nr: 1/2017Powroty

Temat numeru

„Panie Boże, odpuść profesorom wileńskim…” – język gawędy romantycznej i jego wpływ na kreację bohatera

W obrębie gawędy romantycznej stworzono nowy typ bohatera, w znaczący sposób różniący się od wizji postaci, powszechnie kojarzonej z polskim romantyzmem. Postaci gawędziarzy pozwalają zauważyć, że romantyczny bohater literacki nie jest jedynie papierową postacią, ale bohaterem, który ma pewne wady, może być porywczy lub gwałtowny, a drobne braki charakteru nie umniejszają jego zasług. Czytelnik może identyfikować się z kimś takim, a poza tym odmienność postaci oraz inna niż w pozostałych utworach sytuacja nadawczo-odbiorcza pozwalają pokazać zbiorowość tamtych czasów oraz kulturę w sposób przystępny, bez zbędnego  patosu czy moralizatorstwa. Autorzy gawęd kreują bohatera utworu przy pomocy różnych środków językowych  w zależności od tego, co chcą przekazać odbiorcy, jaki wywołać efekt oraz czy piszą gawędę prozatorską czy wierszowaną.

 

Gawęda ukształtowała się około roku 1840 i aż do powstania styczniowego przyjmowała dwie formy: pouczającej rozmowy[1] lub chaotycznego wykładu[2]. – Gatunek ten czerpie bardzo dużo z form mówionych literatury dawnej oraz tradycji szlacheckiej[3], w tym miejscu warto wymienić na przykład Pamiętniki Jana Chryzostoma Paska. Cechą charakterystyczną gawędy jest wspólnota poglądów nadawcy i odbiorcy,  , których łączą wyznawane wartości. Opowiadacz jest przeważnie starszy od słuchacza, różni się od niego stopniem wiedzy na temat przeszłości i bogactwem doświadczeń życiowych, często przyjmuje rolę nauczyciela, mentora. Najistotniejszym czynnikiem warunkującym powstanie gawędy jest stworzenie ramy opowieści. Gawędziarz występuje jako świadek opowiadanych wydarzeń, dysponuje wiedzą niepełną, ograniczoną przez swoją mentalność, sposób widzenia świata oraz jasno ukształtowane poglądy. Konstrukcję gawędy charakteryzuje wielowątkowość, zaburzenie porządku chronologicznego oraz częste odchodzenie od głównej myśli wykładu. Gawędziarz wplata w swój monolog mnóstwo dygresji, powtarza się i mimo częstych zwrotów do adresata wypowiedzi, tak naprawdę się z nim nie liczy. Lekceważy brak jego historycznej czy społecznej wiedzy na temat podejmowanego problemu, tematu wywodu[4]. Na pierwszy plan  opowiadanej historii wysuwa się panorama społeczeństwa szlacheckiego, opisy osób i zdarzeń[5]. Opowieść skupia się na wydarzeniach codziennych, odzwierciedlających  panujące stosunki i obyczaje. Gawęda w swej formie pozwala na wygłoszenie własnych racji bez tworzenia zbyt dużego dystansu między nadawcą a odbiorcą komunikatu. Tym samym przypomina swoim ukształtowaniem oraz pełnioną funkcją wypowiedź retoryczną. Nadawca opisuje zastaną rzeczywistość, by następnie przy pomocy różnorodnych środków perswazyjnych, takich jak: wykrzyknienia, pytania retoryczne czy liczne zmiany tonu przekonać do danego stanowiska odbiorcę. Gawęda, podobnie jak wypowiedź retoryczna, opiera się w dużej mierze na efekcie zaskoczenia słuchaczy.

 

Specyfikę językowego ukształtowania gawędy doskonale ilustrują Pamiątki Soplicy Henryka Rzewuskiego, za pierwszy przykład posłuży Kazanie konfederackie wygłoszone przez księdza Marka. Kazanie charakteryzuje się określoną konstrukcją i poetyką, dlatego nawet przytoczone w gawędzie zachowuje cechy gatunku, którego głównym celem jest dotarcie do odbiorcy. Jednocześnie kaznodzieja przyjmuje w tym wypadku rolę gawędziarza, opowiadacza, a w związku z tym jego język jest niezwykle potoczysty. Autor przemówienia niejako dostosowuje się do stylu wypowiedzi odbiorców komunikatu, mówi do nich ich językiem. Może liczyć na to, że jego komunikat zostanie odczytany i pozytywnie przyjęty. Stąd liczne przytoczenia i ironiczne, prześmiewcze komentowanie wypowiedzi odbiorców. Ksiądz Marek zestawia górnolotne, patetyczne wyznania miłości do ojczyzny z obrazem rzeczywistości. Stara się pokazać absurd deklaracji niepopartych czynami: „<<Dziateczki! Kochajcie jedni drugich>>, a ja wam to mówię, a raczej wymówię, że tak nie robicie. <<Kochamy ojczyznę!>> mówicie, a między sobą żyjecie w ciągłych swarach! Piękna to miłość ziemię kochać, a z ziemianami się wadzić”[6]

 

Bohater wielokrotnie podkreśla swój związek z odbiorcami, przypomina im, że to do nich kierowane są wypowiadane przez niego słowa. Nie  pozwala zapomnieć im ani o swojej obecności, ani o wadach, które piętnuje. Wskazuje także przy pomocy pytania retorycznego, że słuchacze nie zmienili się nawet pod wpływem niesprzyjających okoliczności, co każe przypuszczać, że wraz z poprawą warunków, adresaci być może będą tym bardziej zachowywać się nagannie: „a wy, panowie naczelnicy tej konfederacji pod hasłem wiary i wolności zawiązanej, zamiast cobyście mieli dobry przykład dawać szlachcie, to albo sami ogień tworzycie, albo do gotowego drewka przykładacie. Czyż wy usadziliście się znękać cierpliwość i miłosierdzie boże, aby inne narody nauczyć, ile to trzeba grzechów, żeby aż ojczyznę zatracić? Wy się cieszycie wygraną pod Lanckoroną, a ja się smucę, bo ten dar boży będzie wam powodem nowej Boga obrazy; powiększy waszą pychę, waszą swawolę, waszą rozpustę! A kiedy bieda was nie poprawi, cóż to będzie z pomyślnością?[7]

 

Ważne jest także jednoczesne połączenie z odbiorcami i swego rodzaju odseparowanie. Gawędziarz nie identyfikuje się z nauczanym tłumem, nie bierze na siebie odpowiedzialności za jego postępowanie, lecz jednocześnie mówi ich językiem, a styl kazania jest stylem potocznej mowy słuchaczy.

 

Pisarze sięgnęli po formę gawędy, aby uchronić świat sarmacki przed stopniowym zanikaniem. Na przykład zadanie nauczania młodych Adam Mickiewicz powierza głównie gospodarzowi domu Sopliców. Soplica posługiwał się gwarą, a tym samym w swoich wypowiedziach przekazywał młodzieży mądrość mającą źródło w jego życiowym doświadczeniu. Poeta charakteryzuje tym samym świat pojęć społecznych, poglądy i typ umysłowości Sędziego. W oczach czytelnika powstaje obraz człowieka „starej daty”, przeświadczonego o wartości zanikającego porządku i destrukcyjnym wpływie nowych obyczajów na sposób myślenia i postępowania młodych ludzi. Stosunek Mickiewicza do sarmackiej przeszłości nie jest jednocześnie zupełnie jednoznaczny, ponieważ nawet pozytywny bohater, jakim jest niewątpliwie Sędzia, ma wiele wad i nie zawsze czytelnik będzie popierał jego działania. Podejście Adama Mickiewicza do sarmackiej szlachty wynika zapewne z sentymentu, a stąd może pojawić się wrażenie, że poeta ukazuje przede wszystkim pozytywny obraz szlachty.

 

Natomiast Henryk Rzewuski opiera się na gawędach, by stworzyć dzieło, w którym świat sarmacki jest w dużej mierze kreacją autora, co odegrało dużą rolę w świadomości i wyobraźni Polaków[8]. Charakter sarmackiego świata jest także niejednoznaczny, ponieważ autor przeplata wątki poważne z elementami humorystycznymi, nawet kiedy podejmuje temat wolności ojczyzny. Powołując się na zachowania obywateli powszechnie cenionych i szanowanych, obrazuje szlacheckie przywary. Pisarstwo gawędowe daje możliwość krytyki złagodzonej humorem i dystansem pisarza. „Ale to nie idzie o ofiary z majątku lub narażanie życia, ale siedź w Warszawie i zajmij się rządem. Oto wiesz, com wycisnął na koniec? - << Panie kochanku, ja będę w Warszawie rządził, a mnie pan Michał Rejten w Nalibokach wszystkie moje niedźwiedzie wybije>>. – Udałem się do wojewody kijowskiego. Pan wielki i chętnie większą część majątku dla ojczyzny by oddał; ale, uczciwszy uszy, jakże to siedzieć w Warszawie, kiedy to człowiek przywykł wymykać się od żony, ażeby po kilka dni ciągle z panem miecznikiem Ciesielskim pić w Szorstynie, kiedy pani wojewodzina, siedząc w Krystynopolu, myśli, że mąż gospodarstwem się trudni. – Byłem u Sapiehy, kanclerza. Nie można! Kocha ojczyznę, ale, rządząc, nie można mieć procesów, a jakże żyć bez konferencjów prawie codziennych z jurystami?”[9]

 

W cytowanym fragmencie gawędziarz rozmawia z jednym słuchaczem, stąd zwroty w drugiej osobie liczby pojedynczej.  Oddają one także pewien stosunek emocjonalny między nadawcą komunikatu a odbiorcą. Gawędziarz wydaje się zniecierpliwiony i zdenerwowany ignorancją słuchacza, stara się uświadomić mu, że nie ryzykuje własnymi dobrami, podejmując się rządów. Nie przynosi to jednak oczekiwanych skutków, bo odpowiedź – choć pokorna i świadcząca o podziwie słuchacza – wyklucza możliwość porzucenia własnych interesów. Odmowa wydaje się może niezbyt stanowcza, bo przepełniona służalczością, lecz jej autor jest tak silnie przekonany o własnych racjach, że prawdopodobnie nie zmieni zdania. Może podziwiać Pana Kochanka i w każdej wypowiedzi dawać wyraz pokory i posłuszeństwa tak długo, jak długo są to jedynie deklaracje niewymagające pokrycia. Język służy tutaj przekazaniu wymówek mających umożliwić uniknięcie działania.

 

W kreacji bohatera gawędowego kluczowa jest wiarygodność, uzyskana poprzez pokazanie go na tle zbiorowości,  choć warto podkreślić, że jest on jednocześnie postacią indywidualną i zarazem typową dla danego środowiska. Wyznawane przez bohaterów zasady i pozytywnie waloryzowane postawy  mają swoje odzwierciedlenie także w ich wyglądzie zewnętrznym. Kreowanie postaci bohatera gawędy następuje także dzięki odtwarzaniu przez narratora określonych zachowań i wypowiedzi. Postaci z gawęd są zmienne i niejednoznaczne, ukazywane wieloaspektowo, reagują na zastane sytuacje i zaistniałe problemy. W ten sposób autorzy podkreślają ich wielowymiarowość. Soplica jest w całej epopei uosobieniem spokoju, opanowania i dystansu do świata, dlatego tak bardzo może dziwić scena, w której stateczny Sędzia ujawnia się jako porywczy i niechętny do zgody. Jest wtedy najbardziej ludzki, przesiąknięty wadami i temperamentem typowego szlachcica tamtego okresu. Postać idealna stałaby się nierzeczywista, a gawędy przez nią opowiadane – niewiarygodne.

 

Innym sposobem skomplikowania portretu postaci jest zastosowanie perspektywy jednego z bohaterów w partiach retrospektywnych. Charakterystyka magnata Horeszki została dokonana przez przeciwstawienie opisów Jacka Soplicy i Gerwazego. Dwie skrajne opinie umożliwiają czytelnikowi zaobserwowanie zróżnicowania w ocenach bohatera i zmuszają do wyciągania wniosków, wydawania własnych sądów. Obraz bohatera zależy od tego, czy kreuje go trzeciosobowy narrator czy jeden z bohaterów. Sędzia ukazany jest tym samym możliwie obiektywnie choć w różnych sytuacjach, na pierwszy plan wysuwają się inne cechy jego usposobienia, zaś sylwetka Stolnika zostaje zarysowana przez dwóch bohaterów, różniących się chociażby stanem wiedzy na temat dziejących się wydarzeń oraz samej postaci. W efekcie obrazy Sędziego i Stolnika różnią się istotnie ze względu na  kryteria obiektywizmu trzecioosobowego narratora i relacji z perspektywy jednego z bohaterów. Autor gawęd musi poprzez postać narratora uwiarygodnić wydarzenia, połączyć realizm z idealizacją przeszłości. Praktyczne spojrzenie drobiazgowego obserwatora pozbawia opowieść elementów przesadnego tragizmu oraz dodaje jej rys anegdotyczności.

 

Czynnikiem kształtującym portrety bohaterów gawęd jest ich udział w wypadkach historycznych. Odcisnęły one swe piętno na księdzu Marku – bohaterze Pamiątek Soplicy Henryka Rzewuskiego. Współcześni uważali księdza Marka Jandołowicza za postać ambiwalentną. Bohater związał się z konfederacją barską i stał się jej legendarnym prorokiem[10]: „A to, co pisać będę, wiadome było wszystkim w czasie konfederacji barskiej i dziś jeszcze wielu takich, co to słyszeli od ojców swoich, naocznych tego świadków. Już w tym był cudownym mężem, że najdumniejszych magnatów, jak i najburzliwszych szlachciców w tej konfederacji tak był radom swoim zhołdował, taką ufność w nich dla siebie zyskał”[11]. Wypowiedzi gawędziarzy nie zawsze są jedynie humorystyczne i przesiąknięte ironią, niekiedy mają na celu opisanie bohatera, podkreślenie jego wielkości. Narrator opisuje księdza Marka, patetyzując i sakralizując jego postać. Służą temu celowi wielokrotne wyliczenia zalet bohatera, podkreślone dodatkowo przez ich stopniowanie. Autor najpierw powołuje się na własne obserwacje słów i zachowań  prezentowanego bohatera, potem na nadzwyczajną władzę zesłaną  nań przez Boga, by zakończyć na cudach, jakie w jego mniemaniu dzieją się z przyczyny pojawienia się księdza Marka. Gradacja wywołuje poruszenie oraz budzi uczucia odbiorcy, potęguje efekt sakralizacji. Ksiądz Marek jest sługą bożym, obdarzonym Jego łaską, ale jednocześnie narrator nie stawia opisywanego bohatera na piedestale. Przedstawia jedynie wynik obserwacji uczestników konfederacji barskiej, naocznych świadków wydarzeń. Moc dokonywania przez bohatera cudów uwidacznia się niejako na ludzkich oczach, może zostać potwierdzona. Bohater jest wyjątkowy ze względu na umiejętność panowania nad ludźmi, których potrafi sobie podporządkować i zdobyć ich zaufanie.

 

Równie silny wpływ na bohatera ma historia w Panu Tadeuszu, co oddaje chociażby fragment, w którym ksiądz Robak namawia  Sędziego do objęcia przywództwa powstania: „Jeśli Soplicowskiej krwi kroplę w żyłach macie,/ Uważ tylko: Francuzi uderzają z przodu?.../ A gdyby z tyłu zrobić powstanie narodu?/ Co myślisz?”[12]. Rys historyczny, poza uwiarygodnieniem dzieła i osadzeniem go w konkretnej przestrzeni, służy także pełniejszemu ukazaniu sylwetki gawędziarza, jego typowych cech takich jak patriotyzm, honor, bezinteresowność w walce o dobro ojczyzny oraz szlachecka duma.

 

 

Obyczajowość bohatera gawędy jest wykładnią obyczajów klasy społecznej, którą reprezentuje. Bohater gawędy romantycznej współżyje ze światem, współpracuje ze społecznością, gdyż w gawędzie zbiorowość odgrywa dużo istotniejszą rolę niż jednostka, a wśród szlacheckiej, sarmackiej społeczności nie ma miejsca na egotyzm czy samotnictwo. Romantyczna literatura gawędowa wykreowała własnego bohatera – gadułę. Książę Radziwiłł ze wszystkich gawędziarzy siebie darzył największą sympatią i nienawidził milczenia[13]. Podobne zamiłowanie dla wiecznego gwaru podzielał bohater gawędy wierszowanej spotykanej w Panu Tadeuszu – Hreczecha. „Hreczecha na milczenie miał słuch bardzo czuły,/ Sam gawęda, i lubił niezmiernie gaduły./ Nie dziw! Ze szlachtą strawił życie na biesiadach,/ Na polowaniach, zjazdach, sejmikowych radach;/ Przywykł, żeby mu zawsze coś bębniło w ucho […]”[14]. Cechą stałą bohatera niezależnie od sposobu ukształtowania utworu jest również sarmackie pochodzenie. Postać snująca opowieść jest sakralizowana i uwznioślana ze względu na przynależność do darzonego  sentymentemświata sarmackiej szlachty[15].

 

Sposoby kreowania bohaterów różnią się w zależności od formy dzieła, dlatego w poetyckiej gawędzie Mickiewicza szlachta sarmacka została potraktowana łagodniej, wszak umiejętność zjednoczenia się i chęć walki za ojczyznę równoważą ich przywary. Z kolei w gawędach prozatorskich wyraźnie widać ambiwalentność postaci, a jej poglądy stanowią wierne odzwierciedlenie postulatów protektorów. Sarmata kocha swój kraj i jest zagorzałym patriotą, lecz nie zastanawia się nad uzasadnieniem tego, po czyjej stoi stronie. Przeciwnik Czartoryskich równie dobrze mógłby zostać ich sojusznikiem, gdyby od razu trafił na ich dwór i to oni zostaliby jego protektorami[16]. Taka postawa bohatera obrazuje myślowe ograniczenie postaci z gawęd romantycznych. Czytelnik nie powinien się temu dziwić, ponieważ gawędziarze bardzo często zaznaczają wyższość ludowej mądrości nad naukową wiedzą, a zatem bohater gawędy ceni sobie praktyczne myślenie i wygodne życie. „Panie Boże, odpuść profesorom wileńskim, co ich uczą! Użyj którego z nich do interesu, to jak zacznie rozprawiać, nie tylko że całą historią polską przebiegnie, ale ledwo nie potopowych czasów sięga w tłomaczeniu prawa; a kiedy napisze, to jeszcze trzeba drugiego jurysty sprowadzić, aby wytłumaczył czego on chce”[17]. Gawęda wielokrotnie posługuje się w sferze języka ironią i kpiną, co podkreśla zwrot do Boga, który zamiast odpuszczać grzechy, ma wybaczyć profesorom ich nauki. Wykrzyknienie dodatkowo podkreśla ekspresywny charakter zwrotu, a ludowa mądrość zostaje przeciwstawiona wydumanej, zupełnie niepotrzebnej wiedzy książkowej. Wiedza naukowa okazuje się niepraktyczna, co autor wypowiedzi wyśmiewa, twierdząc, że zawsze potrzeba dwóch uczonych – jednego dla opisania prawa, a drugiego w celu wytłumaczenia, czego chce pierwszy. Efekt został dodatkowo spotęgowany przez użycie długich, zawiłych zdań, którymi zwykle posługują się uczeni.

 

Autorzy zazwyczaj stylizują język gawędy na mowę potoczną, gdyż wypowiedzi mają sprawiać wrażenie wygłoszonych, nie zaś zapisanych i przeznaczonych dla czytelnika. Odbiorcą wpisanym w tekst jest słuchacz, do którego mówca zwraca się jego językiem, pod względem sposobu wypowiedzi w pewnej mierze się z nim identyfikuje. Zwroty do słuchacza, wykrzyknienia, gradacje, ironia oraz emocjonalny stosunek do poruszanych tematów stanowią także wykładnię tradycyjnej retoryki. Jest to tekst mówiony, wygłoszony w konkretnym celu, wymuszony zaistniałymi okolicznościami, wtórnie zapisany. Potoczystość stylu łączy się z rozbudowanymi zdaniami tworzącymi spójną, choć przeplataną dygresjami wypowiedź. Każde wtrącenie ma na celu albo jeszcze silniejsze przekonanie słuchacza do opisywanych poglądów i postaw, albo zobrazowanie stawianych tez. Język jest przede wszystkim formą wyrażenia treści, przez co został podporządkowany zamysłowi mówcy oraz dostosowany do charakteru danej społeczności. Stąd pojawiające się w tekście makaronizmy, charakterystyczne dla mowy sarmackiej szlachty. „Pokrewieństwo było dalekie, bo pan Kajetan Uzłowski, sędzia grodzki, na którego podałem obmowę, miał żonę Ancutównę, a nieboszczka krajczyna Tryznina, macocha strukczaszego, primo voto była za Ancutą. Jednak takowa obmowa była dostateczna dla zerwania kompletu, bo pan sędzia oświadczył, że ponieważ książę wojewoda w nim ufności nie ma, a obok tego nie wypiera się zaszczytu kolligacji jemu zarzuconej, więc sądzić nie będzie, i ustąpił z swojego miejsca; a że już kompletu nie było, sprawa poszła w non sunt i kadencja spełzła.”[18].

 

O sprawach dramatycznych opowiadacz mówi kolokwialnie i z humorystycznym dystansem. W zależności od ukształtowania utworu zmienia się postać samego gawędziarza, w dziele prozatorskim cechuje się dużym dystansem do siebie i świata, nie jest całkowicie obiektywny, lecz poprzez autoironię i dygresyjność gawęd, ukazuje poruszany problem wieloaspektowo. Ważne są też przepełnione nadzieją wnioski z przeżytych wydarzeń, które wyrażają naiwną wiarę w dziejową sprawiedliwość: „Tak to z najgorszego złego bywa najlepsze dobro. Myśmy byli katowani, a nasi koledzy nie – aleśmy za to ojczyźnie naszej blisko dwóch lat służyli, a oni na wygnaniu jeszcze musieli siedzieć”[19].Częstym zabiegiem stylizacyjnym gawęd jest także kontrast. Bohater zestawia dwie rzeczywistości i przedstawia konsekwencje wydarzeń, lecz pokazuje je w zupełnie innym świetle, zaskakuje użycie hiperboli przy ocenie wydarzeń „najgorsze zło” czy „najlepsze dobro”. Istotne jest też odwrócenie potocznych znaczeń, gdyż „katowanie”, mające w potocznym rozumieniu wydźwięk zdecydowanie pejoratywny, jest określane później mianem „najlepszego dobra”, ponieważ zapewniło pozostanie w ojczyźnie.

 

Obraz gawędziarza zmienia się zależnie od sposobu ukształtowania gawędy. W Panu Tadeuszu bohater został przedstawiony bardziej poetycko, jego postawa obrazuje powagę i szlachetność. Gawędziarz nie miał być szlachcicem pełnym wad czy postacią ambiwalentną, pełni rolę ostoi dawnych ideałów i wyznawanych wartości. Poucza też młodzież, starając się wpoić jej dawne zasady i podtrzymać szlacheckie obyczaje. Jednocześnie jednak świat Pana Tadeusza jest światem, w którym humor odgrywa istotną rolę, a Sędzia – co widać w sporze o zamek – jest dość porywczy, niekiedy zachowuje się bardzo impulsywnie. Jeszcze wyraźniejszy jest komizm u Henryka Rzewuskiego, który pokazuje bohatera prozatorskich gawęd w sposób humorystyczny, z dużą dozą dystansu. Nie jest to postać doskonała, lecz naznaczona przywarami, dzięki czemu czytelnik może się z nią identyfikować. Językowy obraz gawędziarza ukazuje postać z wielu perspektyw: narratora lub bohaterów opowieści, a jej ocenę komplikuje wprowadzenie ironii oraz emocjonalnego stosunku gawędziarza do opisywanych zdarzeń. Niekiedy język użyty przez narratora służy heroizacji bohatera, podkreśleniu jego zasług i wielkości, ale bohater gawędy nigdy nie jest jednoznaczny, a gatunek z jednej strony służy zachowaniu pamięci dawnych czasów i tradycji, a z drugiej akcentuje potrzebę samokrytyki w postawie narodowej, przeciwstawiając się prometeizmom i mesjanizmom.

 

Konrad, Kordian, hrabia Henryk – te trzy wcielenia polskiego bohatera romantycznego pozwalają mi wyobrazić sobie taką postać: oto dumnie stoi na skale szlachetnej urody młodzian. W oku wpatrzonym dalekosiężnie w przyszłość błyska szaleństwo. Ileż patosu jest w białej koszuli z szerokim kołnierzem i pelerynie, którą rozdyma wiatr dziejów! To prorok, to polski Prometeusz i Winkelried (2w1?), to święty narodu, to męczennik i wybawiciel, a imię jego czterdzieści i cztery… Dobrze zatem, że drugim biegunem polskiej literatury romantycznej są komedie Fredry i pisarstwo gawędowe. Bez nich bohater romantyczny byłby tylko (aż?) martwym pomnikiem. Gawęda ma czytelnikowi do zaoferowania znajomość z pełnokrwistą postacią, z którą obcując, nie sposób się nudzić. Gawęda szlachecka jak żaden inny gatunek zrosła się z kulturą polską, jest jak jej emblemat, znak szczególny, przez co zachowywała pamięć dawnych bohaterów, tradycji i dziejów i wspomagała proces utożsamiania się jednostki ze zbiorowością i jej kulturą. Wprowadzając komizm, rubaszność i optymizm, ratowała Polskę przed utrwaleniem się jej obrazu wyłącznie jako świętej męczennicy, akcentowała potrzebę samokrytyki w postawie narodowej, przeciwstawiając ją wszelkim prometeizmom i mesjanizmom. Zmieniła także perspektywę narodową na „powiatową”, dzięki czemu była bliżej świata odbiorcy.



[1] Jak chociażby w Kazaniu konfederackim czy Palestrze staropolskiej

[2] Na przykład w Księdzu Marku i Stanisławie Rzewuskim.

[3] Więcej można na ten temat przeczytać w książce Żywioł słowa. Literatura i jej formy mówione, red. J. Maciejewski, Instytut Badań Literackich PAN, Warszawa 2007.

[4] K. Bartoszyński, Gawęda,  w: Słownik literatury XIX w., red. J. Bachórz, A. Kowalczykowa, wyd. Ossolineum, Wrocław 1991, s. 313-315.

[5] M. Stolzman,  Dawnych Polaków portret własny - czyli „Pamiątki Soplicy” Henryka Rzewuskiego, w: Arcydzieła literatury polskiej. Interpretacje, t. II, red. S. Grzeszczuk i A. Niewolak-Krzywda, Krajowa Agencja Wydawnicza, Rzeszów 1988, s. 124.

[6] H. Rzewuski, Pamiątki Soplicy, Ossolineum, Wrocław 2004,  s. 14.

[7] Tamże.

[8] Na niejednoznaczny charakter sarmackiego świata w utworze Rzewuskiego wskazuje B. Szleszyński w książce Przymierzanie kontusza. Henryk Rzewuski i Henryk Sienkiewicz - najwybitniejsi twórcy XIX-wiecznego nurtu sarmackiego, Instytut Badań Literackich PAN, Warszawa 2007.

[9] H. Rzewuski, Pamiątki Soplicy, Ossolineum, Wrocław 2004,  s. 9-10.

[10] M. Stolzman, Dawnych Polaków portret własny- czyli „Pamiątki Soplicy” Henryka Rzewuskiego, dz. cyt.:  s.131.

[11] H. Rzewuski, Pamiątki Soplicy, Ossolineum, Wrocław 2004,  s. 286-287.

[12] A. Mickiewicz Pan Tadeusz, Ossolineum, Wrocław 1982, s. 317-318.

[13] M. Maciejewski, „Choć Radziwiłł, alem człowiek…” gawęda romantyczna prozą, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1985, s. 11.

[14] A. Mickiewicz Pan Tadeusz, Ossolineum, Wrocław 1982, s. 279.

[15] Tamże, s. 124.

[16] M. Stolzman, Dawnych Polaków portret własny- czyli „Pamiątki Soplicy” Henryka Rzewuskiego, dz. cyt.:  s.130-131.

[17] H. Rzewuski dz. cyt.: s. 232-233.

[18] Tamże, s. 43.

[19] Tamże, s. 207.

Wróć