nr: 1/2015Maska

Interpretacje

Problem antysemityzmu. Z zagadnień współczesnej literatury polskiej

Od średniowiecza w Polsce istnieją obok siebie dwa światy: polski i żydowski. W naszej historii można wyróżnić momenty współpracy między narodami oraz momenty wrogości. Nie byłoby w tym niczego nienaturalnego, gdyby nie fakt, że stopniowo narastająca niechęć miała udział w największym ludobójstwie w dziejach Europy. Ponadto Zagłada Żydów, zamiast zlikwidować nienawiść i niezrozumienie, w pewnym sensie je pogłębiła. To, że współcześnie możemy spotkać się z wypowiedziami antyżydowskimi świadczy o uśpionym antysemityzmie, który nadal funkcjonuje w świadomości naszego społeczeństwa.

 

Próba odkrycia źródeł wskazanego zjawiska niesie ze sobą problem odróżnienia przyczyn od skutków. Henryk Grynberg w Prawdzie nieartystycznej zwraca uwagę na przemieszanie tych pojęć. „Umysł ludzki, którego potencjał wydaje się nieograniczony nie radzi sobie czasem z najprostszym związkiem przyczynowo-skutkowym. Antysemityzm jest klasycznym przykładem takiej anomalii. […] Odwracanie związku przyczynowo-skutkowego jest charakterystyczne niemal dla wszystkiego, co głoszą antysemici o Żydach. Na przykład rosyjscy antysemici do dziś usprawiedliwiają swoją nienawiść do Żydów oskarżeniem, że Żydzi byli wrogami Rosji, którzy przyczynili się do obalenia caratu, a pomijają «czertę osiedłosti» i sześćset ustaw antyżydowskich, które były przejawem nienawiści Rosji do Żydów i uzasadnioną przyczyną odwzajemnienia tych uczuć. Z kolei polscy antysemici głoszą, że Żydzi nienawidzili Polski i popierają to twierdzenie argumentem, że w roku 1939 wielu Żydów z radością witało Armię Czerwoną we Lwowie, Wilnie i Białymstoku, a niektórzy wręcz „wkładali czerwone opaski” i wydawali Polaków w ręce NKWD. Nie wspominają jednak przy tym o oficjalnym państwowym antysemityzmie lat 1936-1939, który w swej obelżywości mało ustępował ówczesnej propagandzie hitlerowskiej” [1]. Pisarz stawia tezę, że przyczyną antysemityzmu są nie Żydzi, lecz antysemici [2]. Czy tak jest naprawdę?

 

Żydzi od wieków zamieszkiwali polskie ziemie. Hanna Krall w Hipnozie wspomina o pewnym responsie rabinackim z roku 1029, który jest najstarszym świadectwem obecności narodu wybranego w naszym kraju [3]. Stosunki polsko-żydowskie niosły ze sobą różnego rodzaju wpływy jednej kultury na drugą. Polacy z jednej strony akceptowali, a z drugiej – dążyli do tego, by Żydzi wyzbyli się swojego „żydostwa”, zmienili religię i zasymilowali się ze społeczeństwem. Nasilenie zjawiska nastąpiło w okresie pozytywizmu. Wielu Żydów poddało się procesowi asymilacji, jednak doprowadziło to do negatywnych skutków, wśród których można wymienić utratę tożsamości i poczucie wyobcowania zarówno z kultury żydowskiej, jak i polskiej oraz nasilenie antysemickich nastrojów: „W Polsce – a i poza Polską – antysemityzm wybuchł ze szczególną mocą w epoce, w której Żydzi zaczynali się całkowicie upodabniać do swego otoczenia” [4]. Żydzi wpadli w pułapkę, ponieważ przyjmowali chrzest, który okazywał się potwierdzeniem winy pozostałych członków społeczności. Problem ten porusza Sławomir Buryła w książce Opisać Zagładę: „Neoficka gorliwość, z jaką bracia Izraelici próbowali dostąpić łaski bycia Polakiem, czyniła ich śmiesznymi i podejrzanymi dla otoczenia, a nie bardziej wiarygodnymi w działaniu. Wywierała przeto skutki odwrotne od zamierzonych” [5].

 

Maria Janion, analizując zjawisko asymilacji, wskazuje na podobieństwo do XVIII-wiecznego ruchu frankistów. Obecność Żydów w naszej kulturze stała się podstawą „złowrogiego fantazmatu Judeo-Polonii”. Powstał stereotyp Przechrzty, który rzekomo jest nawrócony, a w rzeczywistości spiskuje przeciwko chrześcijanom [6]. Odnajdujemy go między innymi w twórczości Zygmunta Krasińskiego, którego poglądy przedstawia badaczka: „Krasiński uważał, że przechrzty opanowały stanowiska «trzeciego stanu» – prawników i temu podobne wolne zawody, że jest to zguba Polski, której przeciwdziałać może jedynie sojusz szlachty z ludem. Nie był w swych poglądach odosobniony; ksiądz Kajsiewicz podkreślał, że «frankiści w drugim pokoleniu zaniechali handlu, a do biur jak powietrze się wciskają i wszystkie gałęzie administracji obsiedli. Oddają się też prawnictwu – i dobrze na nim wychodzą». Bo mieli przede wszystkim pracować nad sprawą rozwodów: zaczęli przeprowadzać rozwody i zniszczyli naród polski” [7]. Spisek XIX-wiecznych Żydów miał polegać na tym, że to Polacy muszą zasymilować się do Żydów i stać się mniejszością narodową we własnym kraju [8].

 

Ten sam irracjonalny strach przed opanowaniem ojczyzny przez wyznawców judaizmu odezwie się w okresie Polski Ludowej, kiedy mit Judeo-Polonii zostanie zastąpiony przez mit żydokomuny. Jan Tomasz Gross poświęca temu zagadnieniu cały rozdział książki Strach. Autor definiuje żydokomunę jako „określenie będące wyrazem pokutującej w rozmaitych kręgach polskiego społeczeństwa opinii o naturalnej sympatii Żydów do komunizmu” [9]. Utworzona zbitka wyrazowa ma podwójnie negatywną konotację, dlatego chętnie wykorzystali i rozpowszechnili ją antysemici, jednak nie mogło to być prawdziwym powodem niechęci do ludności żydowskiej. Rzeczywiście część Żydów wstępowała do partii komunistycznej, ale to samo przecież robili Polacy. Absurdalne jest oskarżanie tych pierwszych o zaprowadzenie komunizmu w naszym kraju: „biało czerwoni winią żydowskich komunistów za stalinizm, jakby bez nich Polska mogła go była uniknąć” [10]. Obecność swoich współbraci w aparacie władzy Polski Ludowej wyjaśnia Grynberg: „Mit głosi, że reżym lat 1944-56 to byli Żydzi […]. Żydzi, którzy brali udział w tworzeniu reżymu komunistycznego w Polsce, czynili to dlatego, że byli komunistami lub oportunistami, a nie dlatego, że byli Żydami” [11]. Przyczyną takiego stanu rzeczy nie była chęć zaszkodzenia Polakom, ale próba zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Komunizm niósł ze sobą idee równości wszystkich obywateli, bez względu na narodowość i wyznanie, przeciwstawiał się antysemityzmowi, dawał Żydom szansę normalnego życia – życia bez strachu – po latach dyskryminacji i cierpienia [12]. Wyznawcy judaizmu pragnęli sprawiedliwości społecznej. Wierzyli w egalitarne przesłanie marksizmu i nie dyskryminowali towarzyszy będących innego wyznania niż oni sami [13]. Buryła analizując postawę Żydów w PRL-u, wskazuje ponadto na chęć odwetu na ciemiężycielach [14], co nie świadczy o wyjątkowo złośliwej naturze, a raczej jest reakcją typową dla skrzywdzonych ludzi. Braku wrodzonej skłonności Żydów do komunizmu dowodzi także ustrój współczesnego Izraela, którego przesłanki są dalekie od totalitaryzmu [15].

 

Oprócz złowieszczego i nieprawomocnego dążenia do władzy w Polsce, rzekomym źródłem antysemityzmu były także żydowskie zamiary zniszczenia krajowej gospodarki. Janion przytacza słowa Stanisława Staszica, który nazywał Żydów „kupą pasożytów”, włóczęgami i próżniakami. Nie doceniono zalet Żydów, którzy byli łącznikami dla posiadaczy ziemskich, chłopów, rzemieślników, hurtowników i przedsiębiorców, a także zajmowali się handlem, prowadzili karczmy i dzierżawili tereny, na których się osiedlali [16]. Według Grynberga „nie Żydzi utrzymywali gospodarkę polską na niskim poziomie, lecz ona ich, i «nienormalna» struktura zawodowa Żydów nie była przyczyną, lecz skutkiem gospodarczego zacofania Polski […]. Przez to nieporozumienie ekonomiczne nie tylko antysemici, lecz i życzliwi «postępowi» intelektualiści wmawiali Żydom, że ich praca jest mało pożyteczna, jeśli wręcz nieproduktywna, a drobny handel to «pasożytnictwo»” [17]. Handel w naszej kulturze dawniej uważano za coś gorszego. Żydzi nie mieli prawa do posiadania ziemi, więc zajęli się kupiectwem, co budziło dezaprobatę społeczeństwa. Reguły handlu w zacofanej polskiej gospodarce często polegały na oszustwach, jednak dotyczyło to zarówno postępowania Żydów, jak i chłopów, a także polskich szlachciców, którzy traktowali handel hobbystycznie [18]. Miano oszusta i krętacza niesprawiedliwie zostało nadane wyłącznie tym pierwszym. Z czasem praca w handlu także została im utrudniona, więc Żydzi zajęli się lichwą, co zrodziło kolejny powód do antagonistycznych postaw Polaków. „Kiedy Żydzi rozwinęli już dostatecznie handel i rzemiosło, to miejscowi chrześcijanie po wyuczeniu się tych specjalności zaczynali wołać: Żydzi opanowali nasz handel i nasze rzemiosło! […] Pod naciskiem takiej głośnej większości odbierano Żydom najpierw co intratniejsze dziedziny, jak uprawa roli, handel winem, jedwabiem i bronią, a potem inne źródła zarobku, w miarę jak powstawały «rodzime» chrześcijańskie gildie i bractwa, do których Żydom wstęp był wzbroniony. Nie dopuszczano też Żydów do nowych gałęzi rzemiosła, a z handlu międzynarodowego usunięto ich, gdy tylko przestali tam być niezbędni po cofnięciu się arabskiej fali. Pozostawiono im natomiast pożyczanie na procent” [19]. Warto dodać, że lichwa żydowska była znacznie mniej uciążliwa od chłopskiej [20]. Wskazywanie lichwiarstwa jako źródła antysemityzmu polskiego to absurd, ponieważ okazuje się ono skutkiem niechęci uprzednio zakorzenionej w świadomości narodu.

 

Kolejne źródło antysemityzmu możemy znajdywać w polskiej publicystyce, która „zaogniała schorzenia i jątrzyła rany, które wtedy [XIX w.] można jeszcze było leczyć” [21]. Powyższy cytat odnosi się co prawda do okresu pozytywizmu, ale obecność antyżydowskich wypowiedzi w prasie jest problemem o wiele starszym. Janion wskazuje między innymi na pamflet Juliana Ursyna Niemcewicza Rok 3333 jako źródło fantazmatu Judeo-Polonii, a także nastrojów antysemickich Drugiej Rzeczypospolitej. Autorka podkreśla rolę tego typu utworów w budowaniu rasistowskiej świadomości [22], tym bardziej, że powszechna wiedza o kulturze żydowskiej była wówczas niewielka i fragmentaryczna [23]. Uporczywe i systematyczne oczernianie Żydów wypełniało luki w tej wiedzy i utrwalało w społeczeństwie antypatię [24], której apogeum miało miejsce w czasach II wojny światowej w formie grabieży i morderstw na ludności żydowskiej.

 

Podobny problem można dostrzec we współczesnej retoryce. Wypowiedzi dotyczące między innymi zbrodni w Jedwabnem skłoniły Izabelę Filipiak do napisania felietonu Wieczny ogień, w którym autorka jako źródło antysemityzmu wskazuje identyfikację katolicko-narodową. Symbolem stosunku Polaków do Żydów staje się „solidny krzyżyk z orłem w koronie, pompatyczny kawałek metalu” [25]. Według pisarki polska tożsamość ukształtowała się na micie niewinności: „Bo my Polacy, musimy dobrze wiedzieć, kto jest winny. Ktoś inny. A my jesteśmy dobrzy i zabijemy tego kto myśli inaczej” [26]. Tym „kimś” stali się Żydzi, na których do dziś zrzucamy całe zło nierzadko spowodowane naszymi własnymi błędami.

 

Podobna myśl przyświeca Kindze Dunin, która w Czytając Polskę dowodzi, że nasze myślenie o państwie jest nacjonalistyczne. Uważając, że państwo należy do narodu, a nie do obywateli, wykluczamy z niego wszystkie mniejszości narodowe i odmawiamy praw, które im się należą. „Owszem, walczymy z antysemityzmem, ale nie ruszamy korzenia, z którego on wyrasta – nacjonalistycznej tożsamości” [27].

 

Natomiast Hertz pisze o romantyczno-mistycznej koncepcji jednolitej kultury narodowej, która odegrała ogromną rolę w powstawaniu nacjonalizmów, a następnie rasizmu. Ta koncepcja ma wyznaczać treść naszych ocen dotyczących innych, które zawsze są subiektywne [28]. W rozumianym za Hertzem mechanizmie postrzegania Żydów nie jest ważne to, jacy są naprawdę, ale to, jakimi ich sobie wyobrażamy.

 

W relacjach polsko-żydowskich istnieje także poruszany przez Janion problem etnonacjonalizmu, którego propagatorami byli Narodowi Demokraci. Rozwinęli oni „koncepcję Narodu Polskiego jako panującego i Polaka-katolika jako jedynego reprezentanta polskości, czyli wspólnoty etniczno-religijnej” [29], w której nie może być miejsca dla Żydów. Ponadto, analizując związek Kościoła z antysemitami, badaczka dochodzi do wniosku, że katolicyzm, który odcina się od swych judaistycznych korzeni, mimowolnie dostarcza wielu argumentów przeciwko Żydom. Weźmy na przykład mit głoszący, że Żydzi porywają hostię, którą następnie bezczeszczą i nakłuwają nożem, aby z krwi rzekomo cieknącej z hostii uzyskać środek na potencję. Ponadto historia chrześcijaństwa głosi, że Żydzi zabili Chrystusa – uosobienie Dobra, co jest wykorzystywane w antysemickiej propagandzie, jako dowód na niezmiennie Złą Naturę „oskarżonych” [30]. Dawna oficjalna polityka władz Kościoła niestety także nie jest bez winy. Wystarczy powołać się na liczne krucjaty skierowane przeciwko wyznawcom judaizmu bądź wydawane w przeszłości antysemickie pismo „Mały Dziennik”, w którym publikował swoje teksty między innymi ksiądz Maksymilian Kolbe. Poruszając problem relacji: Żydzi – chrześcijaństwo, nie wolno oczywiście pominąć deklaracji „Nostra Aetate” z 1965 roku, gestu pojednania wykonanego przez Jana Pawła II czy chociażby faktu, że 17 stycznia został ogłoszony Dniem Judaizmu w Kościele. Chwalebnym przykładem prawdziwie chrześcijańskiego stanowiska jest działalność Zofii Kossak-Szczuckiej, która rozpoczęła działalność w „Żegocie” z powodów religijnej etyki (mimo iż była antysemitką) [31]. Co zrobić jednak z dowodami na niezgodną z powojennym stanowiskiem Watykanu działalność pomniejszych przedstawicieli kościoła? „I tak antysemityzm (termin stworzony w 1879 roku): «1. Przenosi akcent z religii na rasę [32]. 2. Przekształca niechęć w lęk. 3. Zmienia uprzedzenie na wszechogarniającą ideologię, a nawet sposób życia. I wreszcie 4. Zastępuje okazjonalne prześladowanie Żydów stałym»” [33].    

 

Elżbieta Janicka w recenzji Strachu Grossa dostrzega pewną prawidłowość dotyczącą antyżydowskiej przemocy. Bardzo często akty agresji odbywały się w dniach świąt religijnych, takich jak Wielki Piątek, Boże Ciało, odpusty: „mamy tutaj do czynienia z fenomenem powtarzalnym: z kulturowym wzorcem przemocy o charakterze cyklicznym. Z ekscesem i normą jednocześnie czy też z ekscesem wpisanym w normę: jak – lokalnie – lany poniedziałek czy – szerzej – karnawał. Z przemocą o cechach rytuału. Z chrześcijańskim mordem rytualnym[…]” [34]. Wymienione zajścia stanowiły część obyczaju, tradycji, natomiast Janicka nadaje im „rangę” wzorca kulturowego [35].

 

We współczesnym dyskursie polsko-żydowskim czasami pojawia się pojęcie tradycyjnego polskiego antysemityzmu, który zazwyczaj jest bagatelizowany i określany jako nieszkodliwy. Temu podejściu przeciwstawia się Dunin, przyglądając się omawianemu zjawisku z punktu widzenia ofiary: „Od pierwszej klasy słyszałem: parszywy Żydzie. […] Pan Dunin szarpał ortodoksyjnych chłopców za pejsy, wy, Icki śmierdzące” [36]. „Żydów było w Drohobyczu dwa razy więcej niż Polaków, a w klasie było nas tylko pięciu i wchodziliśmy w szpaler, w którym bili nas i kopali” [37]. Podobne przykłady przytacza Gross opisując antysemityzm wśród dzieci: „Najmniej przyjemne momenty zdarzały się podczas przerw, kiedy nie było w bezpośredniej okolicy nauczyciela – pisze Bak w pamiętnikach. – Koledzy z klasy podchodzili do mnie i wąchali mnie, mamrocząc, że jak na „gudłaja”, to nawet pachnę jako tako” [38]. Dziecięce wybryki będące odzwierciedleniem nastrojów świata dorosłych przysparzały wiele cierpienia. Dzieci wracały ze szkoły pełne goryczy, nie rozumiały, czemu koledzy im dokuczają. „Trudno było tłumaczyć «podłoże tych spraw» żydowskiemu dziecku, pisze Mariańska. No bo od czego i jak się do tego zabrać? Czy na przykład wyjaśniając, że antysemityzm wśród chrześcijan jest zjawiskiem całkiem normalnym i utrwalonym wiekową tradycją?” [39] Hertz mówi o tradycji ośmieszania Żydów w polskim folklorze. Autor jednak zauważa, że istniała pewna ambiwalencja – Żyd był wyśmiewany z powodu przypisywanego mu skąpstwa, ale jednocześnie doceniano jego mądrość [40]. Z czasem postrzeganie Żydów uległo zmianie zwiększając nacisk na cechy negatywne i przykładając rękę do tragedii całego narodu.

 

Powojenna historia polsko-żydowska przypomina stare źródła antysemityzmu i przynosi kolejne powody wrogości: „[…] antysemityzm po Zagładzie traci charakter doraźnego ekscesu, czegoś nienaturalnego czy niezrozumiałego. Wpisuje się w antysemickie continuum” [41]. Nowe przyczyny postaw antyżydowskich to między innymi wspomniany wcześniej mit żydokomuny, powroty ludności żydowskiej do własnych domów i próby odzyskania zagrabionych majątków. Istotną rolę pełni mit żydowskiego złota, którego Żydzi mieli „dorobić się” na krzywdzie Polaków. Chęć wzbogacenia była motywem rozkopywania grobów, a także napiętnowania osób, które podczas wojny przechowywały Żydów w swoich domach [42]. Polacy uważali, że dobra pożydowskie im się należą. Zdarzały się sytuacje utrudniania ocalałym z Zagłady powrotu do rodzinnych miast przez lokalne władze, z obawy, by nie dochodzili swych praw [43]. Gross opisuje powrót do Ożarowa Jochwetty Rozenstein, która oddała na przechowanie Ludwice Chrapczyńskiej dwie pierzyny i cztery poduszki. Kobieta odmówiła zwrotu własności Żydówce, więc Rozenstein zaczęła dochodzić swoich praw drogą sądową. Wywołało to falę gróźb ze strony ludności Ożarowa [44]. Wiara w istnienie żydowskiego złota znajduje swoje odbicie także w opowiadaniach Krall: „Kiedy pojawiają się w mieście, cali na czarno, z czarnymi brodami i w jarmułkach i zaczynają szukać, natychmiast powstaje pytanie, co schowali. Naturalnie złoto. Bo i czego może szukać Żyd, jak kopie na cmentarzu?” [45]. Pisarka również porusza problem powojennych powrotów ofiar Szoah w rodzinne strony: „Rotówna przeżyła i po wojnie zgłosiła się po należność za zajęty dom. Wręczono jej część pieniędzy, resztę miała odebrać później, ktoś zaofiarował się odwieźć ją z pieniędzmi do pociągu i słuch po Rotównie zaginął, nikt jej więcej nie zobaczył na oczy. Nojlich też wrócił, razem z kolegą. Spytał człowieka, który zajął jego dom, czy chce zapłacić i zostać; bo jeśli nie, to on, Nojlich, poszuka sobie innego kupca. Człowiek, który zajął dom, odparł, że się zastanowi. Nojlich z kolegą powiedzieli, że wrócą nazajutrz i poszli na wieś. Nie wrócili nigdy” [46]. Po wojnie istniało społeczne przyzwolenie na przywłaszczanie pożydowskich dóbr, a Żyd stał się dla wielu Polaków źródłem zysku [47]. Skąd taka niesprawiedliwość i nienawiść? Gross uważa, że powracająca z obozów ludność przypominała Polakom o grzechu, który popełnili w czasie wojny, a o którym chcieliby za wszelką cenę zapomnieć [48].

 

Analizując studium Aliny Całej Wizerunek Żyda w polskiej kulturze ludowej Zbigniew Bokszański dowodzi, że zjawisk ksenofobii oraz niechęci Polaków w stosunku do Żydów nie można wytłumaczyć wyłącznie czynnikami ekonomicznymi czy historycznymi. „Konieczne jest odwołanie się do socjopsychologii, szczególnie zaś do analizy symboliki funkcjonującej w kulturze. W obiegowych mitologiach znaleźć można wytłumaczenie wielu opinii, a również modelu zachowań wobec zbiorowości uznanych za obce. Można utrzymywać w związku z tym, że poszukiwaną «strukturą głęboką» stereotypu jest mit” [49]. W tym przypadku chodzi o wcześniej omawiany mit grzechu Izraela, który funkcjonuje w świadomości katolików i rzutuje na całościową percepcję narodu (taki sam schemat zachowań występuje w relacjach z innymi mniejszościami narodowymi, obcymi naszej kulturze). Hertz mówi o stereotypowych racjonalizacjach, które pochodzą nawet sprzed tysiącleci bądź są zapożyczane od osób uważanych za autorytety. Racjonalizacje stanowią uzasadnienie dla naszych odczuć i przekonań oraz dają nam poczucie pewności w stosunkach z innymi ludźmi [50]. Autor stwarza „teorię obcego”, w której za przyczynę wrogości do innych narodów uważa się bardzo duże różnice kulturowe. Mogą one powodować poczucie zagrożenia ze strony „obcego” [51], ponadto możemy go traktować jako źródło naszych porażek. Wszystko to odnajdziemy w relacji Polaków z Żydami, którzy mimo swojej długowiecznej obecności na polskich ziemiach, nigdy nie przestali być tu obcymi. Istniała pewna ambiwalencja w postrzeganiu Żydów, którzy, nawet jeśli na pewnych płaszczyznach należeli do społeczności, na innych pozostawali wykluczeni [52]. Obwiniani między innymi za wprowadzenie komunizmu w kraju czy upadek gospodarki, Żydzi stali się kozłem ofiarnym, który musiał ponieść karę. Co więcej, badacz zauważa, że wrogie nastawienie do mniejszości narodowych jest znacznie większe w środowisku wewnętrznie skłóconym, znajdującym się w stanie zamętu: „Rozwój antysemityzmu i formy, jakie antysemityzm przybrał w wielu krajach europejskich, były to symptomy głębokich schorzeń całych zbiorowości ludzkich i całej cywilizacji” [53].

 

Obraz antysemity

 

Przedstawiona analiza dowodzi, że nie ma racjonalnych powodów uzasadniających antysemityzm. Niechęć ludności polskiej była pierwotna w stosunku do jej rzekomych przyczyn. W psychice antysemity zostaje zaburzony ciąg przyczynowo-skutkowy, a prawda miesza się z fikcją. „Antysemityzm to struktura myślowa porządkująca świat” [54], który jest zbudowany na opozycji Dobra i Zła, antysemickiego świata i żydowskiego antyświata [55], czyli wartości, które wzajemnie się wykluczają. „Hertz rozpatruje antysemityzm jako przejaw «myślenia magicznego», gdzie rzeczywistość dzieli się na sfery Dobra i Zła, a potem personifikuje się i konkretyzuje to Zło, wskazuje domniemanych sprawców wielkich nieszczęść. Mityzuje się wroga, który ma być Obcy” [56].

 

Antysemita jest ksenofobem, osobą zamkniętą. „Zamknięcie w sobie łatwo idzie w parze z nienawiścią do tych, co mówią innym językiem, inaczej myślą, inne mają tradycje i obyczaje” [57]. W wyobraźni antysemity dominuje obraz Obcego, którego należy usunąć ze wspólnoty [58], by stworzyć świat idealny. Na poziomie werbalnym wykluczenie przejawia się w milczeniu, którym owiana jest kwestia żydowska. Grynberg zwraca uwagę na brak dialogu polsko-żydowskiego i na pomijanie Żydów w historii Polski: „Żydzi w historii Polski pojawiają się na specjalnych konferencjach naukowych (finansowanych głównie przez Żydów), w specjalnych publikacjach (adresowanych do Żydów) i w uroczystych przemówieniach (na eksport, dla Żydów), ale nie ma ich ani u Bolesława Pobożnego, który Statut Kaliski wprowadził, ani u Kazimierza Wielkiego, który go ratyfikował, ani w rozdziałach o zakładaniu, rozwoju i upadku miast, ani na wiślanym szlaku zbożowym do Gdańska, z którego czerpała siły gospodarka I Rzeczypospolitej (II Rzeczpospolita bez Żydów nie radzi sobie z tłustymi zbiorami zboża jak Egipt bez Józefa)” [59].

 

Wyłączenie Żydów ze świata, w którym funkcjonuje antysemita, polega także na zacieraniu wszelkich fizycznych śladów obecności intruza. „W niegdysiejszych synagogach mieszczą się obecnie kina, biblioteki albo magazyny rolne, czytamy w Prawdzie nieartystycznej. Ich dzisiejsze przeznaczenie nie ewokuje pamięci o dawnych użytkownikach, ale wręcz jej zaprzecza” [60]. Zjawisku niepamięci daje również świadectwo Hanna Krall w opowiadaniu Tablice: „Ładnie, że odbudowano synagogę. Dom kultury nie jest w końcu przeznaczeniem najgorszym. W innych synagogach mieszczą się magazyny, sklepy, punkty skupu, restauracje, piekarnie, młyny, remizy strażackie, miejskie przedsiębiorstwo oczyszczania, pijalnia piwa, basen…” [61]. Sposób myślenia antysemity ma charakter magiczny, ponieważ udawanie, że Żydów nie ma i nie było, nie usunie ich ze świata i ludzkiej pamięci.

 

Stosunek Polaków do ludności żydowskiej miewał niekiedy obsesyjny charakter. Czesław Miłosz zauważa, że „polskie antysemickie obsesje sięgały psychozy, a w późnych latach trzydziestych wręcz obłędu, uniemożliwiającego jasne uświadomienie sobie niebezpieczeństwa wojny” [62]. W Monologu polsko-żydowskim Grynberg nazywa antysemityzm „obsesją, której skutki są katastrofalne” [63]. W Prawdzie nieartystycznej wspomina o obsesyjnym charakterze postępowania hitlerowców: „Zagłada Żydów nie była wcale „praktyczną” akcją nawet z punktu widzenia hitlerowców. Była ona spowodowana ich obsesją i utrudniała im, a nie ułatwiała prowadzenie wojny oraz utrzymywanie kontroli wojskowej i policyjnej” [64]. Janion wskazuje na paranoidalność wyobraźni, która dotyczy przekonania o istnieniu światowego spisku Żydów trwającego od tysięcy lat: „Teoria ta opiera się na kilku prostych przeświadczeniach: Żydzi zawsze spiskują. Żydzi są wszędzie. Żydzi kryją się za kulisami każdej instytucji (również papiestwa). Żydzi podporządkowani są swojej centralnej władzy. Żydzi są bliscy odniesienia sukcesu” [65]. Cząstkowym sukcesem Żydów miał być na przykład Traktat Wersalski, który zapewniał mniejszościom narodowym ochronę życia i wolności. W świadomości antysemity „równość z Żydami oznacza, że Żydzi rządzą” [66].

 

Paradoksalnie antysemita czuje się zagrożony ze strony Żydów, dyskryminowany przez nich, więc wszelkie swoje występki tłumaczy koniecznością obrony: „Przed wojną antysemici (i nie tylko antysemici) byli przekonani, że Żydzi zagrażają polskiej tożsamości” [67]. W powszechnym przekonaniu Żydzi zagrażali Polakom na wielu płaszczyznach, ponieważ tworzyli konkurencję na przykład na uniwersytetach. Podobnie odbierano obecność Żydów w handlu i rzemiośle. Według antysemitów Żydzi opanowali przynoszące duże zyski gałęzi gospodarki i utrudniali edukację polskiej młodzieży, która miała większe od nich prawo do zdobywania wykształcenia w krajowych szkołach. Żydzi działali na szkodę kraju, podczas gdy antysemita jest patriotą i kocha swoją ojczyznę. Z takiego punktu widzenia wszelka pomoc niesiona Żydom, na przykład ukrywanie ich podczas wojny, stanowi zdradę narodową.

 

Omawianemu typowi osobowości najczęściej przypisane jest katolickie wyznanie wiary. Paradoksalnie, katolik-antysemita nie może wybaczyć Żydom tego, że zabili Chrystusa, ale akceptuje łamanie zasad Dekalogu, na przykład okradanie i zabijanie ludności żydowskiej. Naznaczoną hipokryzją postawę „usprawiedliwia” odmówienie Żydom człowieczeństwa – według rasistowskiej ideologii naród wybrany stanowi inna, gorsza rasa. Świadectwem takich poglądów może być wypowiedź Aleksandra Świętochowskiego, który w asymilacji widział środek do „uczłowieczenia” Żydów [68].

 

Wybiórczego postrzegania rzeczywistości dowodzi także zwracanie uwagi na oszustwa Żydów pracujących w handlu i jednoczesne pomijanie nieuczciwości przedstawiciela własnego narodu, zajmującego się tą samą branżą. Poza tym antysemita potrafi wyliczyć żydowskich członków partii komunistycznej, pomijając przy tym należących do niej towarzyszy Polaków. Jak wiadomo łatwiej dostrzec źdźbło w cudzym oku…

 

Kolejna cechą osoby o antysemickich poglądach polega na myśleniu za pomocą stereotypów: „[…] w Polsce nie ten jest Polakiem, kto się uważa za Polaka, ale ten, kogo się uważa za Polaka. Tak samo jak Żydem nie jest ten, kto się uważa za Żyda, tylko ten, kogo się uważa za Żyda” [69]. Przywołana zasada przyświecała ludziom, którzy podczas wojny wydawali Żydów w ręce okupanta. Mechanizm demaskowania Żydów opisuje Hertz, określając go, jako „klasyfikowanie kulturowe na podstawie z góry przyjętego stereotypu i oczekiwania, że rzeczywistość musi z nim być zgodna” [70]. Antysemity nie interesuje to, jakim człowiekiem jest Żyd, jakimi cechami się odznacza. „Odkrycie, że ktoś jest pochodzenia rożnego od tego, które uważamy za nasze, prowadzi do przypisania temu komuś tych cech kulturowych, jakie odpowiadają naszemu stereotypowi kultury, do której on powinien należeć. Rzeczy te są doskonale znane w Polsce ze stosunków polsko-żydowskich” [71]. Wskazany mechanizm miał często tragiczne skutki. Gross w Smaku czereśni opisuje historię, w której chłopiec bezmyślnie oskarża Żydów o porwanie i nakłuwanie jego ręki. Dziecko buduje kłamstwo na bazie stereotypu głoszącego, że Żydzi sporządzają z chrześcijańskiej krwi lekarstwa na dręczące ich choroby. Dorośli mieszkańcy Kielc, dając wiarę jego słowom, organizują bezmyślny pogrom na sąsiadach [72].

 

Obraz antysemity dopełnia niskie poczucie własnej wartości. Poniżanie Żydów pomaga rasiście w budowaniu własnego wizerunku i sytuowaniu siebie w pozytywnym świetle. „Wyśmiewając obcego, utwierdzamy w sobie poczucie własnego znaczenia, stwierdzamy swoją wyższość nad obcym. Jest to szczególnie ważne w tych przypadkach, gdy obiektywnie czujemy się przez obcego zdystansowani lub zagrożeni” [73]. Powyższą tezę potwierdza Grynberg w Prawdzie nieartystycznej: „Dlaczego antysemityzm jest niezbędny antysemitom, to już od dawna wiadomo: żeby mogli komu innemu przypisać swe własne ujemne cechy (co psychologia amerykańska nazywa projecting), żeby mieli kogo obwiniać za swe niepowodzenia (niezbędne jest to zarówno jednostkom, jak i rządom, i całym systemom polityczno – społecznym czy filozoficznym), żeby mieli na kim wyładować swoje frustracje […] Antysemityzm bywa niezbędny antysemicie również tak, jak niektórym ludziom pies (żeby mieć nad kim być «panem»). Z braku innych zalet u siebie antysemita uważa za wielką zaletę to, że nie jest Żydem – dlatego odmawia Żydom wszelkich cech pozytywnych i pochwał” [74]. Antysemita jawi się jako osoba zakompleksiona, mająca niskie poczucie własnej wartości i niezdolna do obiektywnej samooceny. I niestety – oprócz męczennika lub bohatera narodowego – również taki obraz Polaka odnajdziemy w dwudziestowiecznej polskiej literaturze.



[1] H. Grynberg, Prawda nieartystyczna, Wołowiec 2002, s. 65-66.

[2] Tamże, s. 65.

[3] H. Krall, Hipnoza, Warszawa 1989, s. 37.

[4] A. Hertz, Żydzi w kulturze polskiej, Warszawa 1988, s. 74.

[5] S. Buryła, Opisać Zagładę: Holocaust w twórczości Henryka Grynberga, Wrocław 2006, s. 168.

[6] M. Janion, Do Europy tak, ale razem z naszymi umarłymi, Warszawa 2000, s. 53-54.

[7] Tamże, s. 69-70.

[8] Tamże, s. 70.

[9] J.T. Gross, Strach: antysemityzm w Polsce tuż po wojnie: historia moralnej zapaści, Kraków 2008, s. 245.

[10] S. Buryła, dz. cyt., s. 367.

[11] H. Grynberg, Prawda nieartystyczna, dz. cyt., s. 33.

[12] S. Buryła, dz. cyt., s. 367- 368.

[13] J.T. Gross, Strach, dz. cyt., s. 253.

[14] S. Buryła, dz. cyt., s. 172.

[15] J.T. Gross, Strach, dz. cyt., s. 295-296.

[16] M. Janion, dz. cyt., s. 103.

[17] H. Grynberg, Prawda nieartystyczna, dz. cyt., s. 81.

[18] A. Hertz, dz. cyt., s. 245-246.

[19] H. Grynberg, Prawda nieartystyczna, dz. cyt., s. 62-63.

[20] A. Hertz, dz. cyt., s. 81.

[21] H. Grynberg, Prawda nieartystyczna, dz. cyt., s. 98.

[22] M. Janion, dz. cyt., s. 123-124.

[23] H. Grynberg, Prawda nieartystyczna, dz. cyt., s. 98.

[24] A. Hertz, dz. cyt., s. 252.

[25] I. Filipiak, Wieczny ogień, w: tejże, Kultura obrażonych, Warszawa 2003, s. 163.

[26] Tamże, s. 165.

[27] K. Dunin, Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności, Warszawa 2004, s. 75.

[28] A. Hertz, dz. cyt., s. 65-67.

[29] M. Janion, dz. cyt., s. 157-158.

[30] Tamże, s. 94.

[31] Tamże, s. 313.

[32] Antyjudaizm przeobraża się w antysemityzm.

[33] M. Janion, dz. cyt., s. 130-131.

[34] E. Janicka, Mord rytualny z aryjskiego paragrafu. O książce Jana Tomasza Grossa „Strach: antysemityzm w Polsce tuż po wojnie: historia moralnej zapaści”, „Kultura i Społeczeństwo” 2008, nr 2, s. 7.

[35] Tamże, s. 21.

[36] K. Dunin, dz. cyt., s. 141.

[37] Tamże, s. 141.

[38] Cyt. za: J.T. Gross, Strach, dz. cyt., s. 123.

[39] Tamże, s. 117.

[40] A. Hertz, dz. cyt., s. 247.

[41] E. Janicka, Mord rytualny z aryjskiego paragrafu, dz. cyt., s. 10.

[42] S. Buryła, dz. cyt., s. 377-385.

[43] Tamże, s. 388.

[44] J.T. Gross, Strach, dz. cyt., s. 88-89.

[45] H. Krall, Listy do cadyka, w: tejże, Hipnoza, dz. cyt., s. 89.

[46] Tamże, s. 124.

[47] S. Buryła, dz. cyt., s. 379.

[48] J.T. Gross, Strach, dz. cyt., s. 298.

[49] Z. Bokszański, Stereotypy a kultura, Wrocław 1997, s. 87.

[50] A. Hertz, dz. cyt., s.52-53.

[51] Tamże, s.55.

[52] Tamże, s. 72-73.

[53] Tamże, s.71.

[54] E. Janicka, Mord rytualny z aryjskiego paragrafu, dz. cyt., s. 11.

[55] Tamże, s. 11-15.

[56] H. Grynberg, Prawda nieartystyczna, dz. cyt., s. 80.

[57] H. Grynberg, Monolog polsko-żydowski, dz. cyt., s. 15.

[58] Zob. E. Janicka, Mord rytualny z aryjskiego paragrafu, dz. cyt., s. 5.

[59] Tamże, s. 7-8.

[60] S. Buryła, dz. cyt., s. 385.

[61] H. Krall, Tablice, w: tejże, Hipnoza, dz. cyt., s. 145.

[62] Cyt. za: M. Janion, dz. cyt.

[63] H. Grynberg, Monolog polsko-żydowski, dz. cyt., s. 8.

[64] H. Grynberg, Prawda nieartystyczna, dz. cyt., s. 159.

[65] M. Janion, dz. cyt., s. 131.

[66] Tamże, s. 31.

[67] Tamże, s. 41.

[68] S. Buryła, dz. cyt., s. 167.

[69] Tamże, s. 174.

[70] A. Hertz, dz. cyt., s.69.

[71] Tamże, s. 68-69.

[72] Zob. J.T. Gross, Strach, dz. cyt., s. 137-152.

[73] A. Hertz, dz. cyt., s. 244.

[74] H. Grynberg, Prawda nieartystyczna, dz. cyt., s. 65.

Wróć