nr: 1/2017Powroty

Temat numeru

Lwa Tołstoja „Spowiedź” jako przejaw kryzysu egzystencjalnego

Lew Tołstoj (1828-1910) jako autor trzech powieści (Wojna i pokój, Anna Karenina i Zmartwychwstanie), a także wielu innych dzieł, w tym dramatów, nowel czy opowiadań, jest powszechnie uznawany za jednego z największych pisarzy w dziejach, chociaż niezwykle trudno jest porównywać jego twórczość z dokonaniami literackimi Fiodora Dostojewskiego. Potwierdza to na przykład Wasilij Rozanow, który  doceniając wielkość obydwu pisarzy, był świadom ich odmienności: „Tołstoj zadziwia – Dostojewski wstrząsa”[1]. Oprócz twórczości  zaliczanej do kanonu literatury pięknej, Tołstoj napisał ogromną ilość rozpraw o charakterze  stricte  filozoficzno-religijnym (czy też z pogranicza filozofii i religii;  dużo miejsca poświęcił tam religii – głównie chrześcijańskiej). Otóż ten chronologicznie ostatni typ twórczości Tołstoja zaczyna rozprawa pod wymownym tytułem Spowiedź (ukończona w roku 1879, stanowiąca pierwszą część nie zatytułowanej tetralogii, dokończonej w ciągu pięciu lat), był kontynuowany przez kolejne lata życia rosyjskiego pisarza, czyli przez prawie równo 30 lat (każdego roku pracował nad co najmniej jedną rozprawą, czasami kończył w roku nawet dwie lub trzy). Sam Tołstoj, wbrew powszechnej dziś opinii potomnych, właśnie ten typ swojej twórczości cenił najbardziej. Czy słusznie? Tołstoj z pewnością wielokrotnie zdumiewa czytelnika wnikliwymi spostrzeżeniami, analizami i tezami, słowem: najrozmaitszymi kwestiami dotyczącymi ludzkiego życia, pełnego sprzeczności i niejednoznaczności;  dlatego nie dziwi, że natura ludzka, egzystencja człowieka i jej etyczny wymiar są zawsze w centrum jego uwagi.

 

 

Spowiedź Tołstoja porusza wiele płaszczyzn problemowych. Jest to krytyczna autobiografia (istotny jest rozrachunek z dotychczasowym życiem),  refleksje na temat egzystencjalnego kryzysu – bólu istnienia i skrajnej rozpaczy (odczuwanych w wyniku poczucia bezsensu życia), w końcu opis prób ich przezwyciężenia przez wiarę (znacząca jest tu krytyczna analiza religii prawosławnej i propozycja własnego rozumienia religijności). Tołstoj spowiada się nie u kresu swego życia, lecz u jego szczytu. Może to dziwić, gdyż był on wtedy, a już szczególnie po ogromnym sukcesie literacko-wydawniczym Anny Kareniny (1877), wolny od trosk materialnych. Ponadto wiódł spokojne i szczęśliwe życie z rodziną w Jasnej Polanie, gdzie pomagał chłopom (m.in. dożywiał i edukował wiejskie dzieci).  Mimo tego z czasem stawał się coraz bardziej przygnębiony i to właśnie on, jak się zdaje, powinien był otrzymać jakąś pomoc; tak zapewne zrodziła się w nim potrzeba spisanej piórem własnej spowiedzi, być może niekiedy zbyt egzaltowanej czy naiwnej, ale też autentycznej i szczerej.

 

 

To chyba rzecz dość znamienna, że Tołstoj wcale nie pisze wprost o przyczynach tej zmiany w dotychczasowym życiu na kartach Spowiedzi. Stąd możemy się domyślać i badać, jakie dokładnie powody nim kierowały. Należy przy tym ukazać kryzys duchowy Tołstoja i decyzję o porzuceniu pracy literackiej na rzecz eseistyki etyczno-religijnej w nieco szerszym kontekście. Otóż Janusz Dobieszewski wskazuje na trzy źródła przemiany Tołstoja. Po pierwsze, jest to motyw psychologiczno-fizjologiczny (treść Spowiedzi to potwierdza). „Związany był z osiągnięciem przez Tołstoja dojrzałości życiowej, z pojawieniem się świadomości wkroczenia w drugą, nieodwołalnie ostatnią i prowadzącą do zmierzchu i kresu, odsłonę życia”[2]. Po drugie, jest to motyw pełnej porażki misji Tołstoja, który starał się o ułaskawienie uczestników zamachu na cara Aleksandra II w roku 1881 (wówczas odbierany w Rosji  jako znak jakiegoś przełomowego przewrotu czy końca dotychczasowego porządku). Tołstoj upatrywał w tym wydarzeniu niepowtarzalną możliwość odrodzenia, a tym samym nowego początku. „Ułaskawienie zamachowców byłoby wyrazem wyjątkowego miłosierdzia chrześcijańskiego, pokazywałoby możliwość zupełnie nowej polityki, wskazywałoby całemu światu nowe perspektywy życia społecznego. Tołstoj pisze płomienny list do nowego cara [...]. Zimne milczenie cara i jego otoczenia musiało być w tej sytuacji dla Tołstoja czymś nieskończenie większym niż tylko osobistym niepowodzeniem. Miało wymiar historyczny czy wręcz metafizyczny”[3]. Zaś po trzecie, jest to motyw związany z już opisanym pierwszym, choć warto odnotować jego przesunięcie z płaszczyzny psychologicznej na teoretyczno-filozoficzną. Otóż dotychczas Tołstoja cechowały określone przymioty intelektualne: wielobarwność postrzegania świata, analityczność, pluralizm, spontaniczność i chaos myślenia (według Izajasza Berlina są to cechy lisa). Z kolei obce Tołstojowi są cechy takie jak: jedność obrazu rzeczywistości, organizacja świata w ramach jednego porządkującego ośrodka, monizm i syntetyczność (według I. Berlina są to cechy jeża; Tołstoj więc jako lis postanowił – w co mocno wierzył – stać się jeżem)[4]. Ta trafna metafora w pełni oddaje zmienioną umysłowość Tołstoja. Oto „eseistyka etyczno-religijna Tołstoja jest właśnie wyrazem owej pasji uchwycenia świata w wyrazistej jedności i udowodnienia swej zdolności zbudowania integralnej, filozoficzno-religijnej wizji świata. Być może pozazdrościł tu Tołstoj Dostojewskiemu jego sposobu interpretowania rzeczywistości, może chciał pokazać, że i on potrafi być filozofem, jak Sołowjow lub Leontjew”[5].

 

 

Tołstoj rozpoczyna spowiedź od momentu swoich narodzin. Został ochrzczony i wychowany w wierze prawosławnej, której zasady wpajano mu przez całe dzieciństwo i młodość. Jednak jego wiara nie była gorliwie przeżywana: „[...] nigdy serio nie wierzyłem, lecz żywiłem tylko zaufanie do tego, w co wierzyli starsi [...]”[6]. Nawet gdy popierał  naukę katechizmu i uczęszczanie do cerkwi, to nie traktował on tego bardzo poważnie. Toteż w osiemnastym roku życia Tołstoj nie wierzył już w nic, co mu przez lata wpajano. Za młodu czytywał też Woltera, którego drwiny z religii wcale go nie oburzały, co więcej, bardzo go bawiły. Do przyczyn jego zobojętnienia na wiarę należą tutaj: 1) oderwanie religii (jako pewnego zewnętrznego zjawiska) od życia, 2) dewocja promująca tępotę, okrucieństwo, niemoralność i wyniosłość, 3) wpływ nauki i doświadczenia życiowego. Niemniej Tołstoj nie odrzucał nauki Chrystusa, choć nie umiał jej w pełni wyrazić, czy wyartykułować. Ponadto pojawiła się u niego wiara w doskonalenie się (wszelkiego rodzaju, a więc doskonalenie moralne, sprawności fizycznej, woli i cierpliwości), która przeszła jeszcze dwa stadia: bycie lepszym wobec ludzi i wreszcie bycie silniejszym (tj. sławniejszym, znakomitszym i bogatszym od innych).

 

 

Życie dorosłe przyniosło Tołstojowi wiele etycznych rozczarowań: „Ambicja, żądza władzy i zysku, duma, gniew, zemsta – wszystko to cieszyło się szacunkiem”[7]. Jednak Tołstoj przejął te cechy (wspomnienie tego napawało go wstrętem i bólem), zatem na wojnach kaukaskiej i krymskiej „[...] nie było przestępstwa, którego bym nie popełnił, i za to wszystko mnie chwalono; [...]”[8]. W tym czasie  zajął się pisaniem (też z ambicji, chciwości i dumy). W wieku 27 lat wyjechał na 3 lata do Sankt Petersburga, gdzie obracał się w kręgach literackich. Wpadł w wir zwariowanej działalności – pisania i drukowania gazet i książek - jak najszybciej i jak najwięcej. Przyświecała mu idea, że działalność chorych na swoim punkcie literatów przyczynia się do rozwoju całego społecznego życia i oświaty. Tołstojowi było wstyd, że dał się nabrać oszustom, owym kapłanom nowej religii, którzy byli niemoralni, zarozumiali i  pozbawieni zasad etycznych (za największy dowód swych racji uznawali oni pochwały i pieniądze).

 

 

Po opuszczeniu Sankt Petersburga udał się Tołstoj zagranicę. Największego szoku doznał w Paryżu, gdzie był świadkiem wykonania wyroku  kary śmierci poprzez zgilotynowanie. To wydarzenie jasno uwidoczniło mu kruchość własnego przekonania dotyczącego postępu, gdyż „nie usprawiedliwi tego żadna teoria celowości istniejącego porządku ani teoria postępu [...]”[9]. Przesąd na temat postępu był też zdeprecjonowany przez tragiczne wydarzenie, jakim była śmierć brata Nikołaja (1823-1860). „Rozumny, dobry, poważny człowiek zachorował młodo, cierpiał ponad rok i w męczarniach zmarł, nie rozumiejąc, po co żył i dlaczego umiera. Żadne teorie nie mogły dać odpowiedzi na te pytania ani mnie, ani jemu podczas tego powolnego konania”[10]. Po powrocie do kraju Tołstoj zamieszkał na wsi i zajął się przez rok nauczaniem wiejskich dzieci, a następnie znów wyjechał na Zachód, „żeby tam się dowiedzieć, jak można, samemu nic nie umiejąc, uczyć innych”[11]. W roku 1861 (tzn. gdy w Rosji uwłaszczono chłopów) Tołstoj wrócił na wieś (pełnił on funkcję sędziego pokoju: rozwiązywał spory między właścicielami ziemskimi a chłopami), zaś od roku 1862 wydawał czasopismo „Jasnaja Polana”, poświęcone edukowaniu warstwy niższej. Dalej nauczał na wsi, jednak nie czuł się tym usatysfakcjonowany, bowiem ciągle odczuwał, że nie pełnił właściwie tej roli. Dlatego wyjechał w okolice Samary, aby przez kilka miesięcy żyć samotnie  na stepie. Gdy stamtąd wrócił, ożenił się. Przez kolejne 15 lat pragnął tylko jednego ­– aby z rodziną było mu jak najlepiej. W tym okresie poznał powab pisarskiej sławy i wysokich honorariów. Żona Sofia Andriejewna urodziła aż trzynaścioro dzieci (pięcioro z nich zmarło w dzieciństwie)[12].

 

 

Na 5 lat przed spisaniem swojej spowiedzi (już w trakcie pisania Anny Kareniny),Tołstoj zaczął popadać w stan znużenia, zobojętnienia i sposępnienia, co doprowadziło go do całkowitego załamania się – kryzysu egzystencjalnego: „Poczułem [...], że nie mam się na czym oprzeć [...], że moje życie jest pozbawione sensu”[13]. Tołstoj uświadomił sobie, jak nigdy wcześniej, że bezsens życia uwidacznia się w tym, iż w przyszłości czeka go tylko cierpienie i zguba – śmierć jako całkowite unicestwienie. W efekcie pisarz w wieku około 50 lat miał myśli samobójcze (bronił się przed tym, ukrywając sznur i nie jeżdżąc na polowania). „Stan mój duchowo wyrażał się dla mnie tak: życie moje to jakiś głupi i zły żart, na który sobie ktoś pozwolił”[14]. „Dzieła moje, jakiekolwiek by były, pójdą w zapomnienie prędzej czy później, a mnie nie będzie”[15]. „Teraz nie mogę nie widzieć dnia i nocy biegnących i prowadzących mnie do śmierci. [...] to jedno jest prawdą. Reszta wszystko kłamstwo”[16]. Tołstoj zdał sobie sprawę, że miłość do rodziny i literatury, stanowiące dwie krople miodu najdłużej osładzające mu okrutną rzeczywistość, straciły już swą słodycz. Co gorsza, samo ewentualne zrozumienie bezsensu życia na nic by się zdało; nie mógł tego tak po prostu spokojnie przyjąć i pogodzić się z losem swoim, własnej rodziny oraz innych żyjących ludzi. „Gdybym był jak człowiek żyjący w lesie, z którego nie ma wyjścia, mógłbym żyć, ale ja byłem jak człowiek błądzący po lesie, owładnięty przestrachem i szukający drogi”[17].

 

 

Tołstoj chciał otrzymać odpowiedź na następujące pytania: po co żyć? po co czegoś pragnąć? po co coś robić? (jedno wspólne pytanie: czy istnieje sens życia, którego nie zniszczy śmierć?). Niestety żadna gałąź ludzkiej wiedzy nie mogła dać odpowiedzi, nie tylko medycyna, psychologia, biologia czy socjologia, gdzie piętrzą się niejasności i nieścisłości, ale również filozofia, która na wielce istotne pytanie „kim jest człowiek i czym jest świat?” stwierdza: „wszystkim i niczym”, a na pytanie „dlaczego?” mówi: „nie wiem”[18]. Rozpacz Tołstoja została jeszcze bardziej spotęgowana za sprawą myśli Sokratesa, Schopenhauera, Koheleta i Buddy, którzy podkreślali, że życie jest marne, kłamliwe, bezsensowne i złe. Tołstoj podał cztery sposoby reagowania na bezsens i zło życia: 1) nie uświadamiać ich sobie, 2) korzystać z życia i nie myśleć o przyszłości, 3) skończyć z życiem, 4) zdając sobie sprawę z bezsensu i zła życia, trwać w nim. Ostatni punkt wypełnił rosyjski pisarz, ale było to dla niego wstrętne i męczące; jego zdaniem jest to typowe wyjście ludzi o słabym charakterze. Argumentem przeciw samobójstwu był dla Tołstoja niejasny wniosek, że większość ludzi pomimo świadomości bezsensu życia nie zabija się, jak i wskazanie dojmującej sprzeczności: „Życie jest wszystkim. Rozum jest płodem życia i rozum ten przeczy życiu. Czułem, że coś tu nie w porządku. [...] żyje cała ludzkość. Jakże więc? Po cóż ona żyje, jeśli może nie żyć? Czyżbym ja jeden z Schopenhauerem był tak mądry, że pojąłem bezsens i zło życia?”[19].

 

 

Tołstoj zrozumiał, że owa sprzeczność wynikała stąd, iż nie objaśniał skończonego przez nieskończone, zaś ciągle porównywał skończone ze skończonym i nieskończone z nieskończonym. Tym samym stwierdził pisarz, że „[...] odpowiedź można otrzymać dopiero [...] wówczas, kiedy w rozumowaniu będzie wprowadzane pytanie o stosunek skończonego do nieskończoności. [...] jakkolwiek odpowiedzi dawne przez religię są nierozumne i dziwaczne, to mają tę przewagę, że wprowadzają stosunek skończoności do nieskończoności, bez którego odpowiedzi być nie może”[20]. Na pytanie „jak żyć?” jedna będzie odpowiedź: „podług prawa boskiego”, a na pytanie „jakiego sensu śmierć nie unicestwia?” też tylko jedna: „połączenia z nieskończonym Bogiem i raju”[21]. Otóż Tołstoj zauważył, że prawie cała żyjąca ludzkość ma dostęp do poznania nieracjonalnego – wiary, dzięki której istnieje możność życia (na całym świecie ogólne, główne cechy każdej wiary są takie same). Tak „wiara jest poznaniem sensu ludzkiego życia, wskutek czego człowiek nie unicestwia swego istnienia, lecz żyje. Wiara jest siłą życia. Jeśli człowiek żyje, to musi w coś wierzyć. [...] Bez wiary nie można żyć”[22]. Wzorem jest prosty lud, który odrzuca wszystkie cztery podane wcześniej drogi postępowania. Sens życia oraz pojęcia Boga, duszy, wolności i dobra nie wytrzymują krytyki rozumu z uwagi na poddawanie ich jedynie logicznemu badaniu. Natomiast dzięki pogodzeniu skończonego z nieskończonym, powstaje zupełnie nowa perspektywa rozumienia sensu życia i powyższych pojęć, która jest człowiekowi potrzebna i cenna.

 

 

Jednak Tołstoj nie mógł łatwo przyjąć wiary w Boga. Wytrwale szukał Stwórcy, ale to poszukiwanie było naznaczone ciągłą niepewnością (przecież już Kant dowiódł, że  na istnienie Boga nie znajdziemy dowodów). Tym samym pisarz miotał się między ożywaniem a zamieraniem (zyskiwał wiarę, po czym ją zatracał), niczym ustawicznie zmieniający się punkt na życiowej sinusoidzie. W końcu Tołstoj postanowił żyć po Bożemu, jak żył lud – brał udział w nabożeństwach,  przystępował do spowiedzi, modlił się i pościł. Mimo to większość obrzędów, sakramentów, dogmatów (w tym Trójcy Świętej), idea zmartwychwstania oraz kult relikwii i świętych obrazów były dla niego czymś dziwacznym i niezrozumiałym. Nie pomogły w tym względzie słowa prawosławnych teologów i ich rzekomy autorytet. Decydujące dla Tołstoja powody jego  zrzeczenia się związku z Cerkwią były następujące: 1) krytyczny stosunek Kościoła Prawosławnego wobec innych wyznań (przy czym nie dotyczyło to jedynie tego Kościoła), 2) brak krzewienia postaw moralnych – szczególnie miłości bliźniego (co uwidaczniało się w akceptacji zbrodni wojennych i kary śmierci)[23].

 

 

Tołstoja końcowy wniosek jest taki, że religia (przynajmniej ta najlepiej mu znana – prawosławna i ludu) ma dwie części składowe: prawdę i kłamstwo. „Chcę pojmować tak, aby każda nieobjaśnialna rzecz przedstawiała mi się jako konieczność rozumu, a nie jako obowiązek wierzenia. [...] muszę znaleźć i prawdę, i kłamstwo, a także oddzielić jedno od drugiego. I tym właśnie się zająłem. [...] do jakich wniosków przyszedłem, znajdzie się w następnych częściach tego dzieła, które, jeśli na to zasługuje i komuś się przyda, zostanie kiedyś i gdzieś wydrukowane”[24]. 3 lata później (w roku 1882) Tołstoj – poza krótkimi dopiskami do swojej Spowiedzi– umieścił też wymowne motto z Listu św. Pawła do Rzymian, co odzwierciedlało stan ducha rosyjskiego pisarza: „A tego, który jest słaby w wierze, przygarnijcie życzliwie, bez spierania się o poglądy [...]”[25].

 

 

Z późniejszej biografii można wnioskować, że w swoich ostatnich latach Tołstoj był rozdarty między dwoma biegunami – wiarą i jej brakiem -  i nie znalazł pełnego spokoju. Dowodem tego może być jego nagła i poniekąd absurdalna ostatnia decyzja w jego życiu (miało to miejsce w roku 1910). Otóż pewnego dnia o świcie bez powiadamiania zbyt wielu osób, Tołstoj wraz z uczniem opuścił Jasną Polanę, swój dom i bliskich, ażeby udać się w podróż – czy znów na ów step z okolic Samary? Miał już ponad 82 lata, stąd jego decyzja musiałaby wszystkich mocno zaszokować. Widocznie rosyjski pisarz  męczył się w okrutnym świecie i nie mógł pozbyć się tego stanu, nie wsiadając w pociąg i nie pędząc przed siebie; choć być może po prostu przeczuwał nadchodzący kres swego życia i pragnął zakończyć je w zupełnej samotności – bez ukochanych osób z najbliższego otoczenia. Tak właśnie się stało. Na małej stacji Astapowo musiał Tołstoj opuścić pociąg ze względu na silny atak choroby (zapalenie płuc), po czym wkrótce tam zmarł (żona zdążyła przybyć przed śmiercią męża, ale nie wpuszczono jej do niego). Toteż w ten sposób zakończyła się spowiedź Tołstoja z całego życia, której nie był już w stanie własnoręcznie dopisać.

 


[1] W. Rozanow, Aforyzmy, przeł. M. Biernacka, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1984, s. 46.

[2] J. Dobieszewski, Absolut i historia. W kręgu myśli rosyjskiej, Universitas, Kraków 2012, s. 125.

[3] Tamże.

[4] I. Berlin, Jeż i lis. Esej o pojmowaniu historii u Tołstoja, przeł. A Konarek, H. Krzeczkowski, K. Tarnowska, Aletheia Pavo, Warszawa 1993, s. 30 i 111.

[5]  J. Dobieszewski, dz. cyt., s. 126.

[6] L. Tołstoj, Spowiedź, przeł. N. N. (przekład oprac. na nowo B. Baran), Aletheia, Warszawa 2011, s. 21.

[7] Tamże, s. 32.

[8] Tamże, s. 33.

[9] Tamże, s. 42.

[10] Tamże, s. 43.

[11] Tamże, s. 45.

[12] L. Tołstoj nie pisał o tym w takich szczegółach; pomocne są redakcyjne przypisy na końcu dzieła Spowiedź.

[13] Tamże, s. 51.

[14] Tamże, s. 57.

[15] Tamże, s. 58.

[16] Tamże, s. 60.

[17] Tamże, s. 63.

[18] Tamże, s. 77.

[19] Tamże, s. 104.

[20] Tamże, s. 118-119.

[21] Tamże, s. 119.

[22] Tamże, s. 121.

[23] Ostatecznie po kilku napomnieniach ze strony Cerkwi Tołstoj w roku 1901 został z niej ekskomunikowany.

[24] Tamże, s. 188.

[25] Tamże, s. 5.

Wróć