nr: 1/2015Maska

Interpretacje

Wilhelm Feldman: w walce o światopogląd (neoromantyczny)

 

Słabością jest bowiem, jeśli ktoś nie może spojrzeć w najsurowsze oblicze przeznaczenia epoki, w jakiej żyje.

Max Weber

 

Stanisław Brzozowski cyklicznie pojawia się w horyzoncie zainteresowania badaczy literatury. Kolejny już nawrót do refleksji nad pismami autora Legendy Młodej Polski pozwala ukazać jego bogaty i niezwykle różnorodny dorobek w nowym świetle, poddać jego teksty zabiegom interpretacyjnym, które mają szansę wydobyć z nich treści niedostrzeżone przez wcześniejszych komentatorów. Na tle nieustającego zainteresowania Brzozowskim Wilhelm Feldman wydaje się postacią cokolwiek zapomnianą, o czym świadczyć może fakt, że poświęcane mu uwagi raczej nie reprezentują poziomu pogłębionej krytycznej analizy. Tymczasem podkreślić należy, że dla Brzozowskiego był Feldman jednym z partnerów – czasem antagonistą, czasem sprzymierzeńcem – w dyskusji, w której autor Legendy kształtował podstawowe segmenty swojej myśli. Wydaje się, że próba spojrzenia na obu krytyków poprzez pryzmat takiego swoistego dwugłosu pozwala w ciekawym świetle uchwycić sylwetkę Feldmana, a także daje sposobność ukazania wpływu, jaki redaktor „Krytyki” wywierał na autora Płomieni.

 

„Służyć może jako dowód, jak mści się brak opartego na zrozumieniu życia nowoczesnej ludzkości, jasno wytkniętego i stanowczego światopoglądu; na jakie niebezpieczeństwa narażoną i jak pozbawioną pewności i probierzów staje się wszelka, nie oparta na takim światopoglądzie działalność pisarska i myślowa. Kto nie zdaje sobie sprawy z charakteru dokonywającego się obecnie przekształcenia, kto nie pojmuje, jakiego rodzaju rzeczywista praca dziejowa dzisiaj ma być dokonana, ten zostaje oddany na łup zmiennej gry mniemań, stanowiących to, co się nazywa opinią publiczną”[1].

 

Tak oto we Współczesnej krytyce literackiej w Polsce Brzozowski charakteryzuje Feldmana, „postać – by posłużyć się jeszcze jednym świadectwem z epoki – bardzo nieszablonową i jedną z najbardziej zajmujących na galicyjskim gruncie literackim”[2]. Uważnego czytelnika wypowiedź Brzozowskiego skłonić powinna do refleksji nad istotnym znaczeniem trzech pojawiających się w niej słów: „nowoczesność”, „światopogląd”, „przekształcenie”, gdyż kontekst ich użycia oraz sens, który nadaje im autor, może służyć pomocą w zrozumieniu różnic dzielących obu młodopolskich krytyków. Słowa Brzozowskiego interpretować możemy następująco: Feldmana cechuje niezrozumienie istoty nowoczesności, redaktor „Krytyki” nie dysponuje konsekwentnie skonstruowanym światopoglądem, ponadto nie dostrzega on (albo dostrzega, ale nie pojmuje) zachodzącej na jego oczach fundamentalnej przemiany. Wreszcie, co wydaje się niezwykle istotne, Brzozowski traktuje Feldmana jako egzemplarycznego reprezentanta pewnych tendencji, a nawet więcej – charakterystycznej postawy: „Jest on pod tym względem niezmiernie typowy dla naszej epoki” [WKL 175]; „Feldman to typowy dzisiejszy czytelnik polski” [WKL 176]. Wydaje się zatem, że wypowiedź Brzozowskiego potraktować możemy nie tylko jako chęć zarysowania pewnych różnic między dwiema, znacznie się od siebie różniącymi, postawami wobec literatury, ale również jako próbę wyeksponowania antagonizmu pomiędzy nimi.

 

Rozpocząć powinniśmy od ostatniego wymienionego punktu – przekształcenia, bowiem zdaje się on warunkować dwie pozostałe podniesione przez Brzozowskiego kwestie: nowoczesność i światopogląd. Owo przekształcenie utożsamić możemy z szeregiem różnego rodzaju zmian zachodzących na pograniczu Młodej Polski i modernizmu (w znaczeniu, jakie temu terminowi nadaje Ryszard Nycz, czyli nowej formacji artystyczno-ideowej dochodzącej do głosu około roku 1910[3]). W takim ujęciu Brzozowski, jako jeden z czołowych reprezentantów wkraczającego na literacką scenę pokolenia, staje w opozycji wobec Feldmana – spóźnionego apologety formacji romantycznej[4], której ostatnim ogniwem była właśnie Młoda Polska. Najistotniejszej spośród różnic dzielących obie te postawy wobec literatury doszukiwać się można w „odmiennym traktowaniu języka i odmiennej koncepcji aktu twórczego”[5]. Najbardziej wyrazistego przykładu tych dochodzących wówczas do głosu przewartościowań dostarcza Pałuba Karola Irzykowskiego, o której należy wspomnieć przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, dzieło to stanowi jaskrawą egzemplifikację nowatorskich tendencji w literaturze: odejścia od tradycyjnej narracji powieściowej, przeniesienia punktu ciężkości z opowiadania na dyskursywne uwagi i komentarze oraz „dezorganizacji szablonu”, by posłużyć się określeniem samego Irzykowskiego[6]. Po wtóre, jest znamiennym przykładem niezrozumienia owego nowatorstwa przez krytykę literacką, w tym przez samego Feldmana. Obnażenie procesu twórczego, odsłonięcie oczom czytelnika najbardziej dotychczas skrywanego sekretu – warsztatu pisarskiego (czyli autotematyzm, który na tle ówczesnej literatury europejskiej nie stanowił przecież żadnej nowości), ale także cały wymiar filozoficzny Pałuby[7], złożyły się na kompleks zjawisk, na jakie publiczność literacka, ale także znaczna większość krytyków, nie była jeszcze gotowa, stąd odrzucenie, które spotkało dzieło Irzykowskiego.

 

Dezaprobatę Feldmana zrozumiemy, kiedy uświadomimy sobie, że bliska mu koncepcja aktu twórczego była z ducha swego romantyczna („Treść i kształt dzieła koniecznie wypływa z duszy autora”[8], powtarzał wielokrotnie redaktor „Krytyki”), toteż nie pozostawiała miejsca na takie eksperymenty, jakie stosował Irzykowski. Feldman staje na stanowisku, że odwołanie do woli, uczucia i rozumu – głównych, jego zdaniem, władz psychicznych („[…] ta treść duchowa musi przebijać w każdej indywidualności pisarskiej, o ile ta ma w sobie jedność i siłę wewnętrzną”[9]) – wystarczy do „zrozumienia zasadniczych motywów dusz ludzkich i ich objawów literackich”[10], stanowi też „klucz do duszy, życia, twórczości poety”[11]. W myśl tej wykładni, nasycanie literatury ideologią staje się objawem pragnienia czynu (czyli prymatu woli), łatwe uleganie uczuciom i namiętnościom prowadzi do umiłowania pierwiastka lirycznego, a oddawanie pierwszeństwa rozumowi przejawia się w predylekcji do kontemplacji i filozofowania: „Ugrupowani należycie ludzie woli, uczucia, myśli, dają jasny obraz stanu i rozwoju dążności narodowych lub społecznych, szkół estetycznych, idei filozoficznych”[12]. Po dłuższym namyśle nad tezami Feldmana rodzą się jednak pewne wątpliwości: Co jeśli krytyk trafia na pisarza, którego nie sposób zamknąć w żadnej z tych kategorii? Co jeśli jakiś twórca z tej (i z podobnych) kategoryzacji zdaje sobie sprawę i celowo staje jej/im na przekór? A tak przecież, można powiedzieć chyba bez większego ryzyka, było w wypadku Irzykowskiego.

 

Intencje autora Pałuby zrozumiał Feldman doskonale. Pisał wszak o powieści Irzykowskiego, że „podyktowana jest fanatyzmem analizy, wiwisekcji, chęci przebijania promieniami rentgenowskimi skorupy człowieka”[13] – co wypada uznać za konkluzję zupełnie słuszną. Feldman krytycznie odnosił się właśnie do koncepcji artystycznej bezlitośnie „dekonstruującej” akt twórczy – obnażającej kolejne warstwy dzieła, aby ukazać, że tak naprawdę nic się w jego głębi nie kryje, że powstało ono z pustki i powrót po śladach procesu pisania do tejże pustki na nowo prowadzi. Był to naturalny rezultat „teorii sztuki bez wszelkiej konstrukcji metafizycznej, usuwającej wszelkie x, jak intuicja, fantazja, poezja”[14], czyli teorii, stojącej na antypodach tej, która bliska była redaktorowi „Krytyki”. Irzykowski – odbierając sztuce metafizyczne zaplecze oraz odzierając akt twórczy z sacrum, jakie skłonny był przypisywać mu Feldman – stawał się symbolem postawy przeciwnej w każdym wymiarze tej, którą wspierał autor Ananke. Toteż nie powinno dziwić, że relacja między obu krytykami była napięta. Irzykowski zarzucał tekstom Feldmana prowokacyjną napastliwość posuniętą do tego stopnia, że „tylko wstyd i niechęć zajmowania opinii publicznej własnymi sprawami wstrzymywała wielu literatów od wymierzenia sobie na nim satysfakcji”[15]. Pisząc o najważniejszych syntezach krytycznoliterackich Feldmana, zauważał i ironicznie, i z żalem: „Każda literatura ma takiego krytyka, na jakiego zasługuje. […] Jeżeli przez świadomość literatury będziemy rozumieli wszystko to, co się z piśmiennictwa narodu uspołeczni, to p. Feldman, jego pismo i jego dzieło będą autentycznym, legalnym wyrazem świadomości polskiej literatury” [CIS 445-446].

 

Autor Beniaminka dodawał także, że Współczesna literatura polska jest „bilansem tych wszystkich sądów, które się do ogółu przeciętnej polskiej inteligencji z właściwych źródeł przefiltrowały i w ten ogół wsiąkły” [CIS 445-446]. Irzykowski ubolewał, że ta popularna, wielokrotnie wznawiana i uzupełniana publikacja, powtarzając obiegowe sądy o literaturze („[…] on w grubych rysach powtarza to, co tam zbyt subtelnie i tajemniczo powiedziano, on linie dociąga, łączy, zestawia z nich figury” [CIS 446]), przyczynia się nieuchronnie do ich upowszechnienia i ugruntowania w świadomości czytelników. Z drugiej strony, w wyniku reprodukowania obiegowych poglądów pisarstwo krytycznoliterackie Feldmana może się stać, chcąc nie chcąc, „karykaturalnym zwierciadłem” polskiego życia literackiego: „Zadaniem historycznym p. Feldmana – pisze Irzykowski – jest doprowadzenie do absurdu wszystkich głupstw literatury polskiej” [CIS 446].

 

Powróćmy jednak do Brzozowskiego. Nycz, pisząc o oczyszczonych z młodopolskiego hermetycznego estetyzmu zadaniach modernistycznej literatury, wspomina o „aktywnym podmiotowo odkrywaniu fundamentalnej dynamiki rzeczywistości”[16]. W myśl tej koncepcji główna funkcja pisarstwa nie polega na rejestrowaniu rzeczywistości i wyrażaniu przeżyć, miast tego wśród twórców i krytyków umacnia się przekonanie, że literatura w istotny sposób może kreować codziennie doświadczaną rzeczywistość. Tutaj zaciera się różnica między Feldmanem a Brzozowskim. Wypadki rewolucji 1905 roku ukazały głębokie kulturowe i społeczne, a nawet czysto polityczne zakorzenienie literatury (Feldman pisał o tym już w roku 1901: „Między sztuką a kwestią społeczną istnieje ścisły, nierozerwalny związek!”[17]), demaskując w ten sposób naiwne przekonania nieprzejednanych estetów i artystycznych dandysów, którzy te związki za wszelką cenę starali się zatrzeć, forsując koncepcję w pełni autonomicznego dzieła sztuki. Dzieła, jakie w nowych warunkach okazało się „zwodnicze i nieme” [S 140]. Sprzeciw wobec tej koncepcji artystycznej redaktor „Krytyki” wyartykułował najwyraźniej w manifeście Sztuka a życie, pisząc tam o „kapłanach sztuki” unikających „spoglądania w oczy wielkiemu, prawdziwemu życiu” [S 140]; „arystokratach ducha” śniących „spóźniony sen o arystokratyzmie i znaczeniu hierarchii” [S 136], występujących przeciwko emancypacji społeczeństwa, w czym widział Feldman szansę otwarcia nowych horyzontów przed sztuką: „Pierwszym warunkiem wszelkiej sztuki jest wyzwolenie indywidualizmu, uniezależnienie go od niewoli ciała i niewoli ducha – a to rozkajdanienie człowieczeństwa jest właśnie jedyną treścią wielkiej rewolucji” [S 138]. Brzozowski i Feldman stają tutaj wspólnie po jednej stronie barykady, po drugiej jej stronie zapewne znalazłby się Zenon Przesmycki. Ukazanie odmienności stanowisk dwóch młodopolskich krytyków staje się zatem znacznie trudniejsze, dlatego wymaga wprowadzenia subtelniejszych rozróżnień.

 

O ile obaj autorzy zgodni są co do fundamentalnego znaczenia „wielkiego przesilenia historycznego” [18], warunkowanego w głównej mierze przez rewolucję, o tyle różni ich wybór języka, przy pomocy którego zjawisko to chcą opisywać. Feldman szuka tego języka w tradycji romantycznej, w „słowie spiżowym” wieszczów, Brzozowski natomiast uważa, że stare kategorie opisu nie przysłużą się dobremu zrozumieniu nowych zjawisk artystycznych, wręcz przeciwnie, powinnością człowieka świadomego swego historycznego położenia jest zakwestionowanie utrwalonych przyzwyczajeń, utartych schematów myślowych, stereotypów oraz „wszystkiego, co kształt ponętny, wzniosły lub piękny na siebie przybiera”[19]. Nawoływał będzie do tego Brzozowski między innymi w Legendzie Młodej Polski: „Trzeba zerwać z wszystkimi dotychczasowymi formami myślenia o istniejącym”[20]. Na tej nowej drodze, na którą wstępuje literatura, pojawia się, zdaniem autora Wirów, konieczność (i szansa) wypracowania nowego języka, służącego i samej literaturze, i opisowi ludzkiej egzystencji: „Pisz tak, jak gdyby rzeczy stawały się natychmiast tym, co o nich piszesz, dla siebie bowiem słowo twoje stanie się – chcesz czy nie chcesz – reprezentantem rzeczywistości, jaką przez nie wyrażasz. Obchodź się ze słowem tak, jak gdyby było rzeczą” [WKL 174-175].

 

Tymczasem – przekonuje Brzozowski – literatura, jakiej oczekuje Feldman, nie ma szans na aktywne odniesienie się do rzeczywistości („przekuwanie myśli, świadomości, życia duchowego na oręż stającego się życia” [WKL 187]) ani potencjału wytworzenia języka trafnie ją opisującego, gdyż od treści przez nią podejmowanych wymaga się, aby pozostawały w zgodzie z „pojęciami już ustalonymi” oraz „nie raziły ustalonych uczuć” [WKL 182].  Taka literatura nie ma w sobie siły kwestionowania wypracowanego status quo i podważania obowiązującego dyskursu, gdyż, jak dostrzega Brzozowski, w jej horyzoncie „za prawdziwą zostaje uznana każda myśl, która daje się wypowiedzieć za pomocą wyrazów, cieszących się dla tych lub innych powodów sympatią w danym środowisku” [WKL 182-183]. Feldman – konkluduje autor Filozofii czynu – nie wyczuwa głębokich mechanizmów przemian pracujących pod powierzchnią aktualnych wydarzeń (także, a może głównie, literackich) i ich interpretacji (zwłaszcza interpretacji, gdyż redaktor „Krytyki” „nie czuje prawa rządzącego mniemaniami, ich powstawaniem i zanikiem” [WKL 175]), co więcej nie jest w stanie przeciwstawić się „światu mniemań”, a to dlatego, że nie wypracował w sobie trwałego gruntu (czyli wspomnianego w pierwszych zdaniach światopoglądu), pozwalającego oprzeć swoje niezależne stanowisko.

 

W ten sposób Brzozowski odczytuje z tekstów Feldmana i obnaża anachroniczne już, jego zdaniem, pojmowanie celów i możliwości literatury. Redaktor „Krytyki” „pragnie, aby odbijała ona [literatura – B.S.] wiernie i wielostronnie życie duchowe nowoczesnego swobodnego człowieka” [WKL 178]. Tymczasem, jak przekonuje Brzozowski, pragnienie takie wikła się w nieuniknione aporie. Kogo mianowicie można określić mianem „nowoczesnego swobodnego człowieka”? Jak przerzucić most nad przepaścią miedzy ukazywanym w literaturze (odbijanym „wiernie i wielostronnie”) „życiem duchowym”, „dziedziną uczuć i myśli” [WKL 181] a prawdziwym życiem, w jakim – w co wierzył Brzozowski – każda idea winna przeradzać się w czyn? Jak wypracować nowy język literatury, pozwalający jej lepiej uchwycić zmienną rzeczywistość rządzoną przez „logikę rzeczy” i sprawiający, że pisarze nie będą mogli już dłużej „czuć się nieodpowiedzialni wobec rzeczy, o których mówią”, zastępując „logikę rzeczy” logiką wrażeń „wywołanych przez to, co się widzi” [WKL 181]?

 

Tyle Brzozowski i zręby jego „dzieła przezwyciężenia romantyzmu”. Jak na tle myśli autora Głosów wśród nocy usytuować Feldmana? Zdaniem redaktora „Krytyki” owo przesilenie – będące jedną z kategorii dominujących w dyskursie Brzozowskiego – należy ulokować wcześniej, gdyż już w epoce romantyzmu, kiedy to wszystkie wartości, „cały świat współczesny, z jego cywilizacją, kościołem, ustrojem państwowo-społecznym – wszystko to zbankrutowało”[21]. Jednak konsekwencje tego bankructwa pojęli tylko nieliczni – wielcy twórcy romantyczni, natomiast społeczeństwo nie było w stanie dostrzec i zrozumieć tego przełomu, dlatego też – konkluduje Feldman – „najśmielsze duchy Europy dotąd walki staczają nierozegrane”[22]. Właśnie niezgoda na nierozstrzygnięcie owej walki, wespół z niezachwianą wiarą w możliwość zwycięstwa, staje się źródłem Feldmanowskiego neoromantyzmu, wraz z towarzyszącymi mu charakterystycznymi hasłami: „Musimy wrócić do romantyki polskiej. Wracajmy do romantyzmu polskiego!”[23]; „Każdy wielki naród jest wielki przez swe czyny romantyczne”[24]; „Odwiecznym prądem ducha ludzkiego jest romantyzm”[25], a także z jego zakrojonym na bardzo szeroką skalę programem: politycznym, społecznym, kulturalnym i artystycznym.

 

Program polityczny Feldmanowskiego neoromantyzmu ugruntowany był na sprzeciwie wobec tendencji ugodowych, co pociągało za sobą szereg następstw: nieprzerwaną walkę o odzyskanie niepodległości oraz zdecydowane napiętnowanie polityki zachowawczej (politycznego „realizmu przyziemnego”) utożsamianej przezeń ze zwykłym tchórzostwem. „Bez wolności i niepodległości Polski nie ma mowy o swobodzie społecznej, o niepodległości jednostki i pracy. Do niej musimy dążyć wszelkimi drogami”[26], czytamy w artykule Neoromantyzm w życiu społeczno-politycznym. Poglądy polityczne Feldmana miały swoje przedłużenie w jego programie społecznym: uświadomienie polityczne mas proletariatu, powstanie związków zawodowych (wszystko to, rzecz jasna, pod postępowym szyldem radykalnego socjalizmu) – to zadania tej samej natury, co zbrojna walka narodowowyzwoleńcza; są to przy tym de facto różnorodne wcielenia idei ducha romantycznego[27]. Program społeczny zakładał natomiast odrodzenie tych wartości, które rozkwit swój przeżywały w epoce Mickiewicza i Krasińskiego. Zamiast dogmatycznego materializmu, pozytywistycznej koncepcji jednostki zdeterminowanej przez środowisko, zredukowanej do sfery biologicznej, proponował Feldman „wyniesienie człowieka z szeregów biologicznych do roli twórcy bogów i dziejów” oraz „wzloty w krainy dokąd pełzający rozsądek nie sięgnie”[28]. W miejsce „filisterskiego zdrowego rozsądku”, konformistycznej egzystencji zorientowanej na dążenie do dobrobytu i wygody, wysuwał postulat walki, choćby beznadziejnej, w imię wzniosłych ideałów oraz powrót do metafizyki i wskrzeszenie „duszy ludzkiej” stłumionej pod płaszczem utylitaryzmu i oportunizmu. „Stary romantyzm – czytamy w artykule Neoromantyzm w życiu społeczno-politycznym – ustąpił neoromantyzmowi, dążącemu do przeistoczenia rzeczywistości rewolucyjnym wysiłkiem woli, ale woli niezaimprowizowanej nagle, lecz wyrosłej na gruncie długo uprawianym i realistycznie przygotowanym”[29].

 

Feldman żywił przekonanie, że romantyzm stanowi szczytowy okres kultury polskiej, a w dziełach wieszczów osiąga apogeum artyzm języka i głębia myśli. Zdawał sobie jednak sprawę, że „życie dzisiejsze, dusza nowoczesnego człowieka, zbyt są skomplikowane, by jednostka choćby najgenialniejsza sprzed lat kilkudziesięciu mogła je objąć i wyrazić w pełni”[30]. Toteż jednym z głównych jego postulatów była rozbudowa „potężnego gmachu, który Budowniczowie ducha polskiego zostawili”[31] (tymczasem Brzozowski skłonny był raczej uważać, że ten ogromny gmach legł już jakiś czasem temu w gruzach, a na jego miejscu powinna powstawać budowla od fundamentów), dlatego u podstaw programu kulturalnego autora Ananke legła idea wskrzeszenia dorobku romantyków – „przejścia ich krwi w krew i kość, w żywą kulturę narodu”[32]. Pierwszym krokiem na tej drodze miało być należyte zrozumienie potężnej myśli pierwszej połowy XIX wieku, wyrażonej najpełniej, ale też najmniej jednoznacznie, w pismach wieszczów. Stopień realizacji tego celu stanowić miał miarę „samopoznania się narodu”[33] (cała budowana latami przez Feldmana metodologia badań historyczno- i krytycznoliterackich miała służyć pomocą w realizacji tego zamierzenia). Drugi krok polegał natomiast na twórczym zaaplikowaniu tej myśli do nowych warunków. Intencje Feldmana podszyte są głębokim przekonaniem o nielinearnym, dialektycznym kursie dziejów: historia jawi się u niego jako stały postęp (ujmowany raczej materialistycznie, tak jak u Marksa, a nie  idealistycznie, jak u Hegla, czy ewolucjonistycznie, jak u Spencera) – po epoce romantyzmu i następującym po niej pozytywizmie Feldman wypatruje nowej krystalizacji, syntezy najwyższych wartości romantyzmu i najważniejszych dokonań epoki następnej[34]. Tymczasem modernizm, w swych najbardziej świadomych postawach, już w początkach XX wieku wyzbył się takich scalających historiozoficznych oczekiwań – „znamiona rozbicia są dla moderny pieczęcią autentyczności”[35], jak pisał Theodor W. Adorno. Dlatego też w obszarze estetycznym dominował „anarchistyczny zamysł rozsadzenia ciągłości dziejów”, który, zdaniem Jürgena Habermasa, „wyjaśnia wywrotową siłę świadomości estetycznej”[36] modernistów, natomiast w obszarze egzystencjalnym przeważało doświadczenie ciągłej, chaotycznej zmiany oraz przekonanie o  bezcelowości zdarzeń. „Poczucie utraty ciągłości, ukierunkowania, rwania się i przypadkowego wiązania wątków historii znajdowało – powiada Nycz – najczęściej wyraz w metaforach rozbicia, chaotycznego rozproszenia oraz bezkierunkowości życia”[37].

 

Jednak Feldman budował swoją koncepcję, opierając się na przeświadczeniu o istnieniu pewnych ogniw scalających proces modernizacyjny. Upatrywał ich w wielkich indywidualnościach twórczych – spadkobiercach romantycznych „Królów-Duchów”, których widział w Stefanie Żeromskim i Stanisławie Wyspiańskim[38]. Pierwszy z nich sam nazywał siebie „romantykiem w kapeluszu pozytywisty”[39] i żywił przekonanie o „istnieniu ideowej ciągłości między rewolucją 1905 roku a działalnością Towarzystwa Demokratycznego w okresie Wielkiej Emigracji”[40]. Drugi natomiast przez Józefa Kotarbińskiego określony został mianem „pogrobowca romantyzmu”, a przez Żeromskiego nazwany „wieszczem nowoczesnym polskim”[41]. Na tym tle ujawnia się kolejny przykład niezgodności oczekiwań stawianych przed literaturą przez obu krytyków oraz powód, dla którego „głównego przeciwnika neoromantyzmu ze strony «lewicy» upatrywał Feldman w osobie Stanisława Brzozowskiego”[42]. Mowa o aprobatywnym, lecz pełnym zastrzeżeń stosunku autora Wirów do koryfeuszy Feldmanowskiego neoromantyzmu. To właśnie niezrozumienie przez autora Płomieni Żeromskiego i Wyspiańskiego staje się kolejnym wyrazem tego antagonizmu[43].

 

Protokół rozbieżności z poglądami autora Idei najpełniej wyłożył Feldman w swojej wnikliwej recenzji Legendy Młodej Polski. Z jakimi zapatrywaniami na kulturę wyłożonymi w najważniejszym dziele Brzozowskiego Feldman dyskutuje najzacieklej? Otóż główny ciężar polemiki spada na „realizm poznawczy”, ujmujący życie jako „jedyną dostępną nam rzeczywistość”[44], oraz będący poniekąd rezultatem takiego epistemologicznego fundamentu, pragmatyzm, uzupełniony jeszcze filozofią pracy pojmowanej jako swoista forma walki[45]. Taka filozofia – recenzent wytyka Brzozowskiemu główne mielizny jego myśli – kwestionuje w ogóle kategorię prawdy, kulturę sprowadza do przejawu pracy społecznej oraz spłyca zakres dostępnego doświadczenia, ogołacając je z metafizyki (historyczny materializm autora Głosów wśród nocy, zbudowany na założeniu, że to „ludzkość pozawiązywała sama te węzły, nad rozwiązaniem których się trudzi”[46], pozwalał mu – by tak rzec – podejmować pewne próby podważenia metafizyki). „Zamiast «prawda» – czytamy w recenzji – należy tutaj pisać: praca stosowana, zamiast kultura – praca, zamiast rzeczywistość – ludzkość; Polska, sztuka, ideał – praca stosowana” [N 41]. Feldman główną siłę argumentów kieruje przeciw zastąpieniu twórczości artystycznej (krytyk jest skłonny wiązać z tym najszlachetniejszym przejawem aktywności ludzkiej romantyczne ideały) pracą, co ma prowadzić do bezzasadnego uproszczenia złożoności zjawiska procesu twórczego, zamknięcia go w czysto pragmatycznych granicach. Feldman wytyka również koncepcji Brzozowskiego brak miejsca dla jednostki wybitnej, geniusza, którego nie sposób pomieścić w ramach zracjonalizowanych kategorii proponowanych przez autora Legendy. Nie ma w niej także przestrzeni intelektualnej dla – przecież zdecydowanie romantycznej proweniencji (przy tym, rzecz jasna, metafizycznej natury) – abstrakcyjnych pojęć bliskich Feldmanowi, takich jak natchnienie, duchowość, dusza, ideał, tajemnica, nieskończoność. Autor recenzji konkluduje: „Ze stanowiska światopoglądu pracy rzuca Brzozowski generalną klątwę na romantyzm w ogóle i neoromantyzm ostatniej doby” [N 45]. Brzozowski – dodajmy opinię współczesnej badaczki – „mówi wyłącznie o niszczących społecznych konsekwencjach romantyzmu jako doktryny niezdolnej do stawiania czoła nowoczesnej zasadzie rzeczywistości”[47]. Istotnym komponentem tej doktryny, spotykającym się z dezaprobatą Brzozowskiego, jest romantyczna koncepcja aktu twórczego i wyrosła na jej gruncie oderwana od życia literatura. Formułowane przez Brzozowskiego sposoby jej przezwyciężenia prowokują polemikę ze strony Feldmana. Redaktor „Krytyki” argumentuje, że kryteria oceny literatury proponowane w Legendzie żadną miarą nie znajdują zastosowania w odniesieniu do „najwyższych wyrazów sztuki” [N 47], która stając się pragmatycznie zorientowaną „służebnicą rodzącego się życia” [N 47], traci bezpowrotnie swoją autonomię.

 

Wyznaczenie granicy między myślą Feldmana i Brzozowskiego nie jest jednak tak proste. Obaj krytycy stali często na bardzo podobnych stanowiskach, mieli zbliżone cele i oczekiwania, w swych poszukiwaniach docierali do analogicznych rozwiązań. Dodać do tego jeszcze trzeba płynność myśli Brzozowskiego, która, jeśli ograniczymy się tylko do interesującego nas tutaj zagadnienia, przeszła wiele zawirowań na drodze między napisaną w 1905 roku Filozofią romantyzmu polskiego a ostatnim jego dziełem, Legendą Młodej Polski. Obnażenie czysto retorycznego wymiaru wzajemnej refutacji wydaje się spłyceniem różnicy między Feldmanem a Brzozowskim, bowiem dychotomia ich stanowisk miała zapewne znacznie głębsze źródła. Wydaje się, że inspirującym kierunkiem ich poszukiwań (kierunkiem, jaki w tym miejscu wypadnie tylko wskazać) mogą być ustalenia Agaty Bielik-Robson, w przenikliwy sposób diagnozującej filozoficzno-kulturowe podstawy walki między „rozumem modernizacyjnym” a „duchem romantycznym”. Obustronne nieuniknione przenikanie tych dwóch postaw bardzo często zostaje sprowadzone do prostego przeciwieństwa, w którym rozwijanemu w tradycji postoświeceniowej rozumowi modernizacyjnemu przypada rola reprezentanta przemian, romantyzm zaś uosabia widmo sił uwsteczniających. Ten uproszczony schemat próbuje sproblematyzować Bielik-Robson, zwracając jednocześnie uwagę na zjawiska, pozwalające zrewidować relację między Feldmanem a Brzozowskim: „W istocie jednak romantyczność jest tak samo nowoczesna jak jej antagonistka; tak samo uwikłana w kontekst modernizacji, postępu i procesów emancypacyjnych, zmierzających ku wybiciu się na dojrzałość jednostki i całej ludzkości. Romantyczność jest ab origine formułą nowoczesnej tożsamości, której przyświeca nie tyle wizja powrotu do czasów przednowożytnych – a więc, jak to chętnie ujmuje tradycja oświeceniowa, wizja negacji przemian modernizacyjnych – co odmienna wizja tego, co znaczy być człowiekiem nowoczesnym. Przyświeca jej odmienna strategia modernizacji: inny model wychodzenia z „samozawinionej niedojrzałości”, połączony z alternatywnym projektem indywiduacyjnym[48].

 

Co do tego, że redaktor „Krytyki” całą duszą oddany był projektowi modernizacyjnemu, nie powinno być wątpliwości – na tym tle nie można sformułować prostej antynomii między nim a Brzozowskim. Jednak należy podkreślić, że Feldman bardzo konsekwentnie forsował własną, niezależną formułę postępu (co jednało mu licznych przyjaciół, ale przez co zyskiwał jeszcze liczniejszych wrogów), w której, jego zdaniem, nie mogło zabraknąć miejsca dla silnych więzi z dorobkiem epoki romantyzmu (zwłaszcza dla aktywności artystycznej pojmowanej w jej duchu). Być może postawy obu krytyków wydadzą się bliższe, kiedy weźmiemy pod uwagę, że z wieloma postulatami formułowanymi przez Brzozowskiego, jak można przypuszczać, Feldman chętnie by się zgodził, pragnął je jedynie wzbogacić o zapoznany przez rozum modernizacyjny wymiar duchowy i metafizyczny.

 

 

 

 

 

 



[1] S. Brzozowski, Współczesna krytyka literacka w Polsce, Stanisławów 1907, s. 174-175. Podkreślenia w cytacie B.S. Lokalizacja kolejnych cytatów z tej pozycji bezpośrednio w tekście głównym po skrócie WKL. Warto zwrócić uwagę, że Brzozowski konsekwentnie stosuje termin „nowoczesność”, a nie „modernizm”. Choć dziś znaczenie obu pojęć jest w zasadzie równoważne, dla Brzozowskiego „modernizm”, określenie powszechnie stosowane na przełomie XIX i XX wieku i obarczone szeregiem konotacji, łączył się ze wstecznymi tendencjami w literaturze (szerzej: kulturze).

[2] A. Chołoniewski, Nieśmiertelni. Fotografie literatów lwowskich, Lwów 1898, s. 72.

[3] Zob. R. Nycz, Język modernizmu. Prolegomena historycznoliterackie, Wrocław 1997 (tu: rozdz. I Kilka uwag o literackiej formacji modernistycznej).

[4] Terminu tego używam w znaczeniu, jakie nadał mu Jerzy Ziomek. Zob. tegoż, Epoki i formacje w dziejach literatury polskiej, „Pamiętnik Literacki” 1986, z. 4, s. 48-50. Sam Brzozowski forsował w swoich pismach bardzo szeroką wykładnię romantyzmu. Romantyzm, w granicach, jakie wyznaczał mu Brzozowski, obejmował nie tylko Feldmana, ale także bardzo szeroki wachlarz różnorodnych zjawisk artystycznych (m.in. naturalizm, dekadentyzm, symbolizm) oraz politycznych i społecznych. Zob. S. Brzozowski, Legenda Młodej Polski. Studium o strukturze duszy kulturalnej, Lwów 1910 (zwłaszcza rozdz. II Kryzys romantyzmu oraz rozdz. VII Polskie Oberammergau). Próbę usystematyzowania rozumienia tego terminu w filozofii Brzozowskiego przynosi praca Andrzeja Mencwela Kultura i praca. Wprowadzenie do myśli krytycznej Stanisława Brzozowskiego, w: Polska myśl filozoficzna i społeczna, t. III, red. nauk. B. Skarga, Warszawa 1977.

[5] M.P. Markowski, Polska literatura nowoczesna. Leśmian, Schultz, Witkacy, Kraków 2007, s. 22.

[6] „Poeta organizuje chaos, a dezorganizuje szablon”. K. Irzykowski, Świat pracy a świat emocji, w: tegoż, Pisma, pod red. A. Lama, Kraków 1980, s. 390.

[7] Zob. J. Franczak, Poszukiwanie realności. Światopogląd prozy modernistycznej, Kraków 2007 (tu: rozdz. II Inkongruencja. Karol Irzykowski – Pałuba. Studium biograficzne).

[8] W. Feldman, Metoda badań historycznoliterackich, w: Teoria badań historycznoliterackich w Polsce. Wypisy, oprac. H. Markiewicz, t. I, Kraków 1960, s. 158 (pierwodruk: „Przegląd Tygodniowy” 1898, nr 25 i 28).

[9] Tamże, s. 159.

[10] Tamże, s. 158.

[11] Tegoż, Krytyka literacka jaką być powinna, w: Pomniejszyciele olbrzymów. Szkice literacko-polemiczne, Stanisławów 1907, s. 22.

[12] Tegoż, Metoda badań historycznoliterackich, dz. cyt., s. 151.

[13] Tegoż, Współczesna literatura polska 1864-1923, przygot. do druku i uzup. okresem 1918-1923 S. Lam, Lwów [b.r.], s. 358.

[14] Tamże.

[15] K. Irzykowski, Czyn i słowo, w: tegoż, Pisma, dz. cyt., s. 443. Koleje cytaty z tej pozycji bezpośrednio w tekście głównym po skrócie CIS. Pałubie istotnie nie szczędził Feldman słów gorzkiej krytyki, która daleka czasami była od konstruktywności – pisał o powieści Irzykowskiego między innymi, że jest to „językiem gazeciarskim opowiedziana […] historia, nudna i pretensjonalna, nie spełniająca nawet założeń autora”. W. Feldman, Współczesna literatura polska 1864-1923, dz. cyt., s. 359.

[16] R. Nycz, dz. cyt., s. 24.

[17] (f) [W. Feldman], Sztuka a życie, „Krytyka” 1901, z. 3, s. 140. Kolejne cytaty w tekście głównym po skrócie S. Przełomowe znaczenie rewolucji było w tekstach Feldmana tak otwarcie wypowiadane, że przywoływanie w tym miejscu przykładów wydaje się zbędne, można je z łatwością znaleźć w większości jego artykułów publikowanych na łamach „Krytyki” w 1905 roku.

[18]„Jeżeli literatura nie dokona sama w sobie i nad sobą głębokiej pracy krytycznej, jeżeli nie dokona przewartościowania swojego aparatu uczuciowego i umysłowego, nie będzie ona w stanie skorzystać z wielkiego przesilenia historycznego, gdyż jest pozbawiona organów niezbędnych do zrozumienia znaczenia tego przesilenia”. S. Brzozowski, Koniec romantyzmu, w: tegoż, Współczesna powieść i krytyka, wstęp T. Burek, Kraków 1984, s. 372.

[19] Tegoż, Cogitationes morosae, w: tegoż, Wczesne prace krytyczne, wstęp A. Mencwel, Warszawa 1988, s. 367. Czy też, jak czytamy w Ideach: „Trzeba nieustannie tworzyć nowy język, gdy się chce charakteryzować ten nasz punkt widzenia”. Tegoż, Idee. Wstęp do filozofii dojrzałości dziejowej, wstęp A. Walicki, Warszawa 1990, s. 269.

[20] Tegoż, Legenda Młodej Polski, dz. cyt., s. 139.

[21] W. Feldman, Krytyka literacka jaką być powinna, dz. cyt., s. 27.

[22] Tamże, s. 28.

[23] Tegoż, Romantyzm polski i nasz do niego stosunek, w: Pomniejszyciele olbrzymów. Szkice literacko-polemiczne, dz. cyt., s. 12.

[24] Tegoż, Neoromantyzm a życie, „Krytyka” 1908, z. 12, s. 421.

[25] Tegoż, Romantyzm – neoromantyzm, „Krytyka” 1911, z. 10, s. 122.

[26] Tegoż, Neoromantyzm w życiu społeczno-politycznym, „Krytyka” 1912, z. 4, s. 166.

[27] Więcej na ten temat zob. J.S. Miś, Idea niepodległościowa w myśli politycznej Wilhelma Feldmana, w: Twórcy polskiej myśli politycznej. Zbiór studiów, red. J.S. Miś, Wrocław 1978, passim; A. Romanowski, Ideał polskiej państwowości w publicystyce Wilhelma Feldmana, „Rocznik Komisji Historycznoliterackiej” 1979, t. 16 passim.

[28] (f) [W. Feldman], Neoromantyzm a życie, „Krytyka” 1908, z. 12, s. 420 i 421.

[29] Tegoż, Neoromantyzm w życiu społeczno-politycznym, „Krytyka” 1912, z. 4, s. 163.

[30] Tegoż, Romantyzm polski i nasz do niego stosunek, dz. cyt., s. 16.

[31] Tamże. Przeciwnego zdania był Brzozowski, jak czytamy w Głosach wśród nocy: „Źródłem takiego zainteresowania się romantyzmem, poszukiwania go po wszelkich dziedzinach historii i twórczości, jest wyjątkowe znaczenie, jakie pozyskał on w naszej epoce, co do której można powątpiewać, czy poza romantyzmem posiada ona w ogóle jakiekolwiek własne życie duchowe”. S. Brzozowski, Kilka uwag o stanie ogólnym literatury europejskiej i o zadaniach krytyki literackiej, w: tegoż, Głosy wśród nocy. Studia nad przesileniem romantycznym kultury europejskiej, z teki pośmiertnej wydał i przedm. poprzedził O. Ortwin, wstęp C. Michalski, posł. A. Bielik-Robson, Warszawa 2007, s. 74.

[32] W. Feldman, Romantyzm polski i nasz do niego stosunek, dz. cyt., s. 10.

[33] Tegoż, Krytyka literacka jaką być powinna, dz. cyt., s. 29.

[34] Romantyzm przynosi oczywiście „duszę”, „fantazję”, „entuzjazm”, „siły irracjonalne”, „treść życia”, „moc twórczą” oraz „uczucie i wolę”; pozytywizm natomiast romantyczny idealizm wzbogaca o „podścielisko faktycznych warunków”, czyli „czynniki biologiczne i ekonomiczne w życiu jednostki i społecznym”. Stąd neoromantyzm to nic innego jak „«romantyzm» skąpany w morzu wiedzy, idealizm oparty na studiach i faktach bardzo realistycznych”. Wszystkie cytaty: (f) [W. Feldman], Romantyzm – neoromantyzm, dz. cyt., s. 126. W innym zaś miejscu czytamy: „romantyzm wzbogacony wszystkimi zdobyczami okresu poprzedniego [pozytywizmu – B.S.], okresu krytycyzmu i realizmu”. Tegoż, „Współczesna literatura polska” w oświetleniu krytyków i pseudokrytyków, „Krytyka” 1909, z. 2, s. 142.

[35] T.W. Adorno, Teoria estetyczna, przeł. K. Krzemieniowa, Warszawa 1994, s. 159.

[36] J. Habermas, Modernizm – niedokończony projekt, przeł. M. Łukasiewicz, w: Postmodernizm. Antologia przekładów, wybrał, oprac. i przedm. poprzedził R. Nycz, Kraków 1996,  s. 29.

[37] R. Nycz, dz. cyt., s. 124.

[38] Na temat stosunku Feldmana do obu autorów zob. A. Jazowski, Poglądy Wilhelma Feldmana jako krytyka literackiego, Wrocław 1970, s. 126-129 (Wyspiański); 130-136 (Żeromski); E. Tymoczko-Tichoniuk, Opinie Wilhelma Feldmana o literackiej twórczości Stanisława Wyspiańskiego, „Studia i Materiały Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze. Filologia Polska” 1999, z. 10.  Zob. też W. Feldman, O twórczości Stanisława Wyspiańskiego i Stefana Żeromskiego. Wykłady wygłoszone na Wyższych Kursach Wakacyjnych w Zakopanem w sierpniu 1904 roku, Kraków 1905.

[39] S. Żeromski, Dzienniki, wyd. J. Kądziela, Warszawa 1980, s. 215.

[40] A. Walicki, O inteligencji, liberalizmach i Rosji, Kraków 2007, s. 62-63.

[41] W podobny sposób o autorze Wesela pisał Jan Sten, innym młodopolski krytyk literacki związany z „Krytyką”: Wyspiański „nie jest człowiekiem współczesnym. Natchnienie jego wybiega w przyszłość i z najdalszej zamierzchłej przeszłości wyrasta, ale nie ma w sobie nic z chwili dzisiejszej”. J. Sten, Stanisław Wyspiański (Z cyklu Młoda Polska), „Krytyka” 1901, z. 4, s. 229.

[42] A. Jazowski, dz. cyt., s. 74.

[43] Zob. S. Brzozowski, Stanisław Wyspiański jako poeta. Szkic krytyczny, Warszawa 1903; tegoż, O Stefanie Żeromskim. Studium, Warszawa 1905.

[44] W.F. [W. Feldman], Najmłodsi w literaturze polskiej I, „Krytyka” 1910, z. 1, s. 41. Kolejne cytaty z tej pozycji bezpośrednio w tekście głównym po skrócie N. Autor Idei skłonny był widzieć w romantyzmie – jak pisze Agata Bielik-Robson – „doktrynę terapeutycznie uciekającą od nowoczesnej zasady rzeczywistości”. A. Bielik-Robson, Syndrom romantyczny albo przeczucie nowoczesności czerpane z lektur angielskich romantyków, w: S. Brzozowski, Głosy wśród nocy, dz. cyt., s. 310. „Romantyzm – argumentuje Brzozowski – poprzestaje na poczuciu swojej wartości, swojej indywidualności: zastępuje mu ono rzeczywistość”. S. Brzozowski, Maurycy Barrès (Ze studiów nad myślą francuską), w: tegoż, Głosy wśród nocy, dz. cyt., s. 207. Tymczasem rzeczywistość, czyli „coś, co może istnieć wśród życia, wplatać się w nie, organizować je wedle praw swoich – oto, przekonuje Brzozowski, jest dojrzały szczyt duchowego wysiłku”. Tegoż, O znaczeniu wychowawczym literatury angielskiej, w: tegoż, Głosy wśród nocy, dz. cyt., s. 249.

[45]„Romantyk pragnie, aby jego piękne ja mogło dzięki swym właściwościom psychicznym istnieć w społeczeństwie, jak w stanie natury, tj. żyć na tle potężnego organizmu cudzej pracy, nie biorąc w niej udziału, pojmując życie jedynie jako rozwijanie, wyrażanie, potęgowanie psychicznych właściwości”. S. Brzozowski, Legenda Młodej Polski, dz. cyt., s. 34.

[46] Tegoż, Idee, dz. cyt., s. 85.

[47] A. Bielik-Robson, Duch powierzchni. Rewizja romantyczna i filozofia, Kraków 2004, s. 15.

[48] Tamże, s. 50.

Wróć