Temat numeru

„Moja siostra, moja miłość”: o literackim motywie incestu
„Moja siostra, moja miłość”: o literackim motywie incestu

 

Niniejszy tekst poświęcony jest motywowi miłości kazirodczej między rodzeństwem. Stąd też, gdy używam terminów „miłość kazirodcza”, „kazirodztwo”, „incest”, mam na myśli właśnie relacje bratersko-siostrzane.

 

Denis de Rougemont w swoich książkach dowodzi, że w sztuce nie ma miejsca na miłość spełnioną. Nie ona pobudza wyobraźnię czytelników. Istotą romansów są namiętność – i cierpienie. Schemat każdej historii miłosnej wywodzi on z mitu Tristana i Izoldy, który nazywa „wielkim europejskim mitem cudzołóstwa” [1], a poprzez analizę kanonicznych pozycji literatury światowej udowadnia, jak silnie mit ten – i ten schemat miłości – zakorzenione są w kulturze i ludzkich marzeniach. Kierując się rozsądkiem, każdy odrzuciłby namiętność, która jest nieracjonalna, szaleńcza, przynosi cierpienie i nieszczęście i stoi po stronie Nocy/Śmierci. Jednak mit jest tak głęboko uwewnętrzniony, że większość osób pozostających w sferze wpływów kultury zachodniej utożsamia namiętność ze stanem najwyższego szczęścia i wypiera świadomość, że te pożądane uczucia wiążą się najczęściej z wystąpieniem przeciw społeczeństwu.

De Rougemont zwraca również uwagę, że namiętność ma swoje źródło w dystansie i trudnościach, które trzeba pokonać, by zbliżyć się do ukochanej osoby (widać tu oczywistą analogię z definicją erotyzmu zaproponowaną przez Bataille’a). Autor Mitów o miłości stwierdza: „Namiętność bowiem zawsze za­kłada, między podmiotem i jego obiektem, istnienie osoby trzeciej, uniemożliwiającej ich miłosne połączenie — na przykład Króla Marka, rozdzielającego Tristana od Izoldy — i jest to najczęściej przeszkoda społeczna (moralna czy obyczajowa, a nawet politycz­na), tak bardzo społeczna, że ostatecznie można ją potraktować wręcz jako Społeczeństwo, chociaż najczęściej dla potrzeb narracji czy retoryki symbolizuje ją jakaś dramatis persona” [2].

W przypadku miłości kazirodczej nie potrzeba nawet tej dramatis personae – przeszkody moralne i obyczajowe są tak silne, że nie trzeba ich uosabiać. Fakt, że uczucie jest w tym wypadku zakazane, to oczywistość. Bohater toczy więc walkę raczej z samym sobą i swoją namiętnością niż z jakąkolwiek inną postacią. Miłość kazirodcza tym różni się od zwykłej miłości namiętnej, że kochankowie nie mogą tak żywiołowo i spontanicznie pragnąć połączenia, pokonania tej przeszkody, społecznego zakazu. Jak pisze de Rougemont: „(...) kazirodztwo, to znaczy hamulec, który nie nadaje się do tego, by chcieć go zwalczyć” [3]. Zakaz wydaje się tak pierwotny i niepodważalny, że bohaterowie często nie potrafią sobie uświadomić, iż w ogóle można go złamać lub uświadamiają to sobie pod wpływem nagłego impulsu, przykładu czy tekstu artystycznego.  

Marta Piwińska w rozdziale Złego wychowania zatytułowanym Kochana siostra potwierdza diagnozę de Rougemonta i zauważa, że przekroczenie tabu kazirodczego najczęściej kończy się dla bohaterów tragicznie, co oni już wcześniej przeczuwają. Piwińska stwierdza: „Zapewne, taka miłość sprzeczna z prawami rozumu i sprzeczna z prawami gatunku musi zostać przez nie ukarana i potępiona. O czym ci, którzy je przekraczają, dobrze wiedzą od początku. W mit miłosny od początku wpisany jest zakaz. Jest on niewinną winą, za którą ponosi się karę jak w tragedii” [4].

Autorka zwraca uwagę na to, że rozwinięcie się uczucia jest niezawinione i niezależne od bohaterów – dotyczy to zresztą każdego rodzaju miłości, nie tylko miłości kazirodczej. W dawniejszych utworach uczucie prowokowane było przez napój miłosny, który wychylali niczego nieświadomi bohaterowie, czy też, jak w tekstach antycznych, przez fatum, klątwę, zrządzenie losu czy wyrok bogów. Miłość spadała na kochanków jak grom i nie było od niej odwrotu. W tekstach współczesnych bohaterowie obywają się zazwyczaj bez pretekstu-napoju. Czy znaczy to, że mit miłości namiętnej został już nieodwołalnie ugruntowany w kulturze i wytłumaczenie nieracjonalnej namiętności nie jest dłużej potrzebne?

W jednym ważnym punkcie przedstawienie uczuć kazirodczych różni się od przedstawień innych rodzajów namiętnej miłości – jak twierdzi de Rougemont, kazirodczy kochankowie nie mają poparcia czytelników. I to pomimo że naturalnym odruchem jest utożsamienie z bohaterem, więc zazwyczaj pragnienie połączenia zakochanych, nawet jeśli ich uczucie przekracza normy społeczne. „Opinia powszechna (...) stoi zawsze po stronie Tristana przeciw królowi Markowi, po stronie uwodziciela przeciw oszukanemu mężowi. Nigdy natomiast nie staje po stronie kazirodczych kochanków” [5] – pisze de Rougemont w książce Miłość a świat kultury zachodniej. Ale czy rzeczywiście tak jest? Czy nadal tak jest? Czy czytelnik nawet przez moment nie chce połączenia rodzeństwa, ukojenia ich męki? Czy nawet w nagłym impulsie, nawet podświadomie, nie chciałby złamania tego społecznego zakazu i uwolnienia dwojga ludzi od ograniczeń? Pytania te muszę pozostawić otwarte, gdyż chyba nie sposób udzielić na nie wiążącej odpowiedzi. W przytoczonym powyżej fragmencie de Rougemont zdecydowanie odrzuca taką możliwość. Ale jednocześnie zaznacza, że przeszkoda dzieląca kochanków, o której pisał, musi być istotna – ale nie niemożliwa do pokonania. To skłaniałoby do wysunięcia tezy, że połączenie również w przypadku kochanków kazirodczych jest do pewnego stopnia akceptowalne, a przez niektórych być może nawet pożądane.

Jeszcze w 1603 roku oskarżeni o kazirodztwo Julien i Marguerite de Ravalet zostali publicznie straceni na Place de Gréve w Paryżu. Ojciec rodzeństwa osobiście błagał króla Henryka IV o litość dla nich, z całego kraju napływały listy wstawiennicze, ale władca uległ presji czasów kontrreformacji i zarządził egzekucję. Jednak już w wieku XVIII można zaobserwować pewne zmiany – kazirodztwo nie jest tak bezwarunkowo piętnowane. Jak stwierdza Gabriela Matuszek w artykule Incest w literaturze przełomu XIX i XX wieku: „Inaczej było w Oświeceniu, w którym powraca temat kazirodztwa, ale zainteresowanie epoki skupia się bardziej na jego biologicznych i społecznych aspektach” [6]. Zdaniem autorki, uznawano wtedy, że incest możliwy jest tylko między istotami żyjącymi na łonie natury, nieskażonymi cywilizacją, bowiem z istoty swej jest on antyspołeczny. I właśnie do zanegowania społecznych zasad wykorzystywały go powieści grozy i literatura libertyńska, z książkami Markiza de Sade na czele. W czasie Oświecenia święcić triumfy zaczęła również koncepcja małżeństwa z miłości. Postulowano, by zakochani byli tacy sami, by byli jak jedno. To oczywista analogia do relacji brata i siostry.   

Motyw miłości kazirodczej znacząco rozkwitł w czasach romantyzmu, kiedy to miłość przybierała przeróżne formy i niejako programowo sięgała po wszystko, co pozostawało dotąd niewypowiedziane: „Romantyczna erotyka jest głównie polemiką. Nieszczęśliwa, niewinna, nieskończona, niemożliwa, nieracjonalna – cała jest na nie (...)” [7]. W czasach romantyzmu motyw ten, choć bardzo powszechny i skłaniający twórców nawet do mitologizowania w tym kierunku swoich biografii [8], pozostawał jeszcze w dużej mierze niewinny i niedopowiedziany. Ale mimo że utrzymany ściśle w romantycznej formie i stylistyce, przecierał już drogę bardziej dosłownym opisom związków kazirodczych, gdyż oswajał z tabuizowanym dotąd tematem.

Pisząc o wątku incestu, nie można pominąć Renégo Chateaubrianda. Opublikowany po raz pierwszy w 1805 roku utwór niesie ze sobą znaczący przełom w dziejach motywu. Marta Piwińska stwierdza: „Ale dopiero René nadaje tematowi nowy walor, odkrywa kazirodztwo duchowe, poetyczne, filozoficzne. Ma już na ten temat teorię. (...) René nie jest powieścią psychologiczną. Osłania przeznaczenie w masce kazirodztwa. Z motywu wyłania się mit” [9]. Po wydaniu prekursorskiego utworu Chateaubrianda motyw miłości kazirodczej nieodwołalnie zaistniał w literaturze. Mitologizacja zakazanego uczucia, nadanie mu wymiaru duchowego i wywyższenie siostry jako jedynej istoty zdolnej zrozumieć bohatera to zabiegi, które zawładnęły umysłami czytelników. „Niebawem »reneizm«, przybrany w nowe wdzięki przez angielskiego lorda, miał, pod mianem bajronizmu, ogarnąć literaturę” [10] – komentuje Tadeusz Boy Żeleński w swojej przedmowie do utworu Chateaubrianda. 

Należy zwrócić uwagę, że kazirodztwo w czasach romantyzmu było czymś konstruowanym. To nie gwałtowny wybuch namiętności i niepowściągnione uczucie, lecz pewien ideał, wzór miłości, do którego świadomie dążono. Jak pisze Piwińska:
„Ale i wtedy pozostaje ono [kazirodztwo] »nienormalne«, nie dlatego że łamie tabu, lecz że jest kazirodztwem dla kazirodztwa, świadomym, wymyślonym, programowym poniekąd, nie pomyłką instynktu, wybrykiem natury [11]” [12]. Dochodzi więc do tego, że miłość kazirodcza, tak dotąd obrazoburcza, stała się przemyślanym konstruktem. Motyw bardzo szybko się upowszechnił i zyskał dużą popularność. Wiąże się to chyba z programowym dla romantyzmu zwrotem ku naturze i zanegowaniem ograniczeń, które narzuciła człowiekowi kultura. Na piedestale stawia się miłość jako najwyższą wartość, a serce zaczyna znaczyć więcej niż rozum. Piwińska stwierdza: „»Anielskie incesty dusz bratnich«, jak je nazywał Słowacki, to jeden z najbardziej romantycznych pomysłów romantyczności” [13]. 

Schyłek powszechnego panowania religii, rozwój psychoanalizy, uwolnienie człowieka nowoczesnego od społecznych ram i oczekiwań, wszystko to sprzyjało realizacji odpychanych dotąd form miłości, gdyż, choć nadal budziły kontrowersje, stały się one akceptowalne. Christina von Braun w swoim artykule »Blutschande«: From the Incest Taboo to the Nuremberg Racial Laws stwierdza: „Biorąc pod uwagę zmiany społeczne w narodach uprzemysłowionych, zakaz incestu stał się mniej restrykcyjny w czasie trwania dziewiętnastego stulecia” [14]. Jawnym tego znakiem było chociażby powstanie i upowszechnienie teorii Freuda. Zostały zatem spełnione warunki, o których pisał de Rougemont – tabu nadal istniało, ale jego przekroczenie nie było już tak obrazoburcze i nie pociągało za sobą zupełnego ostracyzmu. Sytuacja ta sprzyjała zaadaptowaniu miłości kazirodczej jako popularnego motywu literackiego.

Modernizm przyniósł bardziej otwarte i cielesne przedstawienia miłości kazirodczej – motyw znacznie zmienił swoje oblicze w porównaniu do realizacji z czasów romantyzmu. Uczucia wcześniej efemeryczne i niedookreślone zaczęły nabierać bardziej konkretnych kształtów, a temat zyskiwał na popularności. Jak pisze Christina von Braun: „W czasie trwania dziewiętnastego wieku temat »ascetycznej« bratersko-siostrzanej miłości szybko stał się przestarzały, a w to miejsce temat miłości kazirodczej zyskiwał coraz większe znaczenie, aż w końcu stał się jednym z centralnych motywów w literaturze przed wiekiem dwudziestym” [15].

Niemal wszyscy wielcy pisarze przełomu wieków, a także wielu mniej znanych, choć raz podjęło temat bratersko-siostrzanej miłości. Wystarczy wspomnieć chociażby powieść Tomasza Manna Wybraniec (1951), a także jego opowiadanie Z rodu Wälsungów (1921), Człowieka bez właściwości (1930-1943) Roberta Musila, powieść Leonharda Franka Brat i siostra (1929), a także nietłumaczone dotąd na język polski powieści – Franka Thiessa Die Verdammten (1922) i Les Enfants terribles (1929) Jeana Cocteau.

Warto też zauważyć, że kazirodztwo to temat w twórczości niektórych pisarzy powracający, wręcz obsesyjny. Motyw ten wykorzystywali niejednokrotnie Chateaubriand (René, Atala), Byron (Manfred, Kain) i Mann. Spośród polskich autorów warto w tym kontekście wymienić Zygmunta Haupta (Co nowego w kinie?, Elektra I), Herlinga-Grudzińskiego (Srebrna szkatułka, Biała noc miłości) czy wreszcie Andrzeja Kuśniewicza (Król Obojga Sycylii, Eroica, Stan nieważkości).

Mimo że motyw miłości kazirodczej funkcjonował w literaturze od wieków – można zaryzykować twierdzenie, iż od zawsze – wieki XIX i XX przyniosły zasadnicze zmiany w jego wykorzystaniu. Stał się on niejako własnością powszechną i osadzany był w niespotykanych dotąd kontekstach. Christina von Braun stwierdza: „Incest jako motyw literacki jest czymś nowym – przynajmniej jest nowy, gdy zastosowany przy opisie zwykłych śmiertelników. W starożytnym Egipcie i w mitologii greckiej kazirodztwo pozostawało przywilejem faraonów i bogów. Ale tutaj incest już dłużej nie jest świętością – został zeświecczony. W powieściach i nowelach wieku dziewiętnastego i dwudziestego istnieje wiele przedstawień incestu pojawiającego się zarówno w wysoko rozwiniętych cywilizacjach, jak i w świecie naturalnym” [16]. Można zadać sobie pytanie, czy to zeświecczenie i upowszechnienie, czyli odarcie incestu z podniosłości i użycie motywu w narracjach o ludziach wszelkich stanów i kultur, ma związek z przebiegającymi w tamtych czasach przemianami obyczajowymi i społecznymi. Wątek incestu zachował jednak trwale ślady swojej „wysokiej” proweniencji. Von Braun dodaje: „Z drugiej strony, romans między bratem a siostrą jest opisywany jako »boska« forma związku między kobietą a mężczyzną – rodzaj relacji możliwej tylko dla »wybranych«” [17]. Więc mimo że zwykli śmiertelnicy mogli stać się już literackimi bohaterami zaangażowanymi w kazirodczy związek, motyw ten nadal roztaczał wokół siebie pewnego rodzaju aurę wywyższenia (znamienny jest w tym kontekście tytuł powieści Manna – Wybraniec).

Upowszechnienie motywu wiąże się też najpewniej z przemianami życia seksualnego, zapoczątkowanymi właśnie w XIX wieku. Michel Foucault w swojej Historii seksualności podkreśla: „Zarówno wiek XIX, jak i nasze stulecie były raczej okresem zwielokrotnienia i rozproszenia seksualności, wydobycia jej różnorakich postaci, implantacji wielorakich »perwersji«. Epoka nasza była inicjatorką seksualnych odmienności” [18]. Zmiany te, rzecz jasna, odbijały się w tekstach literackich i stanowiły dobry grunt również dla rozwoju motywu miłości kazirodczej. Ponieważ miłość namiętna wymaga naruszaniu tabu – a niewiele już tych zakazanych obszarów zostało – wydaje się, że przedstawienie kazirodztwa było ostatnią szansą, by wykreować mit miłości namiętnej. Niebagatelne znaczenie ma również pokusa łamania uświęconych zasad i burzenia obyczajów. Transgresja, sprawdzanie i przekraczanie granic to dążenia charakterystyczne dla epok modernizmu i postmodernizmu. Można wysunąć tezę, że w niektórych tekstach chęć naruszenia zakazu jest tak samo znacząca dla bohaterów jak uczucie między nimi – i to oba te czynniki popychają ich ku spełnieniu kazirodczej miłości.

Mimo że motyw incestu został już tak dobrze przyswojony i nie powinien właściwie budzić większych emocji, zachował swoją specyficzną aurę – nadal wywołuje zaciekawienie i dreszcz niepokoju. Wystarczy przypomnieć, jak wielkim zainteresowaniem cieszył się film Vilgota Sjömana Moja siostra, moja miłość [19], który swoją premierę miał w 1966 roku – do kin ustawiały się długie kolejki, mimo że obraz ten trudno nazwać wybitnym i nie zawierał on nawet szczególnie odważnych scen. Wydaje się, iż publiczność przyciągał sam temat - owa niecodzienna miłość. Wiązałabym to z (wspomnianym już wcześniej) bardzo silnie ugruntowanym kulturowo zakazem kazirodztwa, który co prawda zelżał, ale nadal rządzi wyobraźnią większości. Marta Piwińska stwierdza: „[Temat zakochanego rodzeństwa] dalej niepokoi, roztaczając atmosferę podejrzaną, mdlącą nieco, jak wszystkie zjawiska wymykające się rozumowi, a znaczące. Stąd pewnie silna reakcja formalno-obronna skuszonych jego czarem pisarzy: ostre stylizacje, karykatury, dystans narratora” [20].

Do wymienionych przez Piwińską „reakcji obronnych” autorów dodałabym jeszcze oddalenie w czasie, odsyłanie w przeszłość. Zaskakująco często, właściwie prawie zawsze, pisarze wykorzystujący wątek incestu osadzają go w czasach minionych. Tylko romantycy pisali o rzeczywistości sobie bliskiej i sugerowali inspiracje własną biografią – ale wtedy też motyw miał charakter bardziej niewinny, „anielski”. Poczynając od czasów modernizmu, twórcy umiejscawiają akcję takich utworów albo w przeszłości bardzo odległej (np. Anna, soror... Yourcenar, Wybraniec Manna), relatywnie dalekiej (Z rodu Wälsungów Manna, Ada albo Żar Nabokova, Łaskawe Littella) lub oddalonej przynajmniej o lat kilkanaście (Podróżny i światło księżyca Szerba). Wydaje się, że temat był nadal na tyle kontrowersyjny, iż pisarze czuli się bezpieczniej, gdy sięgali po alibi w postaci odległych realiów i historycznego tła, z góry odpierając potencjalne sugestie na temat inspiracji własnymi doświadczeniami i uzyskując dystans do tematu.

Warto zaznaczyć, że miłość kazirodcza bywa przedstawiana dwojako – jako relacja świadoma albo nieświadoma. Rozdzielone rodzeństwo, które spotyka się przypadkiem po latach i zakochuje w sobie – to częsty zabieg fabularny i łatwa sytuacja dramatyczna. Bo też gdy pokrewieństwo wychodzi na jaw, pojawia się konflikt rodem z tragedii antycznej. Kochankowie nie chcą rezygnować z uczucia, ale przecież nie mogą być razem – bo przeciwstawia się to obyczajowości, zasadom społecznym, a także najczęściej ich własnym przekonaniom. Ten prosty, ale efektowny chwyt buduje napięcie i prowokuje silne emocje. Łatwo też omija potencjalne opory przed przekroczeniem powszechnego kulturowego zakazu. Brat i siostra nie muszą pokonywać swojego lęku przed naruszeniem tabu, gdyż nie są świadomi, że je naruszają. Nie stają też otwarcie w opozycji do powszechnie uznanej normy i moralności – bohaterowie nie są „winni” swojego uczucia, można im tylko współczuć. Czytelnikowi łatwiej się z taką sytuacją utożsamić i ją zaakceptować – jest to dla niego zjawisko z pewnością bardziej zrozumiałe niż świadomy związek kazirodczy.

Twórcy często unikają także przedstawiania przyjścia na świat biologicznego potomstwa kazirodczej pary. Najczęściej wcale nie muszą mierzyć się z tym tematem, gdyż rzadko kiedy taka relacja doprowadzona jest do punktu, w którym mogłyby się pojawić dzieci. Miłość kazirodcza kończy się bowiem szybko i tragicznie – zazwyczaj śmiercią jednego z rodzeństwa. Jednak w tych rzadkich przypadkach, kiedy relacja przechodzi w stały związek, para najczęściej po prostu nie może mieć dzieci, gdyż jedno z nich jest bezpłodne (np. w Białej noc miłości Herlinga-Grudzińskiego czy powieści Ada albo Żar Nabokova). Dzięki temu pisarze łamiąc już w sposób drastyczny jedno tabu (bo przedstawiają kazirodztwo świadome i przekształcone w stały związek), unikają łamania kolejnego i wzbudzania w czytelnikach lęku związanego z potencjalnymi upośledzeniami potomstwa. Wysunęłabym nawet hipotezę, że pisarze unikają opisywania narodzin dzieci ze związków kazirodczych, gdyż dopóki nie pojawi się potomstwo, nie ma namacalnych dowodów na to, iż między rodzeństwem rzeczywiście istnieje relacja seksualna, więc i przekroczenie tabu nie jest tak nieubłaganie oczywiste.

Sytuacja incestu świadomego jest dużo trudniejsza do opisania. Wymaga od pisarza większej precyzji i psychologicznego dopracowania kreacji bohaterów. By efekt nie był miałki, a sytuacja niewiarygodna, autor musi posługiwać się subtelnymi środkami wyrazu. Wydaje się, że najtrudniejsze jest przedstawienie przejścia od platonicznej relacji bratersko-siostrzanej do relacji kazirodczej i towarzyszących temu uczuć. Kazirodztwo świadome daje jednak pisarzowi okazję do wykazania kunsztu w opisach napięć emocjonalnych i portretach psychologicznych bohaterów. Nie bez powodu to właśnie świadomą relację kazirodczą znajdujemy w, moim zdaniem, najznakomitszych utworach poświęconych tematowi – Król Obojga Sycylii Kuśniewicza, Ada albo Żar Nabokova, Z rodu Wälsungów Manna czy Podróżny albo światło księżyca Szerba.

Można się zastanawiać, dlaczego motyw incestu znacznie stracił swój blask wraz z końcem epoki modernizmu. Być może, jak wspomniałam, współczesność nie generuje już tylu zakazów, by kazirodcza namiętność nie miała szans realizacji, a połączenie bohaterów pozostawało poza sferą marzeń. Może nasza postmodernistyczna i postnowoczesna rzeczywistość daje człowiekowi zbyt wiele wolności, otwiera drogę do kontrowersyjnych wyborów, nawet tych wciąż społecznie potępianych. Denis de Rougemont twierdzi, że kazirodztwo jest jednym z ostatnich tabu seksualnych współczesnego świata. Samo tabuizowane nie oznacza jednak jeszcze, że taka miłość nadal wzbudza wiele emocji.

Czy motyw miłości kazirodczej mógłby z powodzeniem zaistnieć w twórczości takich autorów jak Kuśniewicz, Nabokov, Littell czy Szerb, gdyby nie odsyłali w przeszłość? Wspominałam już, że twórcy chętnie osadzają akcję utworów przedstawiających incest w czasach minionych, gdyż pozwala im to uzyskać konieczny dystans i zapobiec posądzeniom o wzorowanie fabuły na własnych doświadczeniach. Ale być może jest to błędne założenie. Może twórcy mówią o inceście w czasie przeszłym, gdyż tylko wtedy – przed ostatecznym upadkiem tradycyjnych wartości, odejściem od religijności i wiary, osłabieniem więzi społecznych – kazirodztwo mogło budzić sprzeciw i tym samym stanowić podstawę do tworzenia ekscytujących, pobudzających wyobraźnię historii. Być może bardziej otwarte przedstawianie w tekstach współczesnych relacji seksualnych między zakochanym rodzeństwem to próba znalezienia ostatniego tabu naszych czasów.

 

---------------------------------------------------------------------------------------------

 [1] Denis de Rougemont, Miłość a świat kultury zachodniej, tłum. Lesław Eustachiewicz, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1999, s. 11.

[2] Tegoż, Mity o miłości, tłum. Maria Żurowska, Czytelnik, Warszawa 2002, s. 37-38.

[3] Tegoż, Miłość a świat kultury zachodniej, s. 157.

[4] Marta Piwińska, Złe wychowanie, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2005, s. 271.

[5] Denis de Rougemont, Miłość a świat kultury zachodniej, s. 157.

[6] Gabriela Matuszek, Incest w literaturze przełomu XIX i XX wieku, [w:] Zrozumieć płeć II. Studia interdyscyplinarne, red. Alicja Kuczyńska i Elżbieta Katarzyna Dzikowska, Wydawnictwa Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2004, s. 144.

[7] Marta Piwińska, dz. cyt., s. 281.

[8] Koronnym przykładem może być Chateaubriand, który wyraźnie stylizował Renégo biograficznie i do dziś nie ustają spekulacje, czy z siostrą Lucyllą rzeczywiście łączyło go kazirodcze uczucie. Boy Żeleński komentuje: „I oto ów dumny wicehrabia de Chateaubriand (Franciszek-René), który z pewnością ostrzem szpady pomściłby cień zmazy, jaką ktoś ośmieliłby się pokalać jego siostrę, sam wydaje jej sławę dziewiczą na pastwę komentarzy ciekawego tłumu, byle z niej wykroić sutszą draperię dla swojego Renégo” [François-René de Chateaubriand, Atala. René, tłum. Tadeusz Żeleński (Boy), Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1982, s. 20].

[9] Marta Piwińska, dz. cyt., s. 272.

[10] François-René de Chateaubriand, dz. cyt., s. 17.

[11] Warto zwrócić uwagę na wyrażenia użyte przez Martę Piwińską w powyższym opisie. Kazirodztwo to „pomyłka instynktu”, „wybryk natury”. Na tym przykładzie widać wyraźnie, jak silnie w powszechnej świadomości zakorzenione jest przekonanie, że incest to coś głęboko nienaturalnego i musi wiązać się z jakimś zaburzeniem.

[12] Marta Piwińska, dz. cyt., s. 268.

[13] Tamże, s. 269.

[14] Christina von Braun, »Blutschande«: From the Incest Taboo to the Nuremberg Racial Laws, [w:] Encountering the other(s). Studies in Literature, History and Culture,  red. Gisela Brinker-Gabler, New York 1995, s. 129-130. [ten passus i kolejne – tłum. własne]

[15] Tamże, s. 137. 

[16] Tamże, s. 133.

[17] Tamże, s. 133.

[18] Michel Foucault, Historia seksualności, tłum. Bogdan Banasiak, Tadeusz Komendant i Krzysztof Matuszewski, Czytelnik, Warszawa 2000, s. 39.

[19] Scenariusz filmu został oparty na siedemnastowiecznej sztuce Johna Forda ‘Tis Pity She’s a Whore, w której czyste, choć kazirodcze, uczucie bliźniaczej pary skontrastowane jest z podłością i głupotą otoczenia.

[20] Marta Piwińska, dz. cyt., s. 275.

Wróć