nr: 1/2015Maska

Temat numeru

Potocyzacja języka literackiego w „Apocolocyntosis” Seneki Młodszego



Nie powinno być szczególnie odkrywcze stwierdzenie, iż język Apocolocyntosis niejednokrotnie sięga po niższe rejestry mowy, z czego może zdać sobie sprawę nawet początkujący latynista po pierwszej, pobieżnej lekturze oryginału [1]. Seneka Młodszy, obwołany ojcem nowego, srebrnego stylu łaciny, nie wzdryga się przed różnej maści kolokwializmami (sermo cotidianus) zarówno leksykalnymi, morfologicznymi, jak i syntaktycznymi. Poruszanie się między wysokimi i niskimi tonami języka jest przy tym w pełni uzasadnione przez artystyczne założenia dzieła i nie wynika bynajmniej z nieporadności w posługiwaniu się standardem literackim, z którym borykają się na przykład niewolnicy na uczcie u Trymalchiona.

 

Zjadliwa i prześmiewcza Apocolocyntosis została skomponowana przez Senekę [2] na krótko po śmierci cesarza Klaudiusza (54 r.) jako swoista vituperatio zmarłego. W ten przewrotny sposób filozof polemizował z formułą zwyczajowej laudatio wygłaszanej na pogrzebach znaczących obywateli [3]. Motywacja filozofa do spisania tak ostrej satyry prawdopodobnie oscylowała między osobistą zemstą na władcy, który zesłał go niegdyś na Korsykę, a pobudkami politycznymi. Z krytyką starych rządów kontrastuje tutaj bowiem pochwała Nerona, doskonale się zapowiadającego jako następca Klaudiusza i będącego ucieleśnieniem społecznych nadziei na zmianę. Prywatną, „terapeutyczną”, warstwę Apocolocyntosis trudno zatem wyraźnie oddzielić od jej wydźwięku politycznego [4]. Nawet jeśli Seneką kierowała zwykła uraza do Klaudiusza – wedle cennej analizy R. Cortés – literackie ingenium filozofa potrafiło do tego stopnia uogólnić osobiste zarzuty, by z każdym krytycznym głosem dzieła mógł się identyfikować także niechętny cesarzowi stan senatorów [5]. Mało przekonujące jest także przypisywanie inwektywie, zbudowanej wokół tematu deifikacji post mortem, założeń ideologicznych [6], choć – jak sugeruje P. T. Eden – możliwe jest jej wykorzystanie jako negatywnego przykładu dla młodego następcy tronu [7].  Funkcja dydaktyczna wypływająca z zajadliwego piętnowania niedociągnięć Klaudiusza byłaby w tym ujęciu punktem wspólnym między Apocolocyntosisa listami filozoficznymi Seneki, gdzie miał autor sformułować swoją zasadę niewyszukanego, ale sugestywnego stylu osobistego poradnictwa (Ep. 75, 11: sermo […] inlaboratus et facilis; por. Ep. 100; 114). Zresztą żartobliwy charakter samego gatunku satyry nie wykluczał jej zacięcia pedagogicznego. Tak o moralizatorskim charakterze swych prześmiewczych utworów przekonywał już Horacy: […] ridentem dicere verum / quid vetat? (Sat. 1, 1.24-25).

 

Sermo cotidianus w tradycji gatunkowej satyry


Satyra jako gatunek literacki wprost przeciwstawiała się tradycyjnej literackości, na łonie której wykrystalizował się w okresie klasycznym standard łaciny pisanej. Już utwory Lucyliusza głosiły zerwanie z wysokim tonem epiki i „zejście na ziemię” zgodnie z prawdziwie rzymską trzeźwością wyrażania się [8]. Odwołanie do niskich rejestrów artystycznych i prozy życia codziennego odnajdziemy także w różnych etymologiach słowa satura, kojarzonym czy to z ludowym daniem (lanx), czy to z rodzajem kiełbasy [9]. Nic więc dziwnego, że nawet w swej wersyfikowanej formie satyra bezustannie czerpała z bardziej lub mniej sformalizowanych odmian języka kolokwialnego funkcjonującego w świadomości użytkowników mowy jako rewers właściwego języka literackiego – standardu. Satyrycy kategorii Horacego byli w pełni świadomi jej gatunkowej i językowej „marginalności”, co z drugiej strony pozwala im droczyć się z własnymi kompleksami nie-poetów: primum ego me illorum, dederim quibus esse poetis, / excerpam numero: neque enim concludere versum / dixeris esse satis neque, siqui scribat uti nos / sermoni propiora, putes hunc esse poetam [Sat. 1, 4.39-42]. Jak zdaje się sugerować przytoczony fragment, styl Horacjańskich satyr – nawet wdrożony w metrum poetyckie – pod względem językowej dynamiki i kolorytu bliższy jest mowie potocznej (sermoni propiora), a przez to pozornie „niegodny” wpisania w tradycyjne kanony estetyczne.

 

Zbiór Horacego zwykło się nazywać wprost Sermones [10], co zdaje się postulować sam autor (Epist. 2, 1.250; 2, 2.60), wpisując swoje satyry w tradycję diatryby Biona Borystenesa (Bionei sermones). Do tej samej spuścizny nawiązuje współczesny Senece Persjusz, który stawia w swej twórczości na swobodny (choć czasami trudno czytelny) dialog, usiany wyrażeniami kolokwialnymi, a miejscami wręcz wulgarnymi [11] (sermo vulgaris). Niższe tony języka zbiegają się u młodego satyryka z subiektywną perspektywą, która przeradza się w formę dyskusji z samym sobą. Jak zdaje się bowiem miejscami sugerować sam Persjusz, trudno oczekiwać uznania dla jego indywidualnego głosu poetyckiego od współczesnego mu audytorium [12].

 

Nawet jeśli wymienieni powyżej twórcy niewątpliwie odcisnęli swe piętno na estetycznym smaku Seneki, przy poszukiwaniu źródeł języka Apocolocyntosis trzeba odwołać się przede wszystkim do podgatunku satyry zapoczątkowanego przez Menipposa z Gadary (III w. p.n.e.), który jeszcze dosłowniej rozwija jej – zasugerowaną już przez etymologię – różnorodność i „niespójność” [13]. Podstawową cechą odmiany menippejskiej jest połączenie części narracyjnej z wierszowaną (prosimetrum), co sprzyja powstaniu zjawiska polyglossii, jeśli użyć terminu Bachtinowskiego [14]. Literackie cytaty, parodie i aluzje współgrają tutaj bowiem z różnymi kodami (wiersz, proza) i rejestrami języka (oficjalny, kolokwialny, wulgarny itd.). Spośród wyznaczników satyry menippejskiej zaproponowanych przez rosyjskiego literaturoznawcę największy wpływ na korzystanie ze stylizacji na sermo cotidianus ma z pewnością pojęcie jej karnawałowości, która przekłada zerwanie z obowiązującymi konwencjami oraz zachowania skandaliczne i aheroiczne na tkankę językową utworu. Cenne refleksje M. Bachtina do analizy Apocolocyntosis wykorzystuje z powodzeniem H. K. Riikonen, dochodząc do wniosku, że także Seneka odwołuje się do estetyki ludowej z pominięciem poetyki normatywnej [15]. Stąd Senecjańska nonszalancja ekspresji i stylistyczna wirtuozeria, która dla celów parodystycznych i prześmiewczych nie boi się uderzyć w niższe tony języka – jakkolwiek ogólny wydźwięk dzieła, wedle odczuć M. Coffeya [16], jest w pełni kompatybilny z jego godną uznania literackością.

 

Nawet z tak pospiesznego przeglądu możliwych inspiracji Seneki Satyryka, widać wyraźnie że sermo cotidianus przedostaje się do Apocolocyntosis głównie jako spuścizna tradycji satyrycznej, która sama w sobie powstała w opozycji do wysokich rejestrów estetycznych utożsamianych u zarania literatury rzymskiej m. in. z „fantastyczną” epiką homerycką – jednym z pierwszych wzorców artystycznych dla pokolenia Newiusza i Enniusza.  Jakkolwiek dalszy rozwój gatunku zakładał jedynie „zalotny” stosunek do swojej nieliterackości i nieraz owocował w artystycznie ambitne dzieła na miarę utworów Horacego czy Persjusza, niskie tony języka satyry – zwłaszcza w jej odmianie menippejskiej – na stałe zrosły się z jej karnawałowością i techniką polifonicznego dialogu, łączącego różne głosy, estetyki i rejestry.

 

Stylistyczne wyznaczniki sermo cotidianus


W analizie pewnych właściwości stylistycznych Apocolocyntosis, do której przystąpię w następnej części artykułu, chciałbym ustalić sposoby, za pomocą których Senece udało się uchwycić różne rejestry tegoż właśnie kolokwialnego tonu wyrażania się. W tym miejscu należałoby zaznaczyć, że termin sermo cotidianus rozumiem jak odmianę „łaciny wulgarnej” (niem. Vulgärlatein) [17], używanej przez wyższe, wykształcone, sfery społeczne w codziennej komunikacji ustnej [18]. Oczywiście w tekście literackim taka żywa mowa będzie jedynie wynikiem celowych zabiegów stylizacyjnych autora, usiłującego mimetycznie odtworzyć pozór języka mówionego za pomocą kodu graficznego. Nawet z takim zastrzeżeniem, wedle zapewnień W. Oesterreichera, można podjąć się odnalezienia – choćby hipotetycznych –disiecta membra utraconej oralności [19].

 

Dotychczas wiązano „mówione” nacechowanie dyskursu literackiego Apocolocyntosis z gawędziarską tradycją satyry menippejskiej i diatryby antycznej, choć niemałą rolę w potocyzacji języka musiały odegrać także ówczesne modele prezentacji dzieł viva voce [20].  Oparte w dużej części na dialogu dziełko Seneki wymagało bez wątpienia bardziej teatralnego wykonania, które dobitnie zaznaczyłoby przejścia z narracji pierwszoosobowej do fragmentów oratio recta – już to w formie zabarwionych kolokwialnie wypowiedzi Febris i Herkulesa, już to jako zretoryzowane przemówienie Oktawiana Augusta [21]. Choć M. Coffey uważa za mało prawdopodobną teorię o „wystawieniu” zajadłego dzieła Seneki na Neroneia, nie odmawia mu przy tym performatywnego charakteru, przypisując Apocolocyntosis cechy swoistego jeu d'esprit na doraźny użytek dworu lub przyjaciół autora [22].

 

W ramach poszukiwań śladów kolokwialności w tekstach literackich warto powrócić do klasycznej już pracy J. B. Hofmanna (1926) [23], która analizuje łaciński sermo cotidianus wedle mechanizmów psycholingwistycznych, uniwersalnych także dla języków nowożytnych. Jego kryteria, ostatnio zrewidowane przez Annę Chahoud [24], określają styl konwersacyjny jako a) niekontrolowany przez świadome procesy intelektualne, a bardziej zdany na spontaniczne i emocjonalne tworzenie ad hoc, na czym traci oczywiście logiczna i koherentna struktura komunikatu. Braki w planifikacji są tutaj jednak wynagradzane przez różne strategie pragmatyczne i „zakotwiczenie” przekazywanej informacji w b) kontakcie i interakcji z rozmówcą (obecnym de facto lub „wirtualnie”), które staje się okazją do kontrolowania efektywności aktu komunikacyjnego. Mimo swej społecznej funkcjonalności, język kolokwialny ciągle jest stylem c) „egotycznym”, wysoce subiektywnym i emocjonalnym, podyktowanym potrzebą chwili, przez co dąży do maximum ekspresji przy d) minimum środków wyrazu. Ekonomiczność wypowiedzi znajduje natomiast przeciwwagę w jej żywotności i obrazowości. Ślady sermo cotidianus, które będę tropić na kartach Senecjańskiej satyry można zatem oprzeć na trzech fundamentalnych kryteriach Hofmanna:

 

1. Subiektywność i nacechowanie emocjonalne;

2. Obrazowość i konkretyzacja;

3. Uproszczenie i ekonomia.

 

Należy przy tym pamiętać, że nie są to wyznaczniki ani jednoznaczne, ani ostateczne. Literacka konstrukcja satyry z rozmysłem odwołuje się do stylizacji kolokwialnej, ilekroć służy to jej założeniom programowym do precyzyjniejszej charakteryzacji postaci lub dla udobitnienia co ważniejszych myśli. Z drugiej strony nie możemy zapominać, że standard literacki Seneki Młodszego różni się od stylu reprezentowanego w pierwszym okresie jego świetności za czasów Cycerona. Trzeba zatem widzieć styl swobodny i kolokwialny w bezpośredniej relacji do Latinitas Argentea, która przejawia własne – niekoniecznie postrzegane jako potoczne – tendencje rozwoju.

 

Subiektywność i emocjonalność

 

W spontanicznym akcie mowy, z założenia wyrażającym poglądy i stany emocjonalne mówiącego, przyjmuje on zazwyczaj egocentryczny punkt widzenia, który jest sygnałem dla innych o subiektywności całej wypowiedzi. Dlatego też większość dramatis personae utworu Seneki, zabierając głos, opierają swoją indywidualność na emfatycznym użyciu zaimka ego, a tym samym na zaznaczeniu dystansu komunikacyjnego z jakimś tu. W taki sposób już od pierwszych słów we fragmentach sermocinatio krystalizuje się konfiguracja dialogu – ujawnia się postać-nadawca i postać-odbiorca, często wskazywana explicite przy pomocy form wołacza.

 

[Clotho:] “ego mehercules” inquit […] [3.3] [25]

[Claudius:] “Ego te, fortissime deorum Hercule […] [7.4]

[Iuppiter:] “Egoinquit “p. c. interrogare vobis permiseram […] [9.1]

[Augustus:] “Egoinquit "p. c. vos testes habeo […] [10.1]

 

Zaimek pierwszej osoby, powszechnie nadużywany w stylu mówionym, staje się w powyższych fragmentach jednoznacznym sygnałem przejścia z narracji do – prawdopodobnie udramatyzowanej przez recytatora – mowy niezależnej, zwłaszcza, że verbum dicendi wprowadzające cytat (inquit) pojawia się nieco później. Warto przy tym zauważyć, że „egotyzm” wypowiedzi nie jest cechą wyłącznie kolokwialną, skoro zaimek ego rozpoczyna także dość formalne i uroczyste wystąpienie Augusta (10.1) oraz krótką, acz pełną boskiego autorytetu wypowiedź Jowisza (9.1) [26].

 

Funkcja informacyjna komunikatu każe nieustannie odwoływać się w pierwszej kolejności do własnego (często wcale nieusankcjonowanego) autorytetu, by potwierdzić rzetelność swych słów, czemu towarzyszy emfaza położona na sam akt komunikacji, jak gdyby był on jedynym źródłem prawdy. Stąd takie nagromadzenie czasowników performatywnych (dico, narro, recipio) oraz tyle powtórzeń ego w wypowiedzi oburzonej Febris, która ciągłymi zwrotami do tu chce go przekonać o własnej wiarygodności, przeciągnąć rozmówcę na „swoją stronę” prawdy (tu autem […] scire debes). Tym dobitniej przy tym zaznacza ona granice dziedzin deiktycznych, im silniejsza obecność tego trzeciego – Klaudiusza, pogardliwie wskazywanego jako iste – który zadaje gwałt zasadom komunikacji w ogóle: kłamie (mera mendacia narrat) [27].

 

Dynamizm i emocjonalność wypowiedzi oburzonej Febris oddaje rozczłonkowana składnia krótkich zdań współrzędnie złożonych, niby dyktowana szybkim rytmem oddechu, oraz ubogie środki językowe, które w dużej mierze opierają się na powtórzeniach leksykalnych (natus, Gallus) i na nieznacznym postępie informacyjnym całego komunikatu (Luguduni natus est […] a sextum decimum lapidem natus est […] Luguduni natum). Z drugiej jednak strony nacechowanie uczuciowe wypowiedzi tworzonej ad hoc wydaje się być niekompatybilne z pokaźną liczbą środków artystycznych, które Seneka wpisał w pozornie kolokwialną wypowiedź Febris. Trudno bowiem po zirytowanej bogini, skupionej na jak najszybszym i najoszczędniejszym przekazaniu meritum wypowiedzi, spodziewać się aliteracji (mera mendacia, Marci municipem [28] multa milia), czy nawet żartów słownych (Gallus germanus) [29].

 

Literackość i kolokwializmy ścierają się ze sobą także w słowach narratora, kiedy w podobny sposób co Febris dobitnie zapewnia o rzetelności swej na wpół historiograficznej, na wpół gawędziarskiej relacji (1.3: ab hoc ego quae tum audivi, certa clara affero […]). Ludyczność języka przejawia się z kolei w złożonej przez niego ironicznej przysiędze: […] ita illum salvum et felicem habeat [30]. Stylizacja kolokwialna w obu przypadkach przeplata się z doskonale przemyślanymi środkami artystycznymi, wysuwając na pierwszy plan literackość całego przedsięwzięcia.

 

Język mówiony w odróżnieniu od pisanego ma okazję do wyrażania stanów emocjonalnych podmiotu hic et nunc, uciekając się do wymownych wykrzykników na użytek całej gamy uczuć takich jak, znane chociażby z komedii, typowe dla mężczyzn mehercules!, które Seneka nie bez efektu humorystycznego wkłada w usta starszej kobiety, Kloto (1.3) i jednego z bogów (8.2) – prawdopodobnie w obecności… samego Herkulesa [31]. Jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż Apocolocyntosis jest pomyślana jako inwektywa, nie powinna dziwić agresywna stylizacja niektórych wypowiedzi np. Augusta, który z pasją przeklina zmarłego Klaudiusza: di tibi male faciant! (11.1).

 

Przewaga czynnika emocjonalnego nad intelektualnym może się też przejawiać w doborze słownictwa, które nawet w swej morfologii są werbalizacją jakichś uczuć. Na kartach Senecjańskiej satyry przewijają się wszak liczne diminutiva, które, jak wiadomo, odegrają ważną rolę w ewolucji leksyki późnołacińskiej, przejętej przez współczesne języki romańskie. U naszego filozofa z I w. można jeszcze formy zdrobniałe powiązać z niewielkim rozmiarem denotowanego obiektu (3.3: pusillum temporis; 3.4: capsulam). Innym razem jednak służą wzmocnieniu ekspresywnego potencjału całego wyrażenia, ocierając się tym samym o ironię lub pogardę tak, jak w (13.3) pusillum perturbatur („troszeńkę się zmieszał”) lub w (9.4) vendere civitatulas solebat („zwykł kupczyć obywatelstewkami”) – por. także 5.4. W jednym przypadku (9.4: ad hunc belle accesit Hercules et auriculam illi tetigit) obserwujemy ponadto pełną neutralizację znaczenia diminutivum – chodzi oczywiście o słowo auricula, którego kolokwialna kariera zaczęła się już w listach Cycerona (por. ad. Q. Fr. 2.15; 3.4 itd.).

 

Przykład zdrobnień mógł nam już zasugerować, że sermo cotidianus nieustannie poszukuje nowych, silniejszych form ekspresji, które kompensowałyby małe zróżnicowanie leksyki lub niekonsekwencje składni, dobieranej i konstruowanej na bieżąco. Nawet w przykładach strategii intensyfikacji siły komunikatu da się dostrzec (narastającą w okresie poklasycznym) tendencję do analityczności. Dużą popularnością wśród dramatis personae cieszą się nowe formacje z przysłówkami (bene, valde, belle, plane, multo), które zwiększają potencjał semantyczny przymiotników (5.2: quendam […] bene canum; 7.5: valde fortis), czasowników (12.1: plane ut scires; 9.4: belle accesit) lub innych przysłówków (7.5: multo plus ego stercori exhausi).

 

Z powyższym zjawiskiem należy zestawić upodobanie przez autora satyry do peryfraz werbalnych, dzięki którym za cenę zwiększonego wysiłku artykulacyjnego intensyfikuje się znaczenie poprzez ich wydłużoną lub redundantną formę. Obok nadużywania analitycznej konstrukcji czasu przyszłego (coniugatio periphrastica activa, np. 1.1, 10.4) natykamy się w Apocolocyntosis na bardziej nieformalną i pleonastyczną konstrukcję z incipere + velle (np. 14.5), którą P. T. Eden zalicza już do sermo plebeius [32].

 

Emocjonalność wypowiedzi musi jednak wpływać ujemnie na spójność komunikatu, którego struktura składniowa, bez uprzedniej planifikacji, konstruuje się ad hoc, w czasie rzeczywistym – często w sposób niezdecydowany i niekonsekwentny. Stąd w tekście satyry tak wiele „niegramatycznych” wyrażeń, nieprzestających być w pełni funkcjonalnymi i zrozumiałymi na poziomie pragmatycznym i semantycznym.

 

Nierzadko brak uprzedniej planifikacji wypowiedzi owocuje w anakoluty, które tak jak w (4.3 vae me) mogą być efektem „zepsucia” jednej struktury składniowej (vae + D.) poprzez kontaminację innym wyrażeniem (Acc. exclamationis typu me miserum!) [33]. Innym razem (5.3: Ut vidit […] faciem, […] vocem) odbiorca ma do czynienia ze zjawiskiem podporządkowania – niejako z rozpędu toku wypowiedzi – jednemu czasownikowi percepcji (videre) dwóch niezbornych względem siebie dopełnień [34]. Podobne potknięcia i niekonsekwencje budowy komunikatu rekompensuje semantyka, która w (5.4) czyni podmiotem logicznym wszystkich zdań Herkulesa, choćby ten nie był ich podmiotem gramatycznym (constructio ad sensum). Mało normatywny we fragmentach stylizowanych na mówione jest wreszcie stosunek do consecutio temporum, co w żywej narracji wynika z dwuznacznego statusu praesens historicum, interpretowanego przez mówiącego (12.1) już to jako czas główny (quid sibi velit), już to jako przeszły (num […] esset).

 

Zasada oszczędności środków językowych miejscami podpowiada rozmówcy używanie krótkich zdań z tendencją do parataxis, tak częstej u Seneki, zwłaszcza pod koniec utworu, kiedy wyraźnie przyspiesza rytm narracji, zapowiadając nieuchronne przypieczętowanie losu Klaudiusza w Hadesie [35]. We fragmencie (13.3) chociażby mamy do dyspozycji przykład żywej relacji stylizowanej na ustną, w której linearna parataxis została zestawiona z komentarzami i dopowiedzeniami narratora ([…] quamvis podagricus esset […]), cytatem poetyckim (ut ait Horatius…), środkami podtrzymania kontaktu z odbiorcą (non quem velis tibi […] ocurrere) [36] i wreszcie z fragmentem oratio recta ('Claudius', inquit, 'venit'). Widać zatem, że przy pomocy prostych zabiegów język kolokwialny także jest w stanie wygenerować złożoną strukturę, za którą kryje się dynamiczna relacja, czytelna jedynie przy wykroczeniu poza poziom kategorii czysto formalnych i syntaktycznych. Intelektualna kontrola nad strukturami gramatycznymi i zgodność z normą miejscami ustępuje (stylizowanej) spontaniczności i emocjonalności komunikatu zarówno w przykładach sermocinatio, jak i w partiach narracji ramowej.

 

Obrazowość i konkretyzacja


Z intensyfikacją środków wyrazu należy wiązać kolejną nadrzędną zasadę rządzącą stylem konwersacji. Nieformalność sytuacji komunikacyjnej sprawia, że mowa potoczna zwykle unika zbytniej abstrakcji i woli korzystać z obrazów przemawiających do percepcji zmysłowej rozmówców. Tą prawidłowością można próbować wytłumaczyć niektóre kuriozalne wybory leksykalne Seneki Satyryka, wyraźnie preferującego formy odczasownikowe od przymiotnikowych (np. 6.3: valens zm. validus) lub wyrazy o przejrzystej etymologii, a przez to w pewien sposób ikoniczne.

 

Do takich ukonkretniających czasowników należy calcare (6.1: „przemierzyć” „przedeptać”), który odsyła do calceus („but”) lub decollare (6.2) z pierwotnym znaczeniem „zdjąć coś z szyi” (aliquam rem ex collo deponere), a w Senecjańskiej satyrze użyty do stworzenia sugestywnej wizji dekapitacji [37] (alicui caput decollare> aliquem decollare) [38]. Można sobie także wyobrazić mechanizm semantyczny, który w sermo cotidianus wyprowadził od czasownika imponere („nałożyć na kogoś coś np. jakiś ciężar, ładunek”) potoczne znaczenie „wyrolować”, „wystrychnąć na dudka” (frustror, fallo, fraudo) [39].

 

W przypadku czasów werbalnych wedle podobnej zasady, za bardziej „żywy” i „konkretny” będzie uznawany czas teraźniejszy, który często jako praasens historicum będzie wyznaczał punkty zwrotne w narracji. Jak już wspominaliśmy w poprzednim podrozdziale, takie zaktualizowanie dyskursu nierzadko wprowadzało zamęt w normatywnym stosowaniu zasady consecutio temporum [40]. Ponadto teraźniejsze formy wręcz obowiązkowo sygnalizują mowę niezależną, sprowadzając cytowane interwencje bohaterów do czasowej rzeczywistości narratora i jego odbiorców (np. 3.1, 7.1, 12.2, 13.2).

 

Wciąż powtarzająca się struktura (verbum movendi + „et” + verbum dicendi: oratio recta) może przy tym spełniać formę na wpół zautomatyzowanej peryfrazy, zwłaszcza jeśli zestawimy ją z podobną konstrukcją [41] ze spójnikiem et z wersu (5.3: Tum Iuppiter Herculem […] iubet ire et explorare, quorum hominum esset). Analogiczne formacje złożone z czasownika ruchu można odnaleźć także w stylu mówionym języków nowożytnych, a na gruncie romańskim doczekały się one nawet większego stopnia gramatykalizacji (por. hiszp. va y me dice que…, ang. am. so then he goes and tells me that…).

 

Aby dopełnić analizy obrazowości stylu mówionego naśladowanego w Apocolocyntosis, pozostaje jedynie zasygnalizować zadziwiające bogactwo frazeologiczne tego niewielkiego dzieła. W kontekście właściwości leksykalnych stylu potocznego P. Nieckula zapewnia, że w trakcie mówienia przeciętny człowiek jest w stanie korzystać jedynie z pamięci czynnej, o znacznie ograniczonej pojemności – tak zwykło się tłumaczyć tendencję języka potocznego do używania wyrażeń kliszowanych, wszelkiego rodzaju utartych zwrotów, najczęstszych kolokacji i całych frazeologizmów [42]. W. J. Ong poszerza tę perspektywę i mówi o formularności języka mówionego, kierującej się podobnymi zasadami, co styl literatury oralnej, np. czasów homeryckich [43].

 

Wedle tej prawidłowości, przysłowia funkcjonują w obrębach sermo cotidianus, przyczyniając się do wzmocnienia czynnika obrazowości wypowiedzi. Niektóre paremia, by spointować dany komunikat, przekładają abstrakcyjne koncepty na bardzo konkretne sceny z życia codziennego o wyraźnym kolorycie ludowym i ruralnym (np. 8.3: mures molas lingunt, 7.1: ubi mures ferrum rodunt, 7.4: gallum in suo sterquilino plurimum posse). Oprócz przysłów, wśród których natkniemy się na kilka doskonale znanych naszej kulturze współczesnej (np. manus manum lavat), można stworzyć całą listę bardziej lub mniej rozbudowanych związków frazeologicznych potwierdzonych u innych autorów [44].

 

Szczególny kolokwialny ton wydają się przy tym mieć frazeologizmy oparte na mało wyspecjalizowanym semantycznie czasowniku facere (np. verbum/iter/mapalia facere), który dodatkowo ekonomizuje leksykę wypowiedzi nieformalnych. Wzmożone efekty ekspresyjne z kolei są efektem licznych aliteracji (9.1: mera mapalia, 8.3: curva corrigere, 1.3: certe clara), homoiarkton (8.3 stulte stude), czy homoioteleuton (1.2 velit nolit), nadających stylowi potocznemu specyficzną muzykalność i ludyczny nastrój. Jak już zaznaczaliśmy przy innej okazji, trzeba jednak w tych przykładach wyraźnie oddzielić chwyty retoryczne od utartych użyć kolokwialnych – na tyle, na ile możemy zrekonstruować ich formularny (a nie innowacyjny) charakter na podstawie dostępnych nam innych źródeł.

 

Ekonomia i uproszczenie


Dotychczas przeanalizowałem pokrótce zasadę maksymalnej ekspresywności na użytek wyrażania stanów emocjonalnych nadawcy (ego) oraz zwiększonej obrazowości dążącej do sprawniejszego – w dużej części zmysłowego – odbioru komunikatu ze strony rozmówcy (tu). Trzeba mieć jednak wciąż na uwadze fakt, iż równocześnie w stylu mówionym obecna jest tendencja do oszczędzania środków wyrazu i upraszczania procesów myślowych w taki sposób, by te podsuwały jednostce elementy lingwistyczne, wymagające najmniejszych strat energii – także artykulacyjnej. Stąd w pierwszym rzędzie większa tendencja sermo cotidianus do synkopy (poziom sylaby) lub elipsy (poziom zdania). Wśród tych pierwszych można by wymienić czasownikowe formy synkopowane typu calca(vi)sti (6.1), no(vi)sti (7.4), damna(vi)sti (10.4), które z punktu widzenia fonetyki są bardziej rentowne – bez uszczerbku dla znaczenia.

 

Właściwa ekonomizacja stylu potocznego Apocolocyntosis przejawia się z wyjątkową siłą w opuszczeniach składniowych, które dotknęły zwłaszcza verbum dicendi. Prawdopodobne dramatyczne wykonanie musiało silnie akcentować okoliczności „wypowiadania” poszczególnych partii tekstu, przez co czasowniki performatywne typu dicere często uznawane były za zbyteczne.  Fragmenty (4.2. Haec [*dixit] Apollo) i (7.3: Haec [*dixit] satis animose et fortiter) dodatkowo spełniają rolę swoistego metakomunikatu [45] sygnalizującego koniec wtrąconej partii wierszowanej i powrót do głównego nurtu narracji – sam akt mówienia, wyodrębniony metrycznie na tle reszty tekstu, jest nadto oczywisty, by o nim wspominać [46]. Podobnej motywacji możemy się doszukiwać w elipsie dicere w (1.1: Nihil nec ofensae nec gratiae dabitur. Haec ita [*ut dico] vera [*sunt]), gdzie lakoniczność wypowiedzi [47] udobitnia kategoryczność i stanowczość zapewnień ze strony narratora o prawdziwości pseudohistoriograficznej relacji dotyczącej pośmiertnych losów Klaudiusza. Jeśli chodzi natomiast o (7.1: Citius [*dic] mihi verum, ne tibi alogias excutiam), pominięcia składniowe włączone w groźbę Herkulesa mogą z jednej strony dodawać humorystycznego rysu do charakterystyki herosa – tradycyjnie już kreowanego na nieokrzesanego osiłka (zob. np. 9.6) – a ponadto być językową oznaką jego stanu wzburzenia i gwałtowności. W ten sposób emocjonalność wypowiedzi kolokwialnej została osiągnięta nie tyle poprzez redundancję, co poprzez pominięcie pewnych elementów syntaktycznych.

 

Na poziomie leksykalnym pewną oznaką oszczędności jest uciekanie się do elementów uniwersalnych (tzw. proform), które często kończą jako części mniej lub bardziej zautomatyzowanych związków frazeologicznych i peryfraz – tak należy tłumaczyć np. karierę czasownika facere w kolokacjach (zob. wyżej). Ostatecznie można się także posłużyć powtórzeniem jednostki leksykalnej lub jej rdzenia (np. 5.1: quendam bonae staturae, bene canum), które nie zawsze przyjmuje formę emfatycznej anafory. W bardziej naturalistycznie odtworzonych fragmentach stylu kolokwialnego widać natomiast powracanie wciąż do tego samego słownictwa, co pociąga za sobą niewielkie postępy przekazywanej informacji, choć z drugiej strony zapewnia spójność wypowiedzi przy zbyt rozproszonej składni (por. wyżej 6.1-2).

 

Najmniej wreszcie drastyczną strategią ekonomizacji wypowiedzi jest upraszczanie jej struktur syntaktycznych. Do omawianej już dominacji parataxis warto jedynie dodać przykład przeciwstawny do wspomnianej już tendencji analitycznej. W pierwszym z przykładów (2.2: Puto magis intellegi, si dixero) norma językowa wymagałaby peryfrastycznej formy infinitivus futuri passivi (tzn. intellectum iri), która najwyraźniej przegrała z zasadą oszczędności siły artykulacyjnej. Podobnie w (12.2: dicebam vobis, non semper Saturnalia erunt) oraz w  (14.1: Postulat, nomen eius recipiat) bardziej skomplikowane konstrukcje zostały zastąpione odpowiednio mową niezależną (w miejsce ACI) lub zdaniem bezspójnikowym, by maksymalnie uprościć strukturę gramatyczną – także pod względem liczby wiązań syntaktycznych.

 

Podsumowanie. Mowa potoczna w satyrze na śmierć Klaudiusza


W tym krótkim przeglądzie właściwości stylistycznych Apocolocyntosis, odnoszących się zwłaszcza do dialogowych partii tekstu, próbowałem zilustrować trzy podstawowe zasady rządzące mową potoczną, które (choćby intuicyjnie) wydają się doskonale znane Senece Satyrykowi.

 

 Ekspresywność sermo cotidianus dąży do uwypuklenia pewnych partii tekstu, uciekając się przy tym do wyrażeń silnie nacechowanych emocjonalnie – wykrzyknień, zdrobnień i dysfemizmów. Na polu syntaktycznym widać wyraźną preferencję do wyrażeń analitycznych, które mają większy potencjał do intensyfikacji znaczenia, co z drugiej strony może owocować w konstrukcje redundantne i pleonastyczne. Co więcej efektami mowy uczuciowej – w opozycji do zaplanowanego z wyprzedzeniem dyskursu „intelektualnego” – są niezborności gramatyczne w formie anakolutów lub „uchybienia” stylistyczne pod postacią powtórzeń leksykalnych. W takich ekspresyjnych fragmentach wyjątkowo silnie zaznacza się obecność ego jako bezpośredniego źródła tworzonych ad hoc i przekazywanych in praesentia komunikatów.

 

Z wyjątkowo wyeksponowanym polem wyrażania wiąże się obrazowość mowy potocznej, która preferuje leksykę przywołującą serię sensualnych (a zwłaszcza wizualnych) skojarzeń, które zastępowałyby abstrakcyjne koncepty ich konkretyzacjami. Skromny zasób słownictwa i wiele powtórzeń leksykalnych zostają wynagrodzone bogactwem bardziej rozbudowanych jednostek – kolokacji, związków frazeologicznych oraz przysłów. Wykorzystywanie wyrażeń kliszowanych jest jednocześnie strategią ekonomizacji wypowiedzi, która dąży do wysokiego poziomu ekspresji przy niewielkiej ilości środków. Stąd też w Senecjańskim stylu tak wiele opuszczeń składniowych oraz uproszczeń konstrukcji gramatycznych.

 

Upodobnienie poszczególnych partii tekstu Apocolocyntosis do rejestru mówionego musiało się odbyć kosztem jego normatywnych właściwości, co nie należy w żadnym wypadku rozpatrywać w kategoriach błędów językowych czy nieporadności stylistycznej. Satyra menippejska oferowała filozofowi przede wszystkim swobodę formy, która stała się idealną podstawą do wprowadzenia iście Bachtinowskiej – mówiąc dzisiaj – polifoniczności głosów, nawiązań literackich i elementów parodystycznych.

 

Taka karnawałowa atmosfera rozpięta między granicami Olimpu i Hadesu – świata post mortem, świata na opak – pozwoliła Senece rozwinąć swój warsztat nie tylko humorysty, ale także i stylisty, który wykorzystuje różne rejestry mowy potocznej, by dopełnić charakterystyki całej plejady barwnych postaci satyry. Naturalnie brzmią bowiem słowa staruszki Kloto nadużywającej zdrobnień, czy też Febris, która oburzona kłamstwami Klaudiusza, nie jest w stanie poskładać myśli – ani struktury swojej wypowiedzi. Herkules nosi pewne znamiona nieokrzesania i gwałtowności, ale staje się również wyrazicielem ludowej mądrości, ilekroć przytacza kilka enigmatycznych przysłów – jak gdyby kompensował sobie w ten sposób niedobór własnego słownictwa. Nawet samemu Oktawianowi Augustowi zdarzy się użyć kilku obrazowych powiedzeń, a styl jego przemówienia na naradzie bogów jest dużo swobodniejszy i bardziej ekspresywny niż formalna mowa Diespitera.

 

O ile język potoczny włączony do sermocinatio spełnia funkcję charakteryzującą, swobodny tok narracji całego dzieła stanowi o specjalnym gawędziarskim tonie satyry, który nie był obcy ani Lucyliuszowi, ani Horacemu. Wydaje się jednak, że to dopiero Apocolocyntosis wykorzystała estetyczne standardy satyry à la lettre i – czasami nie przebierając w słowach – przekształcała się w rodzaj literackiego kabaretu, który doskonale nadawał się do publicznej recytacji, a nawet – jak zasugerowali niektórzy komentatorzy – do wystawienia w formie quasi-mimu. To tutaj wyjątkowego znaczenia nabiera pragmatyczna strona tekstu Seneki, stanowiąc z jednej strony „scenariusz” realizacji każdego komunikatu, a z drugiej włączając do interakcji widza-słuchacza i aktywizując go tym samym w ramach zajadłej inwektywy na zmarłego cezara.

 



[1] Do takiego wniosku doszedł m. in. M. Rodríguez Pantoja, ¿Sermo vulgaris en la Apocolocíntosis?, w: Séneca, dos mil años después. Actas del Congreso Internacional commemorativo del Bimilenario de su nacimiento, red. Tenż, Córdoba 1997, s. 439-436.

[2] Autorstwo Seneki było niejednokrotnie kwestionowane, choć obecnie nikt już nie wątpi, że spośród znanych nam postaci tamtego okresu tylko filozof z dworu Nerona mógł z jednej strony czuć potrzebę i zarazem być w stanie napisać tak toksyczną i niepozbawioną wartości literackiej inwektywę na Klaudiusza. Por. wstęp, P. T. Edenado jego edycji Apocolocyntosis, Cambridge University Press, Cambridge 1984, s. 6-8. Żadnych kontrowersji wokół autora dzieła nie widzi także M. Coffey, Roman Satire, Bristol Classical Press, London 1989.

[3] Taka mowę pochwalną na cześć Klaudiusza miał wygłosić Neron, choć autorem tekstu był sam Seneka. Tacyt (Ann. 13, 3) wspomina o dwuznacznym odbiorze laudatio zmarłego cesarza, co tylko mogło wskazywać na gotowość społeczeństwa rzymskiego do wysłuchania – niedługo potem – satyry na Klaudiusza o zgoła odmiennej wymowie.

[4] Tamże, s. 170-171. Por.  P.T. Eden, dz. cyt., s. 8-12, który dostrzega w utworze Seneki jego próbę "wyleczenia" się z urazy żywionej do cesarza, ale której upublicznienie stało się możliwe tylko pośród sprzyjającym nastrojów  politycznych i społecznych tuż po śmierci Klaudiusza.

[5] R. Cortés Tovar, Teoría de la sátira. Análisis de «Apocolocyntosis» de Séneca, Universidad de Extremadura, Cáceres1986, s. 289. Autorka wydziela nawet dwie części utworu: pierwszą, gdzie dominuje inwektywa ogólna, bardziej rozproszona (Apoc. 3-7) oraz tę z przewagą krytyki skondensowanej i bardziej osobistej, która została wymierzona w praktyki sądownicze Klaudiusza (8-15). Dzieło Seneki – jej zdaniem – nie jest przy tym tendencyjne, jako że ukrywa większą implikację emocjonalną autora pod pozorem bardziej zdystansowanej narracji w drugiej części satyry.

[6] P.T. Eden, dz. cyt., s. 9. Zob. M. Coffey, dz. cyt., s. 171, który sugeruje nawet, że Seneka jako osobistość zaznajomiona z dworem cesarskim musiał zdawać sobie sprawę z funkcji, jaką apoteoza władcy odgrywała w mentalności wschodnich mieszkańców Imperium.

[7] P. T. Eden, dz. cyt., s. 13. Byłaby wtedy Apocolocyntosis zapowiedzią stoickiego podręcznika sprawiedliwych rządów, za jaki zwykło się uważać De clementia napisany przez Senekę z myślą o Neronie. 

[8] W tym kontekście Ll. Morgan, Satire, w:A Companion to Latin Literature, red. S. Harrison, Blackwell Publishing, Malden2005, s. 176-177, przypomina zachowany fragment Lucyliusza (Frs. 567-73), w którym parodiuje nie tylko heksametr homerycki, ale także sposób obrazowania kobiet właściwy epice.

[9] Powyższe etymologie pochodzą od Diomedesa. Zob. wyjaśnienia z bibliografią u Ll. Morgan, dz. cyt., s. 174.

[10] W wydaniu O. Jurewicza, Dzieła wszystkie, t. II,  PWN, Warszawa 2000, tłumaczone na polski jako „Gawędy”.

[11] Por. M. Cytowska, H. Szelest,  Literatura rzymska. Okres cesarstwa, PWN, Warszawa 1992, s. 208-210. Autorki podkreślają zwięzłość i ekonomię języka Persjusza, które zaciemniają odczytanie satyr. Zaznaczają jednak, że ich styl nasiąknięty jest wieloma wyrażeniami pospolitymi i modnymi w tamtej epoce (archaizmy, barbaryzmy). Z drugiej strony ten poeta nowego pokolenia – w odróżnieniu od Lucyliusza i Horacego – uznaje literackość satyry i oddala się od tematów aktualnych na rzecz moralizatorskiej kompozycji poetyckiej.

[12] Por. Ll. Morgan, dz. cyt., s. 181, która przypisuje satyrom Persjusza tendencje do solipsyzmu, tj. przekonania o wyższości poznawczej „ja” wobec rzeczywistości, która jest tylko zbiorem jego indywidualnych percepcji. Stąd wrażenie bycia niezrozumianym przez swoich czytelników, które przebija z kokieteryjnego pytania Persjusza, skierowanego do zwolennika modnej poezji współczesnej: ‘quis leget haec?’ ‘min tu istud ais? nemo hercule.’ ‘nemo?’ / ‘vel duo vel nemo.’(Pers. 1.2).

[13] Tamże, s. 182. Satyra w tym ujęciu jest zbitką różnorodnych i przypadkowych elementów – tak jak rodzaj kiełbasy, do którego odwołuje się etymologia Diomedesa.

[14]Termin użyty zaH. K. Riikonenem, Menippean Satire as a Literary Genre: with special reference to Seneca's Apocolocyntosis, Societas Scientiarum Fennica, Helsinki 1987, s. 26.

[15] Tamże, s. 43 nn. Badacz zaznacza jednak, że rubaszny humor ludowy nie był zupełnie odrzucony przez główny nurt literacki, czego dobrym przykładem jest oddźwięk niewyszukanego dowcipu Seneki na temat gastrycznych problemów cesarza w biografistyce Swetoniusza (Claud. 31.1).

[16] M. Coffey, dz. cyt., 173-174.

[17] Termin „łacina wulgarna” odwołujący się do pionierskiej pracy H. Schuchardta (1866-1868) nie przyjął się w polskiej tradycji badawczej, która woli określenie „łacina potoczna”, eliminując tym samym skojarzenia z wulgaryzmami (tj. dysfemizmami). Por. M. Bednarski, Łacina potoczna, Ossolineum, Wrocław 1981, s. 5-6.

[18] Wedle terminologii J. B. Hofmanna, Lateinische Umgangssprache, Carl Winters Univeritätsbuchhandlung, Heidelberg1926, s. 1, sermo cotidianus byłby w tym rozumieniu synonimem do sermo familiaris, podczas gdy sermo vulgarisodnosiłby się do języka codziennej konwersacji zwykłych ludzi (niem. gemainer Mann), a sermo plebeius– do mowy pospólstwa (niem. Gasse).

[19] W. Oesterreicher, L'oral dans l'écrit: essai d'une typologie à partir des sources du latin vulgaire, w: Latin vulgaire-latintardif IV, red. L. Callebat, Olms-Weidmann, Hieldesheim 1998, s. 149.

[20] E. Kenney, Books and readers in the Roman world, w: The Cambridge History of Classical Literature. Vol. 2. Latin Literature, red. Tenże, W. V. Clausen, Cambridge University Press, Cambridge 2008, s. 12 w kontekście pierwszych wieków cesarstwa wspomina nie tylko o praktyce publicznego recytowania tekstów literackich, ale także dyktowania ich pierwotnej wersji skrybie. Dowody na popularność recitatio w czasach Seneki oferuje nam m. in. Pliniusz Młodszy (Ep. 3, 5.12).

[21] Dramatyczną strukturę potwierdza w wielu fragmentach autor nowszego wydania dzieła, P. T. Eden (zob. komentarz do Apoc. 1.1). Szczególną uwagę zwracają przy tym fragmenty, gdzie można się spodziewać partii dialogowej bez sygnalizowania explicite zmiany osoby mówiącej (np. Apoc. 1.3) lub bezpośrednie apostrofy do potencjalnej publiczności (np. Apoc. 5.1: scitis, audite).

[22] M. Coffey, dz. cyt. s. 169, 177. Do podobnego wniosku dochodzi także P. T. Eden, dz. cyt., s. 13: „The intended audience was Nero and his intimates. Seneca may well have given the work its first miming recital himself” (ze wstępu do wydania). Autor komentarza sugeruje przy tym wykonanie na pierwszych Saturnaliach po śmierci Klaudiusza (grudzień 54 r.), kiedy karnawałowa atmosfera święta współgrała z wymową satyry (Tamże, s. 12).

[23] J. B. Hoffman, dz. cyt.

[24] A. Chahoud, Idiom(s) and literariness in classical literary criticism, w: Colloquial and Literary Latin, red. A. Chahoud, E. Dickey, Cambridge University Press, Cambridge 2010, s. 49-50.

[25] Cytowane fragment dzieła wg wydania W.H.D. Rouse'a, Apocolocyntosis, M.A. Litt. D. William Heinemann, Londyn 1913. Wszelkie zaznaczenia w tekście oryginału – Ł. B.

[26] Styl wypowiedzi Jowisza nie jest przy tym do końca urzędowy, skoro pozwala sobie na użycie bardzo obrazowego frazeologizmu (mera mapaliafacere) i modalnego odcienia czasu przyszłego (existimabit ze znaczeniem dubitativus).

[27] Iste meramendacia narrat. Ego tibidico, quae cum illo tot annis vixi: Luguduni natus est, Marci municipem vides. Quod tibinarro, ad sextum decimum lapidem natus est a Vienna, Gallus germanus. Itaque quod Gallum facere oportebat, Romam cepit. Hunc ego tibi recipio Luguduni natum, ubi Licinus multis annis regnavit. Tu autem, qui plura loca calcasti quam ullus mulio perpetuarius, Lugudunenses scire debes, et multa milia inter Xanthum et Rhodanum interesse. [6.1-2].

[28] W lekturze P. T. Edena pojawia się w tym miejscu nawet homoioarkton w postaci Munati municipem.

[29] Język potoczny również cechuje ludyczność, zabawy słowem, przekręcanie wyrażeń dla celów komicznych, ale najczęściej wykorzystuje w tym celu tzw. wypowiedzi kliszowane, znane i utarte zwroty (por. F. Nieckula, Język ustny a języka pisany, w: Encyklopedia Kultury Polskiej XX wieku, t. 2: Współczesny język polski, red. J. Bartmiński, Wyd. UMCS, Lublin 2001, s. 100. Dowcip oparty na dwuznaczności germanus-Germanus nie jest przy tym inwencją Seneki, a pojawia się wcześniej u Wellejusza Paterkulusa (2, 67.4) i Cycerona (Phil. 11, 6.14). Wobec tego trudno jednoznacznie stwierdzić czy żart słowny w tym fragmencie Apocolocyntosis należy przypisywać literackiemu odwołaniu, czy przywołaniu clichez języka potocznego.

[30] Trafnie przetłumaczył ten fragment L. Joachimowicz: „[…] jak pragnę dla niego szczęścia i zdrowia […]”.  Por. Petr. 61.2 ut felicem me videas, 69.3 sic me salvum habeatis.

[31] Trudno odtworzyć okoliczności całej sceny ponieważ fragment ten poprzedza laguna. Por. komentarz P. T. Edena do Apoc. 8.2.

[32] Autor komentarza podaje analogiczne przykłady z Petroniusza (9.4; 70.10; 98.8).

[33] Taką hipotezę do tego miejsca wysuwa w swym komentarzu P. T. Eden.

[34] Musimy jednak dopuszczać możliwość takiego użycia czasownika videre w języku poetyckim, skoro podobne zjawisko pojawia się także u Wergiliusza (Aen. 8.529), Horacego (Sat. 2, 8.77) i Propercjusza (2, 16.49).

[35] Por. Apoc. 14.1-2. Tej części utworu często zarzuca się niedbałość, jak gdyby autor nagle za jednym pociągnięciem chciał zakończyć wszystkie wątki. Szybkie tempo końcowej części narracji osiągnięte zostało przez przewagę asyndetonów, a nawet w postaci zdania podrzędnego bezspójnikowego (postulat recipiat). Formalna niechlujność stylu przypomina tutaj kolokwialny „słowotok”, w ramach którego mówiący nie sygnalizuje nawet zmiany podmiotu poszczególnych zdań – w każdym przypadku jednak sens wypowiedzi daje się łatwo wywnioskować z kontekstu.

[36] Pamiętajmy jednak, że 2 os. lp. w sane non quem velis tibi in tenebris occurrere może być równie dobrze przykładem generalizacji – zdania bezosobowego opartego na empatycznym tu.

[37] Por. użycie tego czasownika w podobnym tonie u Petroniusza (51.6).

[38] Patrz LS s.v.

[39] Jako przemawiający do wyobraźni przykład oszustwa polegającego na obarczeniu kogoś ciężarem może nam posłużyć powszechnie znany mit o Heraklesie i Atlasie. Podobne znaczenia imponere m.in. u Cic. Att. 15, 26, 4; Plin. Ep. 3, 15, 3; Juv. 4, 103. Patrz LS s. v.

[40] Do wcześniejszych przykładów (zob. wyżej) warto dodać w tym kontekście (Apoc. 3.1): Tum Mercurius, qui semper ingenioeius delectatus esset, unam e tribus Parcisseducit et ait […]. Por. także Apoc. 12.2.

[41] Analogiczne użycia – na wpół zgramatykalizowane – występują w kontekście komediowym (Plaut. Amph. 1075 ibo […] et cognoscam) i satyrycznym (Juv. 10.166 i […] et […] curre). Można by się doszukiwać śladów tego wyrażenia kolokwialnego także we fragmencie  'Celerius' inquit Mercurius 'et venire nos nuntia (Apoc. 13.2), gdzie prawdopodobnie doszło do elipsy konstrukcji i et nuntia. Por. polskie wyrażenia kolokwialne złożone z dwóch trybów rozkazujących typu „idź (i) się umyj” lub bardziej zgramatykalizowane „weź (i) się umyj”, „weź (i) mi pomóż”.

[42] F. Nieckula, dz. cyt., s. 99-100.

[43] W. J. Ong, Orality and Literacy. The Technologizing of the Word, Routledge, Londyn2002, s. 38-39.

[44] suum diem obiit ille [1.1]; iter facientem [1.2]; coram pluribus nunquam verbum faciet [1.3]; nullum me verbum fecisse [10.1]; iam fabam mimum fecistis [9.3]; vos mera mapalia facere [9.1]; tam facile quam canis adsidit [10.3]; hominem tam similem sibi quam ovo ovum. [11.5]; hic nobis curva corriget [8.3]; Claudius animam agere coepit nec invenire exitum poterat [3.1]; animam ebulliit [4.2]; muscam excitare posse [10.3]. Dokładniejsze opracowanie każdego frazeologizmu (z bibliografią i odwołaniami do innych autorów) oferuje wydanie z komentarzem P. T. Edena.

[45] W Apoc. 4.2 zdawkowość wypowiedzi zdaje się mieć dodatkowo walory humorystyczne, kontrastując z wysokim tonem poprzedzających jej heksametrów epickich (por. 4.1: Háec ait ét turpí convólvens stámina fúso). Podniosły styl ostatniej wypowiedzi Apollona został bowiem podsumowany kolokwialnym i lakonicznym, niby niecierpliwym, haec Apollo, co na język polski można oddać ironicznym „tyle Apollo…”. Tłumaczenie L. Joachimowicza nie uwzględnia tego niuansu i oddaje cały fragment w stylu neutralnym: „Tak mówił Apollon”.

[46] Z drugiej jednak strony sygnalizowanie początku i końca mowy niezależnej – jak już wspominałem wyżej – było pomocne dla potencjalnego recytatora utworu.

[47] Dostępne nam tłumaczenie L. Joachimowicza znów nie oddaje kolokwialnego tonu zdania: "Nie będę się przy tym kierował motywami ani wrogości, ani przyjaźni – takie to wszystko będzie prawdziwe [podkr. – Ł. B.]". Proponowalibyśmy wersję trochę mniej „literacką”: „Nie będzie w tym za krzty złośliwości, ani pochlebstwa. Ot – sama prawda”.

Wróć