieczór. Gwałtownie wschodzi żarówkowe słońce.

Żyję dłużej niż wszyscy młodo zmarli poeci.

Żyję dłużej niż wszyscy młodo zmarli poeci.

 

Drugi z przywołanych wierszy dodatkowo konstytuuje „format duchowy” podmiotu, kształtując „ja” liryczne jako poetę (dzieje się tak za pomocą dwukrotnie powtórzonego finalnego zdania wiersza). Konstytuowanie „formatu duchowego” podmiotu odbywa się ponadto w wielu innych tekstach, jak choćby w utworze Ludzie [Zk2, 46]:

 

Kochają się i są zameldowani.

Wszystkie papiery w zupełnym porządku.

Mają swoje choroby, pomagają sobie

lekarstwami i literaturą.

 

Oni żyją, a ja

piszę o nich wiersze […]. [podkr. – T.D.]

 

Kolejnymi dowodami na autobiograficzność poezji Świetlickiego są: autotematyzm, podejmowanie problematyki sztuki oraz autoaluzyjność. Jednym z licznych autotematycznych wierszy autora Schizmy jest tekst *** (Wszystko przychodzi powoli. Powoli…) [ANPP, 326], w którym autor dokonuje autoanalizy poprzez krytyczną ocenę własnej twórczości, postrzeganej w kategoriach prawdziwości opozycyjnej wobec „kłamstw” świata zewnętrznego:

 

                      […] Czasem

czuję się chory pisząc prawdę, widząc

kłamstwa na ziemi i na niebie, mając

jedynie siebie do obrony.

 

Temat sztuki, a konkretnie poezji współczesnej, pojawia się w kilku utworach Świetlickiego, m.in. w szeroko znanym i wielokrotnie komentowanym wierszu specyficzna odmiana literatury dla młodzieży [Tp, 42], stanowiącym odpowiedź na zarzut Wojciecha Wencla, który – deprecjonując dykcję poetycką Świetlickiego – nazwał krakowskiego twórcę „pomysłodawcą szczególnej odmiany literatury dla młodzieży” [4]:

 

Cóż za stajnia Augiasza!

zamiast

Ale bajzel!

 

Naturalnie: można też

zamieszkać w katedrze

z maszynką elektryczną,

materacem, w jakimś

kącie.

 

Tekst ten jest krytycznym głosem w słynnym sporze klasycystów z barbarzyńcami. Świetlicki antyfrastycznie, poprzez wykorzystanie, z jednej strony, reminiscencji mitologicznej (stajnia Augiasza) i nawiązania do tradycji (katedra jako symbol tradycji nieposiadający konotacji religijnych) oraz, z drugiej strony, celowe użycie kolokwializmu („bajzel”), pozytywnie waloryzuje poezję „barbarzyńców”.

 

Kwestia autoaluzyjności w liryce Świetlickiego to sprawa niezwykle skomplikowana; Świetlicki nie stosuje bowiem prostych autocytatów czy kryptoautocytatów, ale posługuje się techniką jawnych i znaczących odwołań do swoich wcześniejszych utworów. Odwołania tego typu zaobserwować można na dwóch poziomach: „globalnym”, tj. dotyczącym wybranych książek poetyckich jako pewnych zamkniętych i charakterystycznych dla danego okresu całości (Zimne kraje, Zimne kraje 2 i Zimne kraje 3) oraz „lokalnym”, czyli odnoszącym się do poszczególnych utworów. Poziom pierwszy jest poziomem ogólniejszym, poziom drugi zaś – poziomem uszczegółowionym, w dokładny sposób uwyraźniającym cele, dla których Świetlicki wykorzystuje jawną autoaluzyjność. Jak się wydaje, cele takie są przynajmniej trzy: wariantywność, „autopolemiczność” i ewolucyjność. Wariantywność oznacza wskazanie na możliwość odmiennego ujęcia jednego problemu; tak dzieje się np. w wierszach Świerszcze (Powiedziałem: znam takie miejsce…) [Zk2, 10] i Świerszcze (Świerszcze, o, zatrzęsienie, zbieraliśmy je, łącząc w sztuczne pary…) [MSP, 201]. „Autopolemiczność” wiąże się z przewartościowywaniem, uzupełnianiem bądź rozwijaniem własnych propozycji i poglądów poetyckich, często w reakcji na opinie krytyczne na temat pierwotnego tekstu. Z taką sytuacją spotkać się można w wierszach Dla Jana Polkowskiego [MSP 198] i Nie dla Jana Polkowskiego [Zk2, 57]:

 

Trzeba zatrzasnąć drzwiczki z tektury i otworzyć okno,

otworzyć okno i przewietrzyć pokój. […]

 

Poezja niewolników żywi się ideą,

idee to wodniste substytuty krwi […]

 

W poezji niewolników drzewa mają krzyże

wewnątrz – pod korą – z kolczastego drutu. […]

 

Zamiast powiedzieć: ząb mnie boli, jestem

głodny, samotny, my dwoje, nas czworo,

nasza ulica – mówią cicho: Wanda

Wasilewska, Cyprian Kamil Norwid,

Józef Piłsudski, Ukraina, Litwa,

Tomasz Mann, Biblia i koniecznie coś

w jidysz. […]

 

                    Patrzę w oko smoka

i wzruszam ramionami. Jest czerwiec. Wyraźnie.

Tuż po południu była burza. Zmierzch zapada najpierw

na idealnie kwadratowych skwerach.

 

Dla Jana Polkowskiego

 

Bardzo wiele kłopotów w związku z tamtym wierszem.

Ćśśś. Nie budźmy upiorów. Minęło lat siedem.

Historia literatury wchłania wszystko. Ćśśś.

Historia nieba wybredniejsza jest.

 

Co nowego? Niewiele. Dalej uprawiamy

swoją niezwykle sztuczną retorykę […].

 

Oddycham. Zdradzam. Sprzedaję. Jestem skrępowany.

Kontrolowany. Świetnie. Dajcie mi policję

i cierpienie. Napiszę wolnościowy wiersz […].

 

Nie dla Jana Polkowskiego

 

Teksty te – w szczególności pierwszy z nich – były już wielokrotnie interpretowane i analizowane [5]. Wiersz Dla Jana Polkowskiego jest rodzajem poetyckiego manifestu, o którym tak pisał Marian Stala: „Opcję pozytywną (a raczej jej zarys) znaleźć można w zakończeniu przytoczonego wiersza [tj. utworu Dla Jana Polkowskiego – przyp. – T.D.]: „Patrzę w oko smoka…”, etc. Ten fragment jest ostentacyjnie dosłowny – i zarazem metaforyczny. Dosłowny, bo wprawdzie „w tym mieście” prawdziwy smok nie mieszka, łatwo jednak patrzeć w oko nieprawdziwego i wzruszać ramionami. […] Inaczej mówiąc: opcja Świetlickiego jest w swej istocie odmową uczestnictwa w świecie, wykraczającym poza przeżycia jednostkowe i międzyosobowe. Nie są ważne idee ani wspólnoty, nieistotna jest polityka, etyka, metafizyka. Naprawdę jest tylko własny, odrębny, osobny świat. Tylko on gwarantuje wolność, tylko on jest wolnością; nie jako idea, broń Boże, tylko jako konkretna, jednostkowa egzystencja” [6].

 

Tekst Dla Jana Polkowskiego wywołał wiele nieporozumień, stał się przyczyną mnóstwa – nie tylko zresztą literackich – dyskusji. Aluzyjny w stosunku do niego utwór Nie dla Jana Polkowskiego, naprowadzający, głównie za pomocą tytułowej negacji, na interpretację opartą na „autopolemice”, posłużył Świetlickiemu nie tyle do odwołania poprzednich twierdzeń o dokonującym się dzięki „o’harystom” literackim „przewrocie”, ile pokazaniu, że „historia literatury wchłonie wszystko”, także postulat zerwania z dotychczasowymi konwencjami i – jak pisał Gutorow – „bunt skierowany przeciw literaturze, historii literatury, tradycji” [7].

 

Trzeci z celów stosowanej przez autora Schizmy strategii autoaluzyjności – ewolucyjność – opiera się na próbie zaprezentowania zmiany stosunku Świetlickiego do swoich czytelników oraz stosunku czytelników do jego poezji i jego samego. Taka ewolucyjna linia – od nietolerancji do pełnej obustronnej akceptacji – wytyczona zostaje w wierszach Polska [MSP, 205] z tomu Zimne kraje i Polska 2 [Zk2, 63] z tomu Zimne kraje 2:

 

I kiedy ustawiamy się rzędem przed magazynem broni, śmierdząc jeszcze snami, […]

 

i kiedy Sejm obraduje i słyszę to wszystko przez radio w zakładzie fryzjerskim

– wydaje im się, że mają swojego poetę.

A ja odczekuję ironiczną, gorzką

chwilę, krzywię się

i triumfalnie zaprzeczam.

 

Polska

 

I kiedy, mimo wszystko, wzięli mnie za swego

poetę.

I kiedy, zamiast odczekać ironiczną gorzką

chwilę

i tryumfalnie zaprzeczyć – stanąłem

w tym ordynarnym świetle, mrużąc oczy.

I kiedy

(tego nie wypowiem, ale to jest,

jest!).

 

Polska 2

 

Postrzeganie poezji Świetlickiego przez pryzmat autobiograficzności możliwe jest również dzięki wielu innym elementom: stylizacji wierszy na fragmenty diarystyczno-brulionowe (głównie poprzez sposób formułowania tytułów), kluczowi personalnemu, konkretyzacji lokatywnej, perseweracji pewnych wątków i motywów oraz wspomnieniowości i poruszaniu tematyki własnej młodości.

 

Stylizacja tekstów na zapiski diarystyczno-brulionowe odbywa się, jak to zostało powiedziane, za pomocą odpowiedniej konstrukcji tytułów. Diarystyczny (i memuarowy) charakter mają w liryce Świetlickiego wiersze, których tytuły stanowią dookreślenia czasu, tj. pełne datowniki (np. 29 maja 1985 [Zk2, 29], 29 listopada 1987 [Zk2, 50], 30 kwietnia 1988 [Zk2, 55]) lub mniej precyzyjne wskazówki temporalne (np. W czerwcu 1986 [S, 18], Zapisek, maj 88 [S, 39], któregoś dnia w sierpniu 89 [Tp, 23], W grudniu, wieczorem [Zk2, 43], Sobota, impuls [S, 6]). Charakter „brulionowy” natomiast mają te teksty, w których tytułach pojawiają się determinanty gatunkowe czy quasi-gatunkowe (np. notatka, 18 grudnia [Tp, 24], notatka (sobota, listopad) [Tp, 30], zapisek, kwiecień 88 [Tp, 31] zapisek, sierpień 91 [Tp, 32]).

 

Klucz personalny w poezji Świetlickiego reprezentowany jest przez postaci Marcina Barana (Nie dla Jana Polkowskiego, dedykacja do wiersza Styczeń [S, 55]), Krzysztofa Koehlera (Nie dla Jana Polkowskiego), Marcina Sendeckiego (dedykacja do wiersza Przed wyborami [S, 23]), Roberta Tekielego (Żegnaj laleczko [MSP, 204]), Juliana Kornhausera (Wiersz wspólny (półfinałowy) [MSP, 229]) oraz Zbigniewa Herberta i Wisławy Szymborskiej (Wiersz dla Zbigniewa Herberta (dedykowany Wisławie Szymborskiej) [MSP, 204], Nobel dla Ibisza! [ANPP, 324]).

 

Obecny w tekstach autora Schizmy konkret lokatywny w dużej mierze dotyczy Krakowa, a właściwie jego wybranych przestrzeni – Rynku, Nowej Huty, Plant, ul. Szewskiej, ul. Wiślnej czy Kopca Kościuszki (np. wiersze 30 kwietnia 1988 [Zk2, 55], Karol Kot [S, 36], berlin [Tp, 43]), a ponadto wielu innych miejsc, jak choćby Morąga, gdzie znajdowała się Jednostka Wojskowa 2459, w której Świetlicki odbywał obowiązkową służbę (cykl Szmaty [Zk2, 18-23]) czy Słupska (utwór Słupsk 84 [Zk2, 27]).

 

W poezji Świetlickiego występuje wiele persewerujących wątków oraz motywów. Najistotniejszym – tzn. powracającym w największej liczbie wierszy – jest motyw palenia przez poetę papierosów, zaś najciekawszym – wątek jego służby wojskowej. Motyw palenia papierosów dostrzec można np. w tekstach Szmaty, Melodramat [Zk2, 33], Zimny papieros [Zk2, 42], Majowe wojny [S, 17] i Rozwinięcie [S, 33], wątek służby wojskowej zaś w Szmatach oraz w początkowych partiach Tygrysiej piosenki [Zk2, 45], niezwykle interesującego tekstu, wykonywanego również przez Świetliki:

 

W snach jeszcze ciągle cywilne obrazki:

to cywilne powietrze i cywilny brud

za paznokciami – i cywilne jest

nieogolenie we śnie, cywilne problemy. […]

Na zewnątrz jednak już dudnią komendy

Na zewnątrz krwawi zieleń… […].

 

Szmaty

 

Napotkany rok po wojsku były kapral

zaprosił mnie na wódkę.

Powiedziałem: nie, nie, obywatelu kapralu,

dla mnie obywatel kapral pozostanie zawsze

obywatelem kapralem, z kapralami nie piję. […]

 

Tygrysia piosenka

 

Wątek opisanego w Szmatach i przypomnianego w Tygrysiej piosence zdobywania w wojsku gorzkich doświadczeń skontrastowanych z „przedwojskową” niewinnością pojawia się również w wywiadzie udzielonym przez Świetlickiego Arkadiuszowi Bartosiakowi i Łukaszowi Klinkemu:

 

Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke: Przerobiliśmy trudne dzieciństwo Mistrza i zamierzamy przejść do trudnej młodości. Mistrz był we wojsku bombardierem…

Marcin Świetlicki: Bombardierem byłem, a jakże. Miałem jedną belkę, byłem artylerzystą i strzelałem z moździerza 82 mm – najlepszej broni do walk ulicznych. Podejrzewam, że dzisiaj również potrafiłbym obsługiwać moździerz. Ale głównie sprzątaliśmy toalety. Wyszedłem z wojska równo 20 lat temu. Pamiętam, że właśnie wybuchł Czarnobyl. Dzisiaj mogę się pośmiać z wojska, ale wtedy bolało strasznie. Fala, problemy – ohyda. […]. Bo to instytucja, która jest po to, żeby ludzie zobaczyli, jacy są ohydni [8].

 

Przywołanie przez Świetlickiego wątku swojej służby woskowej jest częścią charakterystycznej dla liryki autora Trzeciej połowy strategii wspomnieniowej. Wspomnieniowość, podobnie jak ewokacja dzieciństwa i młodości (fakt wielokrotnie zauważany przez krytyków [9]), służy przede wszystkim osadzaniu „ja” mówiącego w konkretnym czasie „prywatnym”, a ponadto – ukazywaniu zmienności rzeczywistości i zmienności człowieka w tej rzeczywistości. Jednym z ciekawszych „wspomnieniowych” wierszy Świetlickiego jest utwór Na pamięć [Zk2, 48], który już poprzez konstrukcję tytułu wprowadza odbiorcę w obręb problematyki konfrontacji teraźniejszości z przeszłością:

 

Listopad 81, prawie sześć lat temu,

kukiełkowy teatrzyk. Mam zieloną kurtkę.

W hallu szpitala biskup i ludzie biskupa. […]

                                               Na którymś (nie mogę

sobie przypomnieć) z pięter jest dziewczyna, którą

ja wtedy kocham (listopad 81)

i tak dalej. […].

 

Ostatnim elementem, na jaki należy zwrócić uwagę, analizując twórczość Świetlickiego w kontekście autobiograficzności, jest posługiwanie się przez poetę w opisie rzeczywistości metodą „realizmu subiektywnego” („subrealizmu”). Tak właśnie dzieje się w cytowanych przed momentem Szmatach, tak też wygląda to w szeregu innych tekstów, np. w ładnym wierszu [Tp, 12]:

 

W domu upał.

Wszystko szklane rosi się.

Nic do niczego nie służy.

Wszystko pokryte rosą.

 

Wyszli ci co ich kocham.

 

Palce mają smak tytoniu.

Ugotowałem obiad.

Zjemy go jutro.

 

Przez żaluzje białe paski świat.

 

„Subrealizm” pojawił się u Świetlickiego, jak można sądzić, z dwóch zasadniczych przyczyn: fascynacji poezją personistyczną oraz programowej (poświadczanej choćby przez utwór Dla Jana Polkowskiego) niechęci do tego, co ogólne, wywołującej zwrot ku subiektywizmowi, jednostkowości, indywidualnej autentyczności i autobiograficzności, a co za tym idzie – ku prostocie i potoczności obrazu, połączonym z opisem rzeczywistości z perspektywy „ja” nieuwikłanego w ograniczającą je zbiorowość. Technika „realizmu subiektywnego”, wykorzystywana przez krakowskiego poetę w większości jego epizujących wierszy, sprawia, iż uzasadnione wydaje się twierdzenie Stali, że u Świetlickiego „źródłem i miarą tak świata, jak poezji są konkretne, podmiotowe przeżycia… konkretna egzystencja, w jej tożsamości i zmienności. […] Poezja przekształca się w bio-grafię, w re-konstruowanie, odsłanianie i uzasadnianie egzystencji: jej granic, jej rytmu, jej kolorytu. To poetyckie samo-określenie jest zarazem przeciw-stawianiem się wszystkiemu, co przekracza granice podmiotowych przeżyć. Jest nieustanną obroną własnej prawdy, własnej tożsamości” [10]. Jak się wydaje – wykorzystywanie przez Świetlickiego autobiograficzności ma na celu właśnie obronę swojej tożsamości, jednostkowości i niepowtarzalności przed zagrożeniami, jakie niosą wszelkie uniwersalizujące systemy definiowania zarówno rzeczywistości, jak i podmiotowości.

 



[1] J. Klejnocki, J. Sosnowski, Biografia i ciało, w: tychże, Chwilowe zawieszenie broni. O twórczości tzw. pokolenia „bruLionu” (1986-1996), Sic!, Warszawa 1996., s. 66.

[2] Zob. J. Gutorow, Marcin Świetlicki. Notatki, w: tegoż, Niepodległość głosu. Szkice o poezji polskiej po 1968 roku, Znak, Kraków 2003, s. 108.

[3] Wiersze Marcina Świetlickiego cytowane będą wg kilku edycji, oznaczonych następującymi skrótami: Zk2 – M. Świetlicki, Zimne kraje 2, Agencja Wydawnicza Zebra, Kraków 1995; Tp – M. Świetlicki, Trzecia połowa, Wydawnictwo a5, Poznań 1996; S – M. Świetlicki, Schizma, Wydawnictwo Czarne, Czarne 1999; MSP – Macie swoich poetów. Liryka polska urodzona po 1960 roku (wypisy), wybór i oprac. P. Dunin-Wąsowicz, J. Klejnocki, K. Varga, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 1997; ANPP – Antologia nowej poezji polskiej 1990-1999, red. R. Honet i M. Czyżowski, Zielona Sowa, Kraków 2001. Liczby po skrótach oznaczać będą odpowiednie numery stron.

[4] Zob. W. Wencel, Pejzaż po przełomie, ale nie po klęsce (wypowiedź w ankiecie), „Kresy” 1995, nr 21.

[5] Zob. choćby interpretacje: Klejnockiego i Sosnowskiego – J. Klejnocki, J. Sosnowski, Niebezpieczna potęga smaku, w: tychże, Chwilowe zawieszenie broni…, dz. cyt., s. 22-23, Gutorowa – tenże, Pytania estetyczne dzisiaj, w: tegoż, Niepodległość głosu…, dz. cyt., s. 225, Maliszewskiego – tenże, Druga połowa lat osiemdziesiątych. Zaczyn fermentu, [w:] tegoż, Nowa poezja polska 1989-1999. Rozważania i uwagi, Oficyna Wydawnicza Atut – Wrocławskie Wydaw. Oświatowe, Wrocław 2005, s. 17-23; Mariana Stali – tenże, Polkowski, Machej, Świetlicki, Tekieli… Kilka uwag o nowych poetach, zapisanych jesienią 1989 roku, w: tegoż, Druga strona. Notatki o poezji współczesnej, Znak, Kraków 1997, s. 157-158; Dariusza Pawelca – tenże, Oko smoka. O wierszu Marcina Świetlickiego Dla Jana Polkowskiego, w: tegoż, Kanonada. Interpretacje wierszy polskich (1939-1989), Wydawnictwo UŚ, Katowice 1999, s. 182.

[6] M. Stala, dz. cyt., s. 157-158.

[7] J. Gutorow, Marcin Świetlicki. Notatki…, dz. cyt., s. 109.

[8] A. Bartosiak, Ł. Klinke, Wywiad z Marcinem Świetlickim, http://wywiadowcy.pl/marcin-swietlicki/, ścieżka dostępu: 10.03.2010.

[9] Zob. w tym kontekście uwagę Klejnockiego i Sosnowskiego: „[…] dzieciństwo, niekoniecznie aż niemowlęce, jest – właśnie jako okres niezafałszowanych lub zafałszowanych nieznacznie wtajemniczeń w los – terenem licznych eksploracji, jak w utworach Filipiak, Tokarczuk, Wilczyka, Świetlickiego, Podsiadły i wielu innych […]” – J. Klejnocki, J. Sosnowski, Biografia i ciało, dz. cyt., s. 67.

[10] M. Stala, Piosenka niekochanego, w: tegoż, Druga strona…, dz. cyt., s. 190-191.

Wróć