nr: 1/2015Maska

Temat numeru

Okładka płyty Skądokąd
Codzienność i transcendencja. O płycie „Skądokąd” Raz, Dwa, Trzy


 

 

 

Tylko we mgle błądzi człowiek

 Na wietrze z niemocy drży

 Na szczycie góry tracąc oddech

 Kradnie powietrza łyk

Tylko we mgle człowiek [fragm.] [1]

 

W 2010 roku zespół Raz, Dwa, Trzy wydał swój siódmy album zatytułowany Skądokąd. Został on przyjęty z dużym entuzjazmem, ze względu na fakt, że grupa za sprawą poprzedniej płyty (Trudno nie wierzyć w nic, 2003) osiągnęła ogromny sukces komercyjny w Polsce. Poza tym już od 1990 roku kształtowała swoją pozycję na rynku muzycznym i zdobywała coraz szersze uznanie przede wszystkim dzięki postaci Adama Nowaka – lidera zespołu, gitarzysty, wokalisty i twórcy większości tekstów. Album Skądokąd szybko sprzedał się w ilości ponad 30 000 egzemplarzy.

 

Chciałabym przyjrzeć się tekstom piosenek z tego albumu (autorstwa Nowaka), zastanowić się nad ich wymową, zakładając że utwory te można odczytywać jako spójną całość. Wszystkie bowiem krążą wokół jednego pytania, pytania o cel życiowej wędrówki. Tytuł albumu sugeruje nasz kierunek interpretacji – Skądokąd – łączy w sobie dwa pytania, jakie bezustannie zadaje sobie człowiek – gdzie jest jego początek, skąd wyruszył i gdzie znajduje się cel jego trudnej wędrówki, co odnajdzie u kresu dróg. W wywiadzie z Adamem Nowakiem czytamy: „Płyta nazwana została Skądokąd. Po to, by oddać nastrój poszukiwania, by zaangażować serce i wyobraźnię, a nie tylko zmysł słuchu, poczucie rytmu, czy sformatowany czas odbioru, który skłonniśmy poświęcać na wysłuchanie piosenki trwającej nie dłużej niż przysłowiowe trzy minuty i trzydzieści sekund” [2]. W związku z tym, nie chciałabym analizować z osobna każdego utworu, a skupić się na odnajdywaniu punktów stycznych, które pozwolą mi na interpretację całego zbioru piosenek. Co prawda, porządki semantyczne wszystkich tekstów nie są do końca spójne, ale jednak nie odczuwamy tego w odbiorze, piosenki obfitują w podobne sensy metaforyczne, powtarzające się motywy, posiadają wyraźną wymowę odnoszącą się do ludzkiej moralności.

 

Zacznijmy jednak od przybliżenia specyfiki formy, jaką jest piosenka. To przekaz wielokodowy, spajający w sobie treści płynące z tekstu, muzyki oraz gestów i zachowania samego wykonawcy (czyli z przekazu wizualnego). Z racji odmiennego statusu semiotycznego, piosenka wymaga zatem odrębnych metod badań. Edward Balcerzan skłania się ku hipotezom o jednoczesnym zaistnieniu muzyki i poezji w kulturze, a jako pierwszy wyraz jedności tych form wskazuje śpiew [3]. Znaczenie piosenki będzie zawarte w relacji pomiędzy słowem a muzyką, która znajduje się na pograniczu komunikatu językowego i pozajęzykowego. Z racji tego, sama konwencja jest już obciążona pewnym przymusem – istnieje nacisk na korelację słowa i melodii, a to narzuca konieczność mediacji. Tekst piosenki posiadać musi specjalny charakter, mamy tu do czynienia z pewną nadorganizacją artystyczną – aby nie dopuścić do sprzeczności między artykulacją dźwięków a fonetyczną artykulacją słowa [4]. Pojawia sie zatem problem przystawalności tekstu słownego oraz muzycznego [5], które, warunkując się wzajemnie, muszą w efekcie tworzyć spójną całość. Muzykę należy niewątpliwie traktować jako część niosącą także wyraźną wartość semantyczną, narzucającą sens całości, jako metaforę. Istnieją co prawda głosy opowiadające się za traktowaniem muzyki jako tworu asemantycznego, jestem jednak skłonna przychylić się do uznania jej jako pełnowartościowego, choć przekazującego „niesprecyzowane jakości wyrazowe” [6], znaku semantycznego.

 

Pomimo że moja analiza ograniczyła się do jednego albumu muzycznego, teza ta znalazła swoje wyraźne podstawy, album Skądkokąd okazał się wzorcowym przykładem istotności znaczenia muzyki w ogólnym wydźwięku i odbiorze całości dzieła (czyli albumu muzycznego). Mimo tego że prym zdaje się wieść tekst słowny, to jednak muzyka nadaje ostateczny kształt, koncentruje uwagę odbiorcy na poszczególnych słownych elementach (kiedy rytm zaznacza poszczególne słowo czy partie słów), wprawia go odpowiedni nastrój. Myślę, że najwyraźniej widoczne jest to w utworze muzycznym Już – pomimo że tekst opowiada tu o przeżyciu związanym z uczuciem smutku, rozpaczy (śmierć bliskiej osoby), muzyka – utrzymana w szybkim tempie, radosnej, rytmicznej melodyce, jest znakiem o zgoła innej treści, znakiem, który zmienia całościowy odbiór utworu – piosenka w efekcie zostanie odczytana jako optymistyczna i radosna. Już ostatecznie zatem wywoła u odbiorcy emocje, będące wynikiem silnego oddziaływania semantycznego muzyki, która, jak widać, często decyduje o naszym odbiorze. Poza tym prowadzi także do eliminacji lub dodawania słów – tego wymaga wspomniana korelacja i konieczność elastyczności tekstu, by współbrzmiał z przypisaną mu melodią. „Niewątpliwie dzieło muzyczne, a więc także melodia piosenki, usiłuje być przede wszystkim przedmiotem” [7].

 

W przypadku analizy piosenki spotykamy się z odmienną sytuacją wykonawczą
i środkiem zapisu, co zapewne także odciśnie się na samej poetyckiej treści piosenki. Tekst potraktujmy, za Anną Barańczak, jako typ wiersza melicznego [8], który cechować ma „śpiewność” i realne powiązanie z tekstem muzycznym. Wiersz ten cechuje symetryczny podział na odcinki, co jest wymogiem melodii i rytmu muzycznego (dlatego niemożliwe wręcz byłoby tu użycie wiersza wolnego). Ustalenie konkretnej charakterystyki piosenki zdaje się jednak rzeczą niewykonalną, sam podział i budowa są bowiem niejednolite, co obserwujemy przede wszystkim we współczesnej piosence estradowej. Jak pisze Barańczak, wiersza melicznego nie da się zaklasyfikować jednoznacznie do tradycyjnego systemu wiersza, aczkolwiek istnieją też jego charakterystyczne elementy takie jak rymy, czy używanie znaków „przyswojonych” spodziewanemu odbiorcy. Umberto Eco zaś wskazuje, że „nowe dzieła muzyczne nie tworzą […] przekazów określonych i ukończonych, nie mają kształtu jednoznacznego, lecz dają możliwość tworzenia różnych form, zależnie od inicjatywy wykonawcy” [9]. Słowa te podkreślają, jak elastyczną formą wyrazu jest piosenka, i jak istotny wpływ ma na nią sama forma przedstawienia oraz jej wykonawca.

 

Jaka jest muzyka albumu Skądokąd? Zdecydowanie buduje ona spójny nastrój całej płyty i świetnie współgra z treścią tekstów. Melodie są raczej spokojne, dynamika stonowana, przy utrzymaniu jednocześnie dość wyraźnego rytmu. Subtelna gra dźwięków podkreśla subtelność gry słów w tekstach piosenek, buduje także swoistą atmosferę tajemniczości. Nowak określił ten album jako „wydłubany palcami” [10]. Rzeczywiście, delikatna kompozycja muzyczna wydaje się naturalna, ze względu na brak elektronicznych dźwięków („nowe utwory nie epatują mocnym, wygenerowanym przez studyjną maszynerię brzmieniem. Jako zwolennicy naturalności, sięgnęli w dużej mierze po instrumenty akustyczne” [11]), ciągłą obecność gitary i akordeonu. Muzyka – pogodna, melodyjna, rytmiczna, momentami melancholijna, by za chwilę płynnie przejść w bardziej wesołą i radosną, powoduje, że słuchacz może mieć problem z odróżnieniem kolejnych piosenek, z wyczuciem, kiedy zaczyna się kolejny utwór. Nie brakuje „rytmu (czasem bardzo dyskretnego, innym razem bardzo wyrazistego), trochę zakamuflowanych odniesień to do folkloru i world music, to znów do rockowej estetyki” [12]. Odbiorca w swoisty sposób „płynie” na fali dźwięków, żegluje kołysząc się swobodnie po morzu melodii, a dzięki muzyce może wyciszyć się i skłonić do refleksji nad przekazem, który unosi się nad wyśpiewanymi słowami.

 

Muzyka sprawia, że podczas słuchania albumu mamy wrażenie jakbyśmy „płynęli”. Wrażenie to ugruntuje i wzmocni rzut oka na samą okładkę albumu – wręcz zaskakująco prosta grafika, pozioma linia – wody, czy też horyzontu zdaje się symbolizować drogę, o której wciąż będzie mowa, a w małej (papierowej?) żaglówce może i znajdziemy się sami, podczas żeglugi po muzyczno-słownym oceanie pytań. Horyzont, „łączenie błękitu z kawałkiem lądu”, ryba przemierzająca ocean, wiejący wiatr, czerwone morza, kłęby wody, słowa, które „płyną z ust” – to słowa z piosenek, które uzupełniają metaforę morskiej podróży w nieznane.

 

Przejdźmy jednak do treści tekstów piosenek umieszczonych na płycie. Wiemy już, że album ten odnosi się do życiowej wędrówki i poszukiwania sensu. Jest ponadto przepełniony licznymi treściami filozoficznymi, szkicuje portret człowieka i Boga, stanowi zbiór ludzkich wartości, poprzez użycie licznych metafor i odwołań do Biblii. Obraz człowieka zarysowany jest z zaznaczeniem głębokiej ludzkiej potrzeby poszukiwania siebie, prawdy o życiu i o śmierci. Przyjrzyjmy się bliżej postaci człowieka. Jawi się on jako istota „w drodze”, poszukująca, podczas życiowej wędrówki, wciąż próbująca odpowiedzieć na tytułowe pytanie płyty – skąd i dokąd zmierza. Wielokrotnie pojawiający się motyw śladów stóp, podkreśla istotność tej wędrówki, jednocześnie „ślady stóp” można odczytywać jako wszystkie ludzkie poczynania, uczynki, wszystko to, co zostawia za sobą i z czego będzie później rozliczony przez Boga:

 

Z zostawionych i splątanych

Śladów naszych stóp

Prosto czyta Bóg [13]

                                              

Człowiek – spełniający się w podróżowaniu – przypomina wędrowca: pielgrzyma, podróżnika czy włóczęgę, włóczykija który, będąc w bezustannej drodze, przemierza nieodkryte ścieżki. Metafora ta nie jest trudna w odbiorze. W tym sensie pojmujemy podróż jako drogę przez życie, poszukiwanie prawdy o sobie i świecie, pielgrzymkę w głąb siebie. Człowiek błądzi podczas tej trudnej wędrówki, jego ślady są „splątane” – świadczy to o niepewności kroków, o ciągłych wahaniach i trudnych decyzjach jakie podejmować musi podczas wyprawy. Mimo obecności motywu częstego błądzenia po niewłaściwych ścieżkach, utwory pełne są wiary w naturę ludzką, w jej wrodzoną dobroć. Ostatecznie człowiek ma przecież „niewinne serce” (choć także „niespokojne”) i ogromną szansę na powodzenie w odnalezieniu celu i sensu, szczęścia i spełnienia.

 

Obok człowieka pojawia się postać Boga. Bóg – stwórca wszystkiego, sprawiedliwy sędzia, ukazany w bardzo tradycyjny sposób, obserwuje poczynania człowieka, by później rozliczyć go z popełnionych grzechów, i by wynagrodzić za słuszne uczynki. Człowiek jest dla niego niczym otwarta księga – przed wszechwiedzącym i wszechwidzącym Stwórcą nie można się ukryć. Przyglądając się postaci Boga i człowieka, chcuałabym dokonać krótkiego zestawienia, które wyraźniej zaznaczy kontury wizji świata, człowieka i Boga:

 

Człowiek: „bezbronna oka źrenica” –  Bóg: posiada ciało („ramię”)

Człowiek: „jedno życie”, posiada duszę, „kradnie powietrza łyk” – Bóg: „ulepił z gliny”, „darował życie”

Człowiek: zostawia ślady splątane – Bóg: „prosto czytał” (ze śladów stóp człowieka)

Człowiek: „ziemia twój dom” – Bóg: „przyśnił” świat

Człowiek: „niespokojne serce” –  Bóg: „unosi sól martwych jezior, w uległość chmur i mglistą wieczność”

Człowiek: są mu przypisane ból, łzy strach – Bóg: „z uśmiechem dziecka”, „smutnym wzrokiem patrzył”

Człowiek: „we mgle błądzi” – Bóg: „wiatru stwórca”

Człowiek: „na wietrze z niemocy drży” – Bóg: jego „gest budzi wulkan”

Człowiek: „z ust płynie co nieczyste jest” – Bóg: „powiedział pierwsze słowo”

Człowiek: „niewinnym miejscem serce jest” – Bóg: „jego gest jego imię, jego wzrok, nie ominie”

 

Z racji wciąż pojawiających się motywów biblijnych (jest nimi przesiąknięty cały album: gorejący krzak, stworzenie świata, sąd ostateczny, raj) i postaci Boga, piosenki z płyty zdają się przypominać pieśni religijne. Pieśni tego rodzaju, jak wskazuje Agnieszka Sojka, „przedstawiają sytuacje, w których może się znajdować człowiek, stawiają pytania dotyczące egzystencji ludzkiej, szczególnie odnoszące się do moralnej kondycji człowieka” [14]. Pieśń religijna jest gatunkiem poezji religijnej, skupia się na opowieści o człowieku w przestrzeni Boga, stawia pytania o ludzką egzystencję, o moralną kondycję człowieka. Porównując teksty religijne i te zawarte na płycie Skądokąd można zauważyć wiele zbieżności. Sojka, przeprowadzając swoją analizę pieśni, zwróciła uwagę na zbieżności pomiędzy postacią Boga i człowieka pojawiającą się w tych utworach. Natura boska i ludzka, tylko pozornie są dalekie, w rzeczywistości bowiem przenikają się i są sobie bliskie. Relacja z Bogiem jest wyraźnie zaznaczona, jednak człowiek jest pielgrzymem i samodzielnie podejmuje wyzwanie podróży, wierzy że jego wędrówka ma sens i cel. Sojka wyróżniła trzy elementy konstytuujące fenomen religijnych pieśni: treść, charakter i przeżycie. Jej analiza i metody badawcze okazały się wyjątkowo przydatne w mojej interpretacji albumu zespołu Raz, Dwa, Trzy. Liczne wątki, które Sojka wymieniała jako reprezentatywne dla swojego materiału badawczego, pokrywają się z wątkami obecnymi w tekstach Nowaka (Bóg, człowiek, życie, godność, wolność, śmierć, szczęście, miłość, samotność, cierpienie, codzienność wymieszana z transcendencją).

 

Religijny charakter tekstów splata się z nawiązaniami do tradycji ludowej. To współistnienie nie oznacza wzajemnego wykluczenia, a raczej dowodzi powszechnego przenikania się dwóch tradycji, związanego z procesem społecznej adaptacji wzorców religijnych. Religijna teoria rzeczywistości w wymiarze związanym z tradycją ludową, charakteryzuje się swoistą prostotą i zwięzłością. Wyraźny, przejrzysty w swojej formie obraz człowieka wobec niezaprzeczalnego istnienia jedynego Boga skłonił mnie do nawiązania do ludowego pojmowania religijności, charakteryzującego się obecnością pewnego rodzaju uproszczeń. O widocznych odwołaniach do folkloru wspomniałam już mówiąc o muzyce Raz, Dwa, Trzy. W warstwie słownej także napotykamy odniesienia czy też tropy prowadzące nas do cech charakterystycznych dla twórczości ludowej. Wizja Boga – z jednej strony dobrego ojca, stwórcy wszystkiego, a z drugiej groźnego sędziego – pokrywa się z Jego wizją powszechną w kulturze ludowej. Zauważmy (i wróćmy w tym miejscu do sporządzonego przeze mnie zestawienia wizji człowieka i Boga), że Bóg jest bardzo zbliżony do człowieka – posiada ciało, ma podobne potrzeby (np. snu), doświadcza takich samych emocji (smutku, radości), momentami nie jawi zatem jako wszechmocny czy groźny. Nader wyraźne jest dwoiste postrzeganie – Bóg ma ludzką twarz, ale wzbudza jednocześnie strach; człowieka przepełnia lęk przed Panem, który będzie kiedyś surowo oceniał wszystkie ludzkie uczynki. Pierwiastek ludowości dostrzeżemy także przyglądając się pojmowaniu śmierci w analizowanym materiale. Chcę się tu skupić przede wszystkim na wspomnianym wcześniej utworze Już, który opowiada o śmierci bliskiej osoby. Tekst ten przywodzi na myśl modlitwę do Anioła Stróża („bądź dniem, nocą przy mnie bądź”), osoba mówiąca wyraża swój smutek po śmierci bliskiego („niechaj dotknie smutek mój”). Śmierć przedstawiona jest jako wieczny sen („śpij”), jako moment przejścia do innego świata, gdzie nie potrzeba już słów, czasu i nocy. Poza pewnością istnienia życia po śmierci spotykamy się z wątpliwością, jak to życie ma wyglądać – „kto wie co tam w niebie dadzą ci”. Moment śmierci jest przedstawiony jako przekroczenie progu:

 

Próg przekroczyć nieba próg

Byś mógł

Pukaj aż uchylą wrót

 

I tu ponownie mamy do czynienia z motywem typowym dla wierzeń ludowych – próg jako najważniejsze miejsce w domu, posiadał cechy magiczne i bezpośrednio łączył się z obrzędami rittes de passage [15]. Czynności magiczne powiązane z religijnymi i obrzędowymi często wiązały się z przenoszeniem przez próg, który postrzegano jako miejsce graniczne, ściśle wiążące się z momentem przełomowym – przejściem do innego świata. Także samo potraktowanie śmierci jako rzeczy naturalnej i „zwyczajnej”, jest charakterystyczne dla kultury ludowej – o śmierci mówi się wprost, bez lamentu, z wiarą, z nadzieją, czy wręcz pewnością nieśmiertelności duszy. Śmierć zdaje się częścią życia człowieka, człowiek przechodzi do innego świata, gdzie może spotkać dawnych znajomych, którzy odeszli przed nim. Mimo żalu i smutku, jakim wiąże się śmierć bliskiej osoby, piosenka ta jest utrzymana w dość szybkim rytmie, melodia daleka jest od melancholijnej i nich będzie to potwierdzeniem wcześniejszych wniosków odnoszących się do postrzegania śmierci jako nieodłącznej towarzyszki ludzkiego życia, która nie jest końcem, a jedynie przejściem do innej rzeczywistości.

 

Bóg jest stwórcą słońca, nieba, ziemi, oceanów, zwierząt, roślin – w tekstach można poczuć unoszące się uwielbienie i podziw dla cudu przyrody. Jak sądzę, ma to związek z deklarowanym szacunkiem dla wszystkiego co zostało przez Boga stworzone. Osoba mówiąca chyli czoła przed naturą, zauważa, że człowiek nie jest najsilniejszą istotą na świecie, nie może pokonać natury, w jej obliczu jawi się jako wyjątkowo słaby (odnoszę się przede wszystkim do tekstu Tylko we mgle człowiek). Ponadto inne stworzenia znają „wędrówki cel”, zawsze wiedzą „dokąd i skąd”, a to jednoznaczne jest z konieczną pokorą człowieka wobec sił natury, bo tylko dzięki jej łasce może istnieć, może „kraść powietrza łyk”.

 

W piosenkach wielokrotnie pojawia się także motyw sądu ostatecznego. Podmiot liryczny zwraca szczególną uwagę na to, że nasze czyny za życia będą osądzone. W piosence Zgodnie z planem (może świt błyśnie) widzimy wielokrotne powtórzenie zwrotu „zgodnie z planem”, zabieg ten wzmacnia przekaz, podkreśla istnienie celu. Fragment mówiący, że wszystko już zostało powiedziane nawiązuje do Apokalipsy. W związku z tym tekst ten jest pewnego rodzaju przestrogą dla nas wszystkich – by wystrzegać się złych poczynań, ponieważ nadejdzie czas Sądu Ostatecznego.

 

Kolejnym z ważnych tematów poruszanych w piosenkach jest codzienność. Z nią, co istotne, ściśle związana jest transcendencja. Przede wszystkim w piosenkach Upał roztapia granice miasta i Oto papieros w dłoni stykamy się z próbą oddania rytmu codziennego życia. Przyjrzyjmy się pierwszemu ze wspomnianych utworów – wymowna jest już długość jego trwania (ponad osiem minut!) oraz wyrazistość rytmiczna muzyki. Słowa także przypominają niekończące się zdanie. Uderzające jest oddanie szczegółów, poświęcenie uwagi rzeczom zwyczajnym, drobnym ruchom, czynnościom, do których nie przywiązuje się zazwyczaj wagi: „bierze gazetę”, „wypycha kanty”, „poprawia chustkę”, „lecą do szklanki wiórka herbaty”. Opis postaci pojawiających się w tekście, jest także zadziwiająco dokładny („pot kombatanta na kołnierzyku”). Zwróćmy uwagę, że osoba mówiąca jest nie tylko bacznym obserwatorem opisywanej sytuacji, ale także sama jest jej bohaterem, uczestniczy w tym codziennym wirze pozornie nieistotnych czynności i zdarzeń („przekręcam kurek”, „potrącam szklankę”, „nabieram cukier”, „zakręcam wieczko”). Zdaje się niezbędnym elementem fascynującej układanki zwyczajnej rzeczywistości (mimo że obserwuje zdarzenia prawdopodobnie z okna swojego mieszkania, także wykonuje codzienne czynności i mówi o nich).

 

W tej monotonii, prawie niezauważalnie, dochodzi do śmierci jednej z postaci – „kombatant właśnie przestał oddychać”. Jednak fakt ten nie jest ukazany jako tragedia, wydarzenie na tyle istotne, by poświęcić mu więcej aniżeli jeden wers tekstu czy dwa dźwięki melodii. Przecież słońce wciąż świeci nad rynkiem („z przyzwyczajenia”), sprzedawca pracuje w kiosku, a gołąb siedzi na oknie. I ponownie spotykamy się z podejściem do śmierci o jakim była mowa juz wcześniej. Śmierć nie jest niczym mniej zwyczajnym niż inne codzienne czynności, to nieodłączny element każdego dnia, ludzie żyją i umierają, śmierć jest rzeczą naturalną, częścią monotonii codziennego życia. Można jednak także skłonić się ku bardziej pesymistycznej interpretacji tego tekstu – ludzie nie dostrzegają siebie nawzajem i są skazani na wszechobecną obojętność, są pozamykani w swoich małych światach, żyjąc wśród ludzi, nie są w stanie dostrzec śmierci czy cierpienia drugiego człowieka.

 

Niewątpliwe uderzające w analizowanych utworach jest zestawienie i swobodne, pełne naturalności, przeplatanie się trudnych pytań o ludzką egzystencję, Boga, moralność, sens i cel człowieka z czynnościami, które każdy wykonuje codziennie, wręcz mechanicznie, nie zwracając na nie uwagi. Odczytałabym to jako wskazanie, że z tych właśnie gestów, zachowań i działań składa się człowiek, jego życie, i tylko poprzez nie może odnaleźć swoją drogę i starać się rozwikłać życiowe wątpliwości i odszukać sens egzystencji. Teksty Nowaka mają zatem wymiar uniwersalny, dotyczą każdego człowieka, nie są skierowane tylko do osób religijnych, młodych czy dojrzałych – każdy uczestnik tej rzeczywistości, żyje podobnie i poszukuje odpowiedzi na takie same pytania. Odbiorca nie jest zobligowany do wiary w Boga. Wyraźna postać jedynego Boga w tym wypadku może być traktowana jako metafora, będąca artystycznym narzędziem do opisania świata, emocji i problemów z odszukaniem jego sensu. „Wartość estetyczna – podkreślał Eco – jest tym większa, im bogatsze są możliwości jego [tekstu] interpretacji, im różnorodniejsze budzi ono reakcje, im więcej aspektów ukazuje odbiorcy nie tracąc zarazem własnej tożsamości” [16].

 

Motyw codzienności ściśle łączy się z kolejnym zagadnieniem poruszanym w tekstach – z przemijającym czasem. Płynącym bezlitośnie, czasami wolno i spokojnie, czasami niebezpiecznie szybko. Jednak bezustannie. Pewnym jest, że nie da się go powstrzymać (do momentu śmierci, potem już przestaje istnieć, jest zatem cechą przypisaną życiu doczesnemu). Wielokrotnie natykamy się na pojęcie „wieczności”, które zdaje się nie mieścić w głowie; wszak człowiek jest niewolnikiem czasu, nie może się od niego uwolnić, także to co czeka go w życiu po śmierci, gdzie czas już nie gra roli, okazuje się niepojęte. Osoba mówiąca podkreśla, że wszystko co jej dotyczy, wszelkie myśli, są uzależnione od tykania zegara (warto tu wspomnieć, że sama melodia utworu Oto papieros w dłoni przywodzi na myśl dźwięki zegara właśnie):

 

Jaka myśl się zjawi

Jakiej bym nie przegnał

Patrzę w tejże kawiarni

Na plastikowy zegar

 

Zegar wciąż tyka nad głową, a człowiek jest jego wiecznym więźniem. Wskazówki bez przerwy obracają się na plastikowej tarczy. W tym momencie, zainspirowani tą mozolną, nieustanną wędrówką i rytmem bezlitosnie płynących sekund, przypominamy sobie o własnej bezsilności wobec czasu i trafiamy do punktu, w którym rozpoczęłam analizę tekstów – do motywu człowieka-wędrowcy zmierzającego poprzez gąszcz pytań, w poszukiwaniu sensu. Włóczęgi na zawiłych ścieżkach, z wciąż powiększającym się bagażem doświadczeń i wspomnień, z zegarem coraz uporczywiej wybijającym mijające godziny. Podróżując na łodzi dźwięków kolejnych utworów albumu Skądokąd należy docenić spójność warstwy muzycznej i tekstowej. Utwory tworzą harmonijny materiał, prezentują się jako umiejętnie połączona, zaskakująco dobrze zgrana kompozycja wszystkich elementów, która przyniosła niewątpliwie ciekawy efekt pełen wartościowych treści. Z pewnością nie jest to tylko składanka kilku piosenek, a w pełni przemyślany, istniejący jako całość album muzyczny.

 

Na koniec zwróćmy jeszcze uwagę na przynależność piosenki do kultury masowej i zadajmy sobie pytanie, czy głębokie sensy utkwione w treści tekstów mają szanse przemówić do odbiorców płyty? Piosenka jako synkretyczna odmiana sztuki daje większe szanse pozyskania i dotarcia do szerszego grona odbiorców. Dzięki omawianej już wcześniej wielokodowości, zwiększona jest jej atrakcyjność, posiada więcej mechanizmów kontaktu [17] z potencjalnym odbiorcom. Można jednak podać w wątpliwość samo skupienie się odbiorcy na tekstach piosenek. Czy w ogóle wolno nam mieć nadzieję na podjętą próbę analizy, wiedząc o złożonym przekazie utworów? Jakie kompetencje powinien posiadać odbiorca? Balcerzan pisze, że „słowo w piosence znajduje się w stanie ustawicznego zagrożenia. [...] W strukturze piosenki sieć znaczeń ulega osłabieniu” [18]. Sojka zaznacza, że przeżycie literackie i muzyczne zależne jest od cech psychologicznych odbiorcy, od jego zmysłowej percepcji, od odbioru estetycznych i ekspresywnych właściwości utworu [19]. Nie potrafię odpowiedzieć na postawione sobie pytania, pewne jest dla mnie jedynie to, że wyłuskanie przekazu utworów nie jest łatwe, a dla dzisiejszego, masowego odbiorcy, który funkcjonuje w przekolorowanym świecie iluzji, może zdawać się wręcz zbędne. Czy rzeczywiście jest mu potrzebna refleksyjna podróż w głąb siebie, stawianie pytań i próba odnalezienia sensu? Mimo wszystko, widząc tak ogromny sukces zespołu Raz, Dwa, Trzy skłoniłabym się przyjąć optymistyczny wariant odpowiedzi.

 



[1] Analizowane teksty piosenek z płyty Skądokąd Raz, Dwa, Trzy pochodzą z oficjalnej witryny internetowej zespołu.

[2] A. Nowak, Płyta wydłubana palcami, rozm. przepr. Piotr Miecznikowski, http://sklepkultura.dziennik.pl/ (ścieżka dostępu: 31.12.2010).

[3] E. Balcerzan, Przez znaki. Granice autonomii sztuki poetyckiej na materiale polskiej poezji współczesnej, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1972, s. 282.

[4] A. Barańczak, Słowo w piosence: poetyka współczesnej piosenki estradowej, Ossolineum, Wrocław 1983, s. 21.

[5] Tamże, s.24.

[6] H. Husmann, Wstęp do muzykologii, przeł. J. Zabża, PWN, Warszawa 1986, s. 267.

[7] Zob. E. Balcerzan, dz. cyt., s. 289.

[8] Zob. A. Barańczak, dz. cyt., s. 66.

[9] Zob. U. Eco, Dzieło otwarte: forma i nieokreśloność w poetykach współczesnych, przeł. J. Gałuszka, L. Eustachiewicz, A. Kreisberg, M. Oleksiuk, Czytelnik, Warszawa 1973, s. 25.

[10] A. Nowak, dz. cyt.

[11] Tamże.

[12] Tamże.

[13] Fragment Skąd przybywasz.

[14] A. Sojka, Człowiek i Bóg w pieśni: studium antropologiczno – pedagogiczne, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2008, s. 13.

[15] Koncepcję rittes de passage opracował A. van Gennep. Zob. Obrzędy przejścia, M. Buchwski, w: Słownik etnologiczny, red. J. Bednarski, Z. Staszczak, PWN, Warszawa 1987, s. 259-260.

[16] U. Eco, dz. cyt., s. 26.

[17] Zob. E. Balcerzan, dz. cyt., s. 267.

[18] Tamże, s. 289-290.

[19] A. Sojka, dz. cyt., s. 26.

Wróć