nr: 1/2015Maska

Temat numeru

John Keats w korespondencji Zygmunta Krasińskiego

 

Romantyzm angielski i polski łączą więzi różnego rodzaju, jednak ich charakter można określić jako jednostronny. Dystans czasowy między pojawieniem się nurtu na Wyspach Brytyjskich a jego inicjacją w literaturze polskiej sprawił, że inspiracje mogły przepływać jedynie w jednym kierunku[1]. W konsekwencji angielski romantyzm stał się w polskiej recepcji rodzajem utrwalonego wzorca, który mógł podpowiadać poetom rozmaite rozwiązania dotyczące kreacji dzieła poetyckiego, funkcjonowania romantycznego bohatera (a także samego poety) w kulturze[2]. Uwagi Zygmunta Krasińskiego dotyczące Johna Keatsa wpisują się w ten model, są przy tym ciekawym przykładem odczytywania poprzez biografię angielskiego twórcy jednego z najważniejszych typów osobowych epoki – poety-wybrańca. Na wyodrębnienie uwag dotyczących Keatsa pozwala korespondencja Krasińskiego, zwłaszcza listy do Henryka Reeve’a, Wincentego Krasińskiego oraz Juliusza Słowackiego[3]. Najwcześniejsza z przywołanych wypowiedzi pochodzi z 1830, zaś najpóźniejsza z 1840 r.[4]. Oddziela je okres niezwykle istotny dla twórczej biografii Krasińskiego – czas, w którym powstały Nie-Boska komedia oraz Irydion. Zmieniało się wówczas zarówno jego życiowe doświadczenie jak i ranga dorobku artystycznego. Korespondencja daje wyjątkową możliwość prześledzenia przemiany, jakiej uległ w tym okresie stosunek do Keatsa – od młodzieńczego egzaltowanego zachwytu po dojrzalszą i coraz bardziej krytyczną ocenę w latach późniejszych.

 

Artykuł stanowi próbę zestawienia i uporządkowania rozproszonych uwag, z których wyłania się intrygująca i niejednoznaczna ocena angielskiego twórcy – jako poety, ale przede wszystkim jako człowieka. Określenie „stosunek Krasińskiego do postaci Keatsa” nie pojawia się w tym kontekście przypadkowo. Dla polskiego romantyka dominujące znaczenie mają bowiem pewne elementy biografii Keatsa (potraktowanej jako tekst kultury), a nie lektura jego poetyckiego dzieła. W epistolografii Krasińskiego dokonuje się z jednej strony literacka kreacja postaci Anglika, z drugiej zaś jej konfrontacja z abstrakcyjnym wzorcem idealnego romantycznego poety.

 

***

John Keats zmarł na gruźlicę 23 lutego 1821 r., kiedy Zygmunt Krasiński miał zaledwie dziewięć lat. Stało się to na rok przed umownym zainicjowaniem polskiego romantyzmu przez Mickiewicza. Keats nie miał w związku z tym możliwości zetknąć się osobiście z prominentnymi polskimi poetami ani z ich twórczością[5]. Znajomość jego utworów także nie była powszechna, w dużej mierze ze względu na brak przekładów[6], był jednak postacią rozpoznawalną. Zafascynował wielu współczesnych Krasińskiemu pisarzy[7], przede wszystkim swoją krótką, tragicznie przerwaną biografią. Zgodnie z popularnym przekonaniem za śmierć poety winiono krytykę literacką, zwłaszcza Johna Wilsona Crokera, autora zjadliwej recenzji poematu Endymion, która ukazała się w czasopiśmie „Quaterly Review” w kwietniu 1818 r.[8].

 

Zainteresowanie Krasińskiego literaturą angielską stanowi w badaniach biograficznych nad tym pisarzem powszechnie znany fakt. Wskazywano zarówno na jego fascynację twórczością Byrona[9] czy Waltera Scotta[10], jak i powieściami grupy pisarzy związanych z romantycznym gotycyzmem, takich jak Horacy Walpole, Anne Radcliffe czy Matthew Gregory Lewis[11]. Oddziaływanie utworów Keatsa nie znajduje równie silnego wyrazu w dziele literackim Krasińskiego. Angielski poeta stał się istotny jako symbol określonego typu osobowości, nie zaś autor konkretnych dzieł. Zainteresowanie jego postacią można biograficznie połączyć z dwoma czynnikami – językowym i geograficznym. Pierwszy z nich związany był z bardzo dobrą i wcześnie nabytą znajomością angielskiego, która zaważyła na kształcie młodzieńczego dorobku literackiego polskiego poety a także na ukształtowaniu się niektórych jego znajomości i przyjaźni. Czynnik geograficzny łączy się z pobytem w Rzymie, gdzie Krasiński widział słynny grobowiec Keatsa znajdujący się na cmentarzu protestanckim.

 

Najwcześniejsza korespondencyjna wzmianka dotycząca Johna Keatsa znajduje się w liście adresowanym do Henryka Reeve’a (angielskiego przyjaciela Krasińskiego) z 8 lipca 1830 r.: „A teraz, mój drogi, muszę Ci powiedzieć o czymś, co wczoraj wyczytałem. Słyszałeś na pewno o młodym angielskim poecie nazwiskiem Keats, który w wiośnie życia, mając lat dwadzieścia cztery, umarł w Rzymie z suchot i zgryzoty, o jaką przyprawiały go napaści «Quarterly Review». Konał długo, ciężko i boleśnie. Śmierć nie przyszła od razu. Drążyła go od dawna i pragnął jej tak, jak pragnie się nadejścia kochanki. Na koniec poczuł, że zbliża się ostatnia chwila, i wówczas, nawet w chwili konania nie przestając być poetą, powiedział do płaczących przyjaciół: «Czuję, jak kwiaty na mnie rosną». Mój drogi, czyś słyszał kiedy coś wdzięczniejszego, pełniejszego uroku? Czy kto kiedyś schodził do grobu z większym wdziękiem, uczuciem i subtelnością?”[12].

 

Opis okoliczności i szczegółów dotyczących śmierci Keatsa wskazuje, że Krasiński zapoznał się z popularną relacją Josepha Severna, który opiekował się umierającym poetą w ostatnich dniach życia[13]. W ujęciu autora Irydiona najistotniejszy wydaje się jednak fakt przedstawienia opisywanego człowieka jako artysty totalnego, tego, „który nawet w chwili konania nie przestał być poetą”. Oznacza to uznanie go nie tylko za twórcę poezji, ale także za człowieka predestynowanego do wypełnienia wyjątkowej roli, o której zaświadcza swoim życiem. W przytoczonym liście silnie zaznacza się literackość wypowiedzi Krasińskiego, skupienie na estetycznych i emocjonalnych uwarunkowaniach sytuacji znanej mu jedynie pośrednio. Fragment ma charakter zdecydowanie epicki, bliższy narracji fabularnej niż relacji listownej. Odtwarzane zdarzenia przedstawione zostały z pozycji wszechwiedzącego narratora, który ma dostęp do odczuć i wyobrażeń bohatera-Keatsa. 

 

Drugi ważny problem uwidaczniający się w tekście listu to jego temat – przytaczana historia związana jest ze śmiertelnością i losem materialnego ciała. Już pierwsza wzmianka o Keatsie jest bowiem relacją o umieraniu. Przytoczona anegdota ewokuje obraz rozkładu ciała (niezwykle często pojawiający się w twórczości Krasińskiego), który nie jest tym razem źródłem przerażenia czy odrazy, lecz łączy się z odczuwaniem doskonałego piękna. Kwiaty, mające wyrosnąć na grobie, symbolizują ponowne zjednoczenie człowieka i natury. Mimo braku perspektywy eschatologicznej, narracja Krasińskiego buduje idylliczny obraz śmierci w całkowitym pogodzeniu z losem.

 

O tym, że opisane zdarzenie wywarło na poecie silne wrażenie, świadczy fakt, iż ponownie pojawiło się ono w liście do Wincentego Krasińskiego z 16 lipca 1830 r., późniejszym od listu do Reeve’a o osiem dni. Drugi opis został pozbawiony elementów o charakterze literackim, widoczny jest w nim dużo większy dystans: „Czytałem zawczoraj rzecz, o której chciałbym wiedzieć zdanie Papy, którego przebaczenia proszę za to, że takimi drobnostkami ważne myśli zaprzątam, ale dotąd drobnostki te są moim światem. Otóż jest ta rzecz: Keats, młody poeta angielski, umarł w Rzymie z długiej i męczącej choroby. Przyjaciołom płaczącym wkoło, godziną przed zgonem, już konający powiedział «Czuję już kwiaty rosnące nade mną». Ta myśl mi się piękna wydała, ale niepewny jednak jestem tego, czy piękna, i nie wiem, dlaczego czuję tę niepewność”[14].

 

Stonowany charakter opinii o Keatsie zawartej w tym liście jest oczywiście zależny od zmiany adresata, do którego upodobań poeta próbował się tu wyraźnie dostosować. Zbigniew Sudolski interpretował listy Krasińskiego do ojca z przełomu lat dwudziestych i trzydziestych dość jednoznacznie: „[…] szczerość wyznań młodego romantyka jest jednak uwarunkowana światopoglądem, stąd konieczność lawirowania, kluczenia, przystosowania niejako swoich poglądów i postaw do typu wyobraźni i światopoglądu gen. Krasińskiego; konflikt dwóch generacji znajduje tu swój wyraz”[15]. Omawiany przypadek jest wyrazistą egzemplifikacją takiej właśnie sytuacji. Pozbawienie opisywanego zdarzenia wszelkich poetyckich ozdobników, widoczne przez zestawienie obydwu powyższych fragmentów, nie zniekształca jednak ich głównej myśli – problemem nadrzędnym pozostaje fascynacja momentem śmierci człowieka pogodzonego ze swoją sytuacją. Przytoczone w liście zdanie przypisywane angielskiemu poecie kieruje z kolei uwagę na temat, który stanie się jednym z kluczowych elementów niemal wszystkich relacji o Keatsie. Angielski poeta silnie skojarzył się Krasińskiemu z przestrzenią grobu.

 

Na początku lat trzydziestych postać Keatsa była więc dla autora Przedświtu źródłem estetycznych wzruszeń wartościowanych pozytywnie. Wzmiankę o podobnym charakterze zawiera inny, niezwykle dramatyczny list do Henryka Reeve’a z grudnia 1830 r: „Nie muszę Ci powtarzać, że zawiodły mnie trzy cele mojego życia. Miłość odbiegła mnie, między nami huczące morze; ojczyzna przeklęła mnie niesprawiedliwie, sława – gdzież ona? Pisana na piasku albo na wodzie. Może umrę tak jak Keats. I takie samo będę mieć epitafium: «Imię jego zapisane na wodzie»”[16]. W liście tym śmierć poety jest rezultatem niemożliwego do uniknięcia, niesprawiedliwego okrucieństwa świata. Jest ona w egzaltowany sposób przedstawiana jako ostateczne ukojenie. Dochodzi także do porównania i utożsamienia się Krasińskiego z Keatsem, którego postać stała się symbolem przemijania i ulotności ludzkiej egzystencji.

 

Niecały rok później, w liście do Reeve’a z 10 listopada 1831 r., ocena opisywanego bohatera została całkowicie przewartościowana, a sądy nabrały zdecydowanie krytycznego charakteru. Za tło posłużyły rozważania mające na celu zdefiniowanie prawdziwej natury poety i istoty jego geniuszu. Krasiński dowodził, że doskonały twórca nie potrzebuje inspirować się dokonaniami innych. Postawę tego, kto powołuje się na cudze sądy, określa jako: „typowe dzieciństwo młodego, początkującego autora, który czytuje swoje rękopisy sawantkom i pedantom, aż drży z niecierpliwości, aby je drukować, lęka się krytyków. To przywoływanie biednego Jana Keatsa, spoczywającego na rzymskim cmentarzu, obok piramidy Cestiusza”[17]. Tym razem więc angielski poeta jest tchórzliwy, winny klęski, którą sprowadził na siebie przez zbytnie podporządkowanie się krytyce. W dalszej części tego samego listu znajduje się najobszerniejsza relacja z wizyty na grobie Keatsa: „Pamiętam, jak w piękny, pachnący fiołkami, lutowy poranek byłem w Rzymie na cmentarzu angielskim z dzieckiem o żywej, płomiennej duszy, Juliuszem Arrey. Widziałem tam grobowiec Jana Keatsa, marmurową kolumnę; pod nią lira strzaskana i napis, który dobrze znasz. Kiedy go czytałem, zdawało mi się, że pod powieki napływa mi łza litości, ale i na tym koniec. Henryku, ten człowiek spał za życia tak, jak śpi teraz po śmierci; to człowiek który miał w sobie coś z poety, nie tak może wiele, czasem przypływ natchnienia, kilka pięknych wierszy, ale nie był poetą [podkr. – K. P.]. Brakowało mu wiary. To ostatnie ogniwo tego długiego łańcucha literatów, chylących głowy przed krytyką, jadających obiady i śniadania u wielkich panów. Ha, cóż! Grób jego, bardziej jeszcze niż on sam, budzi na chwilę wzruszenie, ale przechodzień idzie dalej: nie pozostaje nic. Bardziej od kamienia, co przysiadł nad Janem Keatsem, przemawiało do mojej wyobraźni owo dziecko porywcze i nieznośne, […] bo w tym dziecku było życie, rodzące się siły, gdy w Keatsie życia było mało, a siły wcale. A przecie chciał być poetą, a przecie wielu nadawało mu to miano. Poezja, mój przyjacielu, była dla niego snem niespełnionym, nawet niegroźnym widziadłem: biedak nie umiał walczyć i z walki czerpać natchnienia. «Umrę tak jak żyłem, we śnie». Co znaczą te słowa, które, zdawało mi się, biegną ku mnie od prochów Jana Keatsa, słowa, wyrazy, których dość, by przez chwilę unosić się nad murawą nagrobną, zmieszać się z wieczornym wietrzykiem i bez śladu, bez echa zamrzeć, ale te słowa rezygnacji są okropne dla Henryka Reeeve, dla poety, dla człowieka, któremu o śnie wolno myśleć tylko jako o czymś przelotnym”[18].

 

Tym razem Keats nie był już dla Krasińskiego poetą „nawet w chwili konania”. Co więcej, okazało się, że w ogóle przestał zasługiwać na miano artysty i twórcy. Autor Irydiona skonstruował tu katalog negatywnych cech człowieka, który jest odpowiedzialny za własną klęskę i zamiast wzruszać zostaje odrzucony przez potomnych. Należą do nich brak wiary we własne przeznaczenie, sen za życia (czyli bierność wobec przeciwności), uginanie się pod ciężarem krytyki. Los angielskiego poety stał się przestrogą i ostrzeżeniem kierowanym do Reeve’a: „Stawiam Ci więc przed oczy widmo Jana Keatsa, wywołuję je z ziemnego grobu wśród Kampanii Rzymskiej, przyjrzyj się uważnie tej biednej marze, bladej, obdartej pomarszczonej. Z prochu, w jaki się rozpadło jego serce, narodził się smutny, skromny, nieśmiały fiołek. Zmarły trzyma go w ręku: cała jego przeszłość, całe życie i cała słabość tkwią w tym bladym kwiatku. Jak on przeżył wiosnę, ukryty w gęstej trawie, a ledwo wyrósł ponad nią, już bezsilny opuścił głowę. Śmierć jego opłakiwała młoda dziewczyna, ale naród jej nawet nie zauważył. Tę marę posyłam w Twoje ślady, dniem i nocą niech Ci towarzyszy; niech Cię napełni wstrętem i litością jak człowiek, co konając w szpitalu jest ostrzeżeniem dla drugich”[19].

 

Po raz kolejny relacja dotycząca śmierci zdominowała całą poświęconą Keatsowi refleksję. Jego odejście okazuje się ważniejsze niż życie, talent i dorobek literacki. Wspomniano o „kilku pięknych wierszach”, co może wskazywać na zapoznanie się Krasińskiego z fragmentami twórczości angielskiego poety, jednak poszczególne utwory nie są tu w żaden sposób zidentyfikowane. Po raz kolejny pojawia się też motyw kwiatu (fiołek)[20], który przechodzi taką samą transformację jak postać Keatsa – nie łączy się już z obrazem dumnego i pięknego odchodzenia, lecz z klęską niedojrzałości.

 

Zawinione przez stan ducha przedwczesne odejście zawłaszczyło i podporządkowało sobie wszystkie inne fakty dotyczące biografii i dzieła Keatsa. Jego śmierć jawiła się Krasińskiemu jako efekt świadomego, światopoglądowego wyboru oraz – co istotne – jako wina. Grób poety ma w tym ujęciu większe znaczenie niż złożony w nim człowiek. Bliźniacze przedstawienie znaleźć można w liście adresowanym do Zofii Ankwiczowej z 9 listopada 1833 r., w którym Krasiński wspomina o śmierci Stefana Garczyńskiego: „Śmierć tak wczesna przypomina mi grób Keatsa pod piramidą Caiusa Cestiusa. His name was written in waters!”[21]. Zaskakujące jest to porównanie, śmierć Garczyńskiego nie przypominała Krasińskiemu innego  poety – Keatsa, przypominała wyłącznie jego nagrobek.

 

Warto tu dodać, że opisywany grobowiec stał się obiektem kultu i celem romantycznych pielgrzymek. Widział go także Juliusz Słowacki, który 28 maja 1836 r. pisał do matki z Rzymu w tonie bardzo podobnym do Krasińskiego: „Byłem niedawno na cmentarzu tutejszym angielskim i widziałem groby dwóch poetów – jeden z nich kiedyś mógł być dla mnie przestrogą. Młody Keats leży pod małym kamieniem – poeta – wydał kiedyś swoje wiersze – krytyka ostra jednego z pism angielskich zabiła go, to jest dostał melancholii, potem suchot i pochowano go w Rzymie”[22].

 

Wzmianki na temat Keatsa, które pojawiły się w listach do ojca, Reeve’a i Ankwiczowej pełniły funkcję uboczną, epizodyczną. W najdojrzalszej formie i dużo poważniejszej roli umieszczone zostały w korespondencji Krasińskiego ze Słowackim z 1840 r.. Angielski poeta staje tam w jednym rzędzie z największymi bohaterami literackimi całego pokolenia pisarzy – Goethem i Byronem. Trudność w odtworzeniu całości wymiany poglądów między poetami wynika z niezachowania się listu Słowackiego, w którym prawdopodobnie zwierzał się przyjacielowi z problemów związanych z nieprzychylnym odbiorem jego utworów przez krytykę literacką. Przypuszczenie to wysnuć można z treści odpowiedzi Krasińskiego, datowanej na 23 lutego 1840 r. O tym, że Słowacki nawiązał do angielskiego twórcy, świadczy już sam początek tego listu: „Kto mówi o Keatsu? kto słyszał o Keatsu? Kto to jest Keats?”[23]. W dalszej części wypowiedzi Krasiński reaguje żywiołowym sprzeciwem na opinie i żale, którymi dzielił się z nim przyjaciel. Pisze: „[…] moim zdaniem, komu zaraz sypią się wieńce laurowe, ten znać że diablą bufonadę, przestępną, zarozumiałą natychmiast wszystkim powiedział. Kto ma nigdy nie umierać, niech poczeka trochę aż żyć zacznie; wszystko co tylko ma styczność z wiecznością powoli się odbywa. Tak myślę – pochlebiać ni chciałbym, ni mógłbym; choć moja natura śmiertelna jednakże w czasie ma w sobie zarody nieśmiertelne a zatem i dumę – bo dumą duch trwa.  Indywidualność to duma, tylko pojąć trzeba co duma – nie mieszać jej z fanfaronadą – zatem prawdę mówię Ci szczerze, gdybym cię liczył do morituros, równie szczerze bym milczał, milczenie jest albowiem mową grobów. A zatem nie keatsuj mi się [podkr. –  K.P.], ale wierz, że jesteś, i bądź, i idź dalej”[24].

 

Nietypowy neologizm pojawiający się w tekście stanowi dowód na to, jak wyjątkową rolę odegrała postać Keatsa we wzajemnym kontakcie polskich poetów. Stał się dla nich symbolem konsekwentnie łączącym bezsilność, uległość i bierne podporządkowanie się losowi bez próby stawienia mu czoła. Z tonu wypowiedzi Krasińskiego można wnioskować, iż ma on wręcz pretensje do Słowackiego za zachowanie pozwalające go w jakikolwiek sposób z Keatsem utożsamić. Owa pretensja może być jednocześnie odczytywana jako zastrzeżenie wobec samego Keatsa, który żył „jak we śnie”, przez co „nie żył wcale”. Stwierdzenia te są świadectwem wymagań stawianych przez Krasińskiego przed twórcą –  konieczności kreowania nie tylko poezji, ale także życia. Keats nie wywiązał się z drugiego z tych zadań, przez co stracił w jego oczach miano poety. Tym samym autor Nie-Boskiej komedii afirmuje postawę czynną, aktywną. Jednocześnie, mimo tak ostrej krytyki, wciąż pojawiają się w jego wypowiedzi te same metafory, z którymi poeta łączył angielskiego poetę  już wcześniej. Oceniając stan rodzimej literatury napisał: „Otóż w was trzech [Mickiewiczu, Słowackim i Cieszkowskim – przyp. K. P.] odgadnąć łacno, że ziemia co was wydała zieloną jest i że na jej mogiłach kwiaty porosną”[25] –  odniesienie do kwiatów na mogiłach można zinterpretować tu jako echo dawnego zachwytu nad ostatnimi słowami Keatsa.

 

W korespondencji Krasińskiego wraz z upływem lat ewidentnie malała fascynacja „piękną śmiercią” młodego Anglika. Opisywał ją z rosnącym lekceważeniem. Keats zaczął być infantylizowany, stracił pozycję twórcy-mężczyzny, by stać się naiwnym dzieckiem. („Łzę litości upuść nad grobem dziecka – niech ptaszki szczebiocą hymn umarłych tej duszy, rozwiązanej przez edynburską krytykę”[26]). Maria Janion włączyła ten wątek do twórczości literackiej Krasińskiego i zasugerowała pokrewieństwo postaci Orcia z autorem Endymiona – dwóch figur umierającego poety-dziecka[27].

 

W cytowanym liście do Słowackiego istnieje jeszcze jedna, mniej czytelna aluzja, która odnosi się do twórczości literackiej Keatsa. Krasiński przypomina, że oczekuje na „list wenedyjski”, czyli list dedykacyjny do dramatu Lilla Weneda, który ostatecznie Słowacki opatrzył datą 2 kwietnia 1840 r. Jego apostrofa zyskuje w kontekście korespondencji poetów dodatkową możliwość interpretacji. Słowacki rozpoczyna dedykację słowami: „Kochany Endymionie poezji, drzemiący w cieniu gajów laurowych […] trzema błyskami budzę ciebie ze snów niespokojnych… Wstań, wstań mój Endymionie, tajemniczej muzy kochanku, i postąp krokiem ku mnie”[28]. Postać Endymiona, nasuwająca oczywiste skojarzenia z mitologią grecką, może być także aluzją do obrazu śpiącego Irydiona, którym Krasiński zakończył swój dramat z 1836 r.. Jeśli jednak potraktować ją jako intertekstualne nawiązanie do niedawnej korespondencji, w której poeci poświęcili wiele miejsca Keatsowi, wówczas można szukać jej inspiracji w poemacie Endymion – tym samym, który wywołał zjadliwą krytykę Crokera. Apostrofa do Endymiona-Krasińskiego, może być w związku z tym interpretowana jako delikatna złośliwość Słowackiego, który utożsamia przyjaciela z lekceważoną i krytykowaną postacią[29].

 

***

John Keats uzyskał w korespondencji Zygmunta Krasińskiego status niemal bohatera literackiego, zaś jego postać została odczytana jako realizacja popularnych romantycznych toposów literackich: dziecka i poety. Krasiński nie przywołał wielu faktów z życia Keatsa, opierał się raczej na popularnych pogłoskach i kilku powszechnie znanych epizodach. Brakuje też uwag poświęconych jego  twórczości literackiej. Wynika to z faktu, że dla wyobraźni Krasińskiego Keats stanowił przede wszystkim uosobienie pewnego wzorca stylu bycia, który początkowo wydawał mu się estetycznie pociągający, jednak ostatecznie został całkowicie odrzucony i potępiony. Jednocześnie uderzające jest, że każda relacja dotycząca angielskiego poety związana jest ze śmiercią, przez co jego postać wpisuje się w typ obrazowania określany przez Marka Bieńczyka jako wyobraźnia tanatyczna[30]. Keats w listach Krasińskiego jawi się jako umierający (ten, na którego mogile wyrosną kwiaty) albo już zmarły i powracający jako duch czy „blada, obdarta, pomarszczona”[31] zjawa, zaś przestrzenią, która stale jest z nim łączona, okazuje się nekropolia.



[1] Przykładowo pierwsze przekłady dzieł Mickiewicza na język angielski powstały dopiero ok. 1830 r. Zob. T. McLean, the Other East and Nineteenth-Century British Literature. Imagining Poland and the Russian Empire, Palgrave Macmillan 2012, s .119.

[2]Znaczenie kluczowe odegrała recepcja poezji G. Byrona, zwłaszcza wykreowanego przez niego typu bohatera, zob. I. Dobrzycka, Kształtowanie się twórczości Byrona. Bohater bajroniczny a zagadnienie narodowe, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1963).

[3] Wszystkie cytaty z korespondencji Krasińskiego przytaczam za: Korespondencja Zygmunta Krasińskiego,  PIW, Warszawa 1963-1994, t. 1-11. W przypadku tekstów obcojęzycznych podaję lokalizację oryginalnego listu oraz tłumaczenia.

[4] Warty uwagi wydaje się fakt, że wzmianki o Keatsie nie pojawiają się w listach powstałych po 1840 r., brakuje ich np. w listach do Delfiny Potockiej.

[5] Zainteresowanie Keatsa tzw. „sprawą polską” uwidoczniło się w sonecie To Kosciusko napisanym w grudniu 1816 r. opublikowanym 16 stycznia 1817 r. w czasopiśmie The Examiner.

[6] Keats opublikował za życia trzy tomy poezji (1817, 1818, 1820), pierwszy zbiór listów opublikowano w 1848 r., zaś pierwszą edycję zbiorową (The Poetical Works of John Keats. With a memoir by Richard Monckton) w 1854 r. Tłumaczenia jego utworów na język polski ukazywały się późno i nie są kompletne. W epoce Młodej Polski powstały przekłady Jana Kasprowicza. Po drugiej wojnie światowej poezje Keatsa tłumaczyli m.in. Juliusz Żuławski, Stanisław Baliński, Zygmunt Kubiak oraz Stanisław Barańczak i Włodzimierz Lewik. Nadal brakuje krytycznego wydania wszystkich utworów poety, nie przełożono też w całości jego korespondencji.

[7] Chodzi tu zwłaszcza o Juliusza Słowackiego, ale także np. fabularyzowaną relację Krystyna Lacha-Szyrmy, który we wspomnieniach z podróży po Anglii i Szkocji przywołuje przelotne spotkanie w Dover z wyjeżdżającym do Rzymu Keatsem (zob. K. Lach-Szyrma, Anglia i Szkocja. Przypomnienia z podróży roku 1820-1824 odbytej, PIW, Warszawa 1981, s. 15-16).

[8] Zarzutami, które kierowano przeciwko Keatsowi w tejże recenzji, były nieporadność wersów i rymów, brak sensu i używanie języka potocznego. Recenzja Crokera dostępna online w języku angielskim: http://englishhistory.net/keats/criticism-croker.html, ścieżka dostępu: 5.02.2014 r. Opinię o kluczowej roli recenzji Crokera podzielał też Byron, który na wieść o śmierci Keatsa napisał z Rawenny do Shelley’a: „I  did not think critisism had been so killing” oraz włączył ironiczną strofę o Keatsie do XI pieśni Don Juana. List Byrona dostępny online w języku angielskim: http://englishhistory.net/byron/letters/byshelle.html, ścieżka dostępu 5.02.2014 r., zob. G. Byron, Don Juan  w: tegoż, Wybór dzieł, PIW, Warszawa 1986, s. 432.

[9] Zob. M. Janion, Zygmunt Krasiński. Debiut i dojrzałość, Wiedza Powszechna, Warszawa1962,  s. 38-39.

[10] Zob. Z. Sudolski, Krasiński. Opowieść biograficzna, Ancher, Warszawa 1997, s. 73, 75.

[11] Fascynacja gotycyzmem  widoczna jest zwłaszcza we wczesnych, frenetycznych powieściach poety: Pan trzech pagórków (1828), Grób rodziny Reichstalów (1828), Mściwy karzeł i Masław książę mazowiecki (1828) i inne.

[12] Z. Krasiński, Listy do Henryka Reeve, tłum. A. Olędzka-Frybesowa t. 1, s. 68-69 (tłum. s. 72).

[13] Zob. W. Sharp, The Life and Letters of Joseph Severn, Sampson Law, Marston & Company, Londyn 1892, s. 93.

[14] Z. Krasiński, Listy do ojca, s. 171.

[15] Z. Sudolski, Polski list romantyczny – odkrywanie wielkiej karty naszej literatury, w: W świecie literatury romantycznej, pod red. W. Magnuszewskiego, Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Tadeusza Kotarbińskiego, Zielona Góra 1991, s. 243.

[16] Z. Krasiński, Listy do Henryka Reeve, t.1, s. 125 (tłum. s. 129).

[17] Tamże, s. 533 (tłum. s. 539).

[18] Tamże, s. 534-535 (tłum. s. 540-541).

[19] Tamże s. 536 (tłum. s. 542-543).

[20] Pojawienie się odwołania do fiołka może łączyć się z relacją Josepha Severna, w której opisana była reakcja Keatsa na wybrane dla niego miejsce pochówku. Pojawiły się tam słowa: „Violets were his favourite flowers, and he joyed to hear how they overspread the graves” (cyt za: W. Sharp, dz. cyt, s. 93).

[21] Z. Krasiński, Listy do różnych adresatów,  t. 1, s. 167.

[22] Korespondencja Juliusza Słowackiego, oprac. E. Sawrymowicz, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1962, t. 1, s. 326.  Relacja Słowackiego jest dowodem na powszechność wśród polskich emigrantów sądów na temat przyczyn śmierci Keatsa.

[23] Z. Krasiński, Listy do różnych adresatów , t. 1, s. 441.

[24] Tamże, s. 441.

[25] Tamże, 442-443.

[26] Tamże, s. 441.

[27] M. Janion, dz. cyt., s. 203.

[28] J. Słowacki, Lilla Weneda, Do autora Irydiona, w: tegoż, Dzieła, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1959, t. 7, s. 285.

[29] Ten wątek zauważył R. Fieguth: „W przedmowie do  Lilli Wenedy, która stylizowana jest w dużej mierze na list miłosny, Słowacki, zwracając się do Krasińskiego jako śpiącego Endymiona, żartobliwie replikuje na wątek Irydiona śpiącego przez 1600 lat, co zawiera oczywistą aluzję do poetic romance o tej nazwie Johna Keatsa”.  R. Fieguth, Trzy przedmowy – reakcje Słowackiego i Norwida na Irydiona Krasińskiego, „Słupskie Prace Filologiczne” 2010, z. 8, s. 283, dostępny online: http://slupskie-prace-filologiczne.apsl.edu.pl/8/fieguth.pdf, ścieżka dostępu: 5.02.2014 r.

[30] Zob.  M. Bieńczyk Czarny człowiek. Krasiński wobec śmierci, Słowo/Obraz Terytoria, Gdańsk 2001.

[31] Z. Krasiński, Listy do Henryka Reeve, s. 536 (tłum. s. 542).

Wróć