nr: 1/2017Powroty

Temat numeru

Wykładnia prawdziwego życia w rozprawie Lwa Tołstoja "O życiu"

Zanim zostanie przedstawiona Lwa Tołstoja rozprawa O życiu, wskazać wypada  podstawowe cechy tołstoizmu, czyli stanowiska etyczno-religijnego, które miało na celu uchwycenie prawdy chrześcijaństwa. Janusz Dobieszewski zwraca uwagę na to, że istota myśli Tołstoja sprowadza się do dwóch założeń i pięciu zasad. Owe założenia są następujące. Po pierwsze, nauka chrześcijańska stanowi pewien projekt etyczny czy kodeks postępowania,  „odnoszący się do realnego życia i dlatego w pełni zrozumiały nawet dla ludzi niewykształconych, lecz chcących żyć moralnie”[1]. Tym samym istotą chrześcijaństwa nie jest jakiś czysto teoretyczno-abstrakcyjny konstrukt metafizyczny. Wobec tego nauka pochodząca od Chrystusa stanowi „projekt, który nie daje się wikłać w wymyślne, sztuczne i bezużyteczne rozważania i analizy intelektualne”[2]. Po drugie, nauka chrześcijańska jest projektem, który nie może być nierealizowalny albo realizowalny tylko „w innej, całkowicie pozaziemskiej, transcendentnej rzeczywistości. Jest to program życia zgodnego z rozumem, ustanawiającego Królestwo Boże na ziemi i będącego w zasięgu każdego człowieka”[3]. Natomiast do pięciu naczelnych zasad tej nauki Tołstoj zalicza: 1) niesprzeciwianie się złu, 2) niezabijanie, 3) niecudzołożenie, 4) nieprzysięganie, 5) miłowanie nieprzyjaciół. Zaś  dzięki przestrzeganiu tych pięciu przykazań, człowiek osiąga szczęście oraz poczucie sensowności i rozumności życia. Ponadto J. Dobieszewski zaznacza, że Tołstoj negował trzy najistotniejsze metafizyczne elementy chrześcijaństwa: 1) ideę osobowego Boga (zamiast niej Tołstoj uznawał koncepcję działania panteistycznej  mocy, przenikającej cały świat), 2) ideę grzechu pierworodnego (zarzutem jest to, że pozbawiałaby człowieka wolności i odpowiedzialności), 3) ideę zmartwychwstania  demobilizowałaby ona moralnie człowieka, kierując jego działalność  na absurdalne, pozaprzyszłe wskrzeszenie jednostki;  możliwość osiągnięcia  nieśmiertelności mają wyłącznie ludzie, poprzez fakt zapisania się w pamięci potomnych , w której pamięci uzyskiwałoby się ową indywidualną nieśmiertelność). W przedstawiony powyżej etyczno-religijny projekt (tołstoizm) oprócz wzoru moralnego w osobie Chrystusa,  wpisane jest też odrzucenie wszystkich instytucji, które stoją w sprzeczności z wyznawanymi przez niego zasadami – państwa, Kościoła oraz nawet całej dotychczasowej historii i cywilizacji człowieka: „Dzieje ludzkości po Chrystusie były w perspektywie stanowiska Tołstoja właściwie bezużyteczne; ich sens jest co najwyżej negatywny – uświadamia konieczność powrotu do pierwotnych, czystych zasad etycznych, głoszonych i realizowanych przez Chrystusa”[4]. Ponadto znaczącym „dopełnieniem tych oskarżeń wobec cywilizacji jest u Tołstoja pochwała pracy fizycznej, życia na wsi, wiedzy prostej i użytecznej”[5].

 

 

Rozprawa O życiu (ukończona w roku 1887) jest poprzedzona autorskim wstępem, który z uwagi nie tylko na swoją długość, ale i treść, jest niezwykle ważny. Otóż Tołstoj omawia w nim problem właściwego rozumienia samego pojęcia życia. Dla niego (jak i znakomitej większości ludzi) życie jest pojęciem jasnym, lecz niestety doprowadzono do tego, że to pojęcie nie jest właściwie definiowane i nie jest należycie badane. Sposób myślenia ludzi odpowiedzialnych za to można porównać do pojmowania młynarza, który uznał, że skoro istotą pracy młyna jest woda (pochodząca z rzeki), to stąd dla poznania młyna powinno się poznać ową rzekę. Mimo braku zarzutu nielogiczności takiego wnioskowania, młynarz dokonuje nierozumnego namysłu nad młynem (u jego podstaw leży pytanie młynarza: Dlaczego młyn się kręci?). W efekcie młynarz traci z oczu główny cel swej działalności (tj. dobry przemiał). Ten cel młynarza powinien określać niewątpliwy porządek jego rozważań o młynie (tj. o żarnach, kole, tamie i dopiero na końcu o rzece). Tak samo ma się rzecz z pojęciem życia. Otóż życie jest właśnie tym młynem, który człowiek chce usilnie  zbadać . „Młyn jest potrzebny do tego, by dobrze mełł, życie potrzebne jest tylko po to, żeby było dobre. A w tym celu człowiek nie może bezkarnie zarzucać badania ani na chwilę”[6]. Trzeba sobie uzmysłowić, że „Człowiek bada życie tylko po to, by było ono lepsze”[7].

 

 

Analogicznym do pytania młynarza (tj. dlaczego młyn się kręci?) w odniesieniu do pojęcia życia jest pytanie: skąd pochodzi życie?, które implikuje niekończące się spory między przedstawicielami różnych dziedzin nauk empirycznych. Zaś wielość odpowiedzi w żadnym stopniu nie odnosi się do  najważniejszych wartości życia, takich jak: świadomość cierpień i rozkoszy oraz dążenie do dobra. Tołstoj oddziela pojęcie życia ludzkiego od pojęcia życia przypisywanego każdej komórce organizmu, „dla której nie ma nic – ani dobrego, ani złego”[8]. Tak więc nie interesuje go życie definiowane między innymi jako „organizm w działaniu” czy „wyjątkowa praca materii organicznej”[9]. Tołstoj nie odrzuca całkowicie tych sformułowań, dostrzegając ich przydatność, ale zaznacza, że przez nie pojęcie życia w podstawowym znaczeniu traci swój główny sens, otrzymując nową, nieadekwatną eksplikację: „Ścisłe centrum [...] porzucono i przeniesiono w inny punkt”[10]. Zdaniem Tołstoja, jeśli komórki organizmu określimy mianem żywych, to równie słuszne jest nazwanie narysowanych kreseczek wyłożonymi myślami (ciąg rozumowania jest następujący: myśli składają się ze słów, słowa składają się z liter, zaś litery składają się z kreseczek). Największy zarzut jest tu skierowany przeciwko uzurpowaniu sobie przez nauki empiryczne (wraz z doświadczeniami i obserwacjami m.in. fizycznych i chemicznych procesów życiowych) prawa do jedynej i pełnej wykładni ludzkiego życia, a nie tylko wybranych jego aspektów. Naukowcy twierdzą, że badają życie w całym jego wymiarze – a jeśli jeszcze czegoś w nim nie pojmują, to z pewnością wyjaśnią to w przyszłości. Zdaniem Tołstoja powinni oni przyjąć główne znaczenie pojęcia życia (pragnienie dobra, dążenie od zła ku dobru), a dopiero potem zająć się  bardziej precyzyjnie sformułowanym aspektem życia z właściwą danej dyscyplinie metodą badawczą. Choć wtedy rezultaty ich badań, do jakich by doszli, byłyby diametralnie inne niż w badaniu życia ujmowanego z perspektywy prawdziwej jego istoty, to jednak taka sytuacja jest przez Tołstoja akceptowalna. Nauka zajmuje swe poczesne miejsce, lecz nie może ona przysłonić głównego zagadnienia ludzkiego życia, bez którego pojęcie życia traci sens. Tołstoj (analogicznie do krytyki dogmatów religijnych) podkreśla, że nauka nie powinna być dogmatyczna – nie powinna być skupiona wokół troski o dowiedzenie słuszności jakichś podstawowych przekonań, zrodzonych w umysłach naukowców, w które oni bezkrytycznie i bezrefleksyjnie wierzą,. Nauka nie może odgrywać roli Mesjasza czy być postrzegana jako nieomylna. Ponadto, gdyby nawet gmach ludzkiej wiedzy naukowej stał się na tyle ogromny, że wyjaśniałby pochodzenie ludzkich myśli, to i tak zostanie coś poza nim: „Kwestia tego, jakie myśli powinienem wzbudzać w sobie i w innych, pozostaje nie tylko nierozstrzygnięta, ale nawet nietknięta”[11]

 

Kolejne rozdziały książki przeważnie korespondują ze sobą, stanowiąc logiczny, spójny tok wywodu. Tołstoj zaznacza, że każdy człowiek żyje wyłącznie dla swojego dobra (rozumianego jako własna, osobnicza korzyść; a jeśli życzy go też innym, to tylko po to, aby powiększało ono dobro jego życia). Zatem „pragnąć dobra i je osiągać – to tyle, co żyć”[12]. Każdy człowiek, dążąc za wszelką cenę do swego dobra, jest zmuszony traktować życie innych ludzi jako środek do realizacji własnego celu. Oto wywiązuje się walka między ludźmi o zysk i o szczęście;  osobiste dobro człowieka jest ciągle narażone na unicestwienie (m.in. przez wypadki, nieurodzaje, pożary i trzęsienia ziemi). Wraz z upływem lat człowiek przekonuje się, że dobra w postaci różnorakich rozkoszy wciąż ubywa, z kolei – co nie jest pożądane – coraz więcej pojawia się nudy, przesytu, cierpień, trudów, chorób i utraty sił. Stąd płynie wniosek, że życie człowieka „z samej natury jest tylko nieprzerwanym podążaniem ku śmierci, ku stanowi, w którym wespół z życiem osoby zapewne zniknie wszelka możliwość jakiegokolwiek jej dobra”[13]. Zaś na mocy tych faktów ujawnia się tu podstawowa sprzeczność ludzkiego życia – dobro osobnicze, w którym człowiek upatruje jedyny sens życia, jest niemożliwe do osiągnięcia. Świadomość tej wewnętrznej sprzeczności mieli już w pradawnych czasach indyjscy, chińscy, egipscy, greccy i żydowscy mędrcy (Tołstoj powołuje się m.in. na Buddę i Chrystusa). Wskazywali oni ludziom formuły na życie rozwiązujące tę sprzeczność, umożliwiające  osiągnięcie prawdziwego dobra i prawdziwego życia, które nie  są naznaczone cierpieniem i śmiercią, a nadają ludzkiemu życiu rozumny sens. Wielcy nauczyciele – „oświeciciele” ludzkości mają niestety przeciwników (pseudonauczycieli). Dzielą się oni na dwa typy. Pierwszy typ stanowią tak zwani faryzeusze, którzy co prawda uznają te nauki oświecicieli, ale jedynie werbalnie, gdyż je wypaczają; prawdziwego dobra człowieka upatrują oni nie w tym, a w przyszłym, pośmiertnym życiu, zaś koniecznymi tego warunkami są wiara w nadprzyrodzone objawienia i odprawianie obrzędów. Drugi typ stanowią tak zwani sensaci, którzy co prawda odrzucają nauki faryzeuszy, ale w ogóle nie rozumieją sprzeczności ludzkiego życia; utożsamiają życie człowieka ze zwierzęcą egzystencją, a stąd istotą ludzkiego życia jest walka o przetrwanie jednostki i gatunku. Oba typy nienawidzą się i toczą ze sobą zajadłe spory, mimo że łączy je to, iż „i jedni, i drudzy zostają bez żadnego objaśnienia sensu ich prawdziwego życia”[14].

 

 

Tołstoj  twierdzi, że w odróżnieniu od zwierząt człowiek ma rozum, czyli właściwą człowiekowi zdolność myślenia, poznawania świata, która jest mu niezbędna do życia pośród wielu niszczących sił przyrody. Jednak ten sam rozum, a ściślej tak zwana rozumna świadomość, wiedzie człowieka ku bolesnemu, męczącemu stanowi rozdarcia duszy (rozdwojenia jaźni). To rozdwojenie jaźni wynika z tego, że jedno ja (osobowe) każe człowiekowi egzystować życiem zwierzęcym, a drugie ja (rozum) zabrania tego. Otóż człowiek żąda wyjaśnienia tej sprzeczności (zdarza się też nawet, że nie mogąc jej znieść, zabija się). Choć przebudzenie w człowieku rozumnej świadomości musi być bolesne, to dzięki niemu człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę ze swego błędnego wyobrażenia o życiu jako jedynie zwierzęcym. Przed człowiekiem otwiera się możliwość wstąpienia w nowe, prawdziwe życie ludzkie. „Rozumna świadomość, niepostrzeżenie wyrastając w osobniczym bycie człowieka, dorasta do tego, że osobnicze życie staje się niemożliwe”[15]. Tak więc Tołstoj zapewnia, że w rzeczywistości owa sprzeczność nie zachodzi; jest tylko pozornie realna. Sprzeczność czy rozdwojenie u człowieka wynika wyłącznie z przyjmowania fałszywych pseudonauk o życiu, które utwierdzają wszystkich w przekonaniu, że ludzkie życie jest zwierzęce od momentu narodzin, aż do śmierci. „[...] w człowieku o przebudzonej rozumnej świadomości nie ma żadnej sprzeczności, lecz są tylko narodziny nowej istoty, nowego stosunku rozumnej świadomości do zwierzęcej”[16]. Ponadto pisarz zaznacza, że trudności odnajdywania w sobie rozumnej świadomości wynikają z  niemożności osiągnięcia wyższego poziomu czy stopnia oglądu, z którego łatwiej by było uprzytomnić ć sobie istnienie rozumnej świadomości (istoty doskonalsze od ludzi mogłyby ją bez przeszkód postrzegać).

 

 

Tołstoj podkreśla, że rozum jest uświadamianym przez człowieka prawem, którym powinien się kierować w życiu. Z prawa  odnoszącego się do prawdziwego życia  wynika, że ludzie w celu osiągnięcia prawdziwego dobra powinni podporządkować swą zwierzęcą tożsamość rozumowi. Prawo rozumowe jest prawem wyższym, a zatem obejmującym niższe prawo zwierzęce (osobnicze). „W pełni znamy tylko swoje życie, swoje dążenie ku dobru i ukazujący nam to dobro rozum”[17]. Życie prawdziwe człowieka różni się też tym od jego życia osobniczego, że toczy się poza przestrzenią i czasem. Innymi słowy, czasowe i przestrzenne warunki nie wpływają na prawdziwe życie – choć odkrywa się je w czasie i przestrzeni, to jednak nie określa się ich za pomocą czasowych i przestrzennych warunków, a za pomocą stopnia podporządkowania zwierzęcej tożsamości rozumowi. Prawdziwe życie po prostu jest – nie może więc ono dla człowieka rodzić się i ginąć. Rosyjski pisarz stwierdza, że człowieka różni od każdego zwierzęcia możność wyrzeczenia się dobra osobniczego (tj. osiągania tylko osobistej korzyści). Nie należy utożsamiać tego wyrzeczenia z ludzkim poświęceniem . Zdaniem Tołstoja człowiek w pewnym momencie swojego życia dochodzi do przeświadczenia o istnieniu dobra, które przekracza dotychczas znane jemu dobro osobnicze: „Świadomość osobnika to dla człowieka nie życie, lecz ta granica, od której zaczyna się jego życie polegające na coraz pełniejszym osiąganiu właściwego mu dobra, niezależnego od dobra osobnika zwierzęcego”[18]. Wyższe dobro w życiu człowieka nie jest osiągalne bez poprzedzającego je dobra osobniczego, które jest środkiem do realizacji, a nie przeszkodą (mamy tu wznoszenie się do góry po szczeblach dobra). Nawet jeśli człowiek nie wyrzeknie się dobrowolnie swojego dobra osobniczego, to i tak do tego dojdzie, tyle że pod przymusem – w trakcie śmierci cielesnej (jako zwierzęcia), „kiedy pod ciężarem cierpień pragnie jednego: uwolnić się od męczącej świadomości ginącej osoby i przejść w inny stan istnienia”[19]. Należy przy tym podkreślić , że sama możność wyrzeczenia się dobra osobniczego nie oznacza wyrzeczenia się bytu osobniczego. „Osobnik dla rozumnego człowieka jest takim samym koniecznym warunkiem jego życia jak krwiobieg – warunkiem istnienia jego zwierzęcej tożsamości”[20]. Tołstoj podkreśla: „Rozpaczliwość istnienia człowieka nie bierze się stąd, że jest on osobnikiem, lecz z tego, że uznaje to za życie i dobro. Dopiero wtedy pojawiają się sprzeczność, rozdwojenie i cierpienie człowieka”[21].

 

 

Czym jest to najwyższe dobro człowieka? „[...] dobro życia osiąga się nie za sprawą dążenia każdej istoty do własnego dobra, lecz za sprawą zgodnego z prawem rozumu dążenia każdej istoty do dobra wszystkich innych”[22]. Takie dążenie wyraża się w sercu ludzkim przez miłość. U Tołstoja pojęcie miłości stanowi zwieńczenie głównego toku wywodu całej rozprawy; warunkiem dla zrozumienia miłości jest zrozumienie przez człowieka prawdziwego życia i tym samym wyrzeczenie się  osobniczej egzystencji. Tołstoj definiuje ją następująco: „A miłość [...] jest działaniem mającym na celu dobro innych”[23]. Dodaje też, że jest to działanie rozumne człowieka (tzn. takie, na które, będąc jednym możliwym dobrem człowieka, wskazuje mu jego rozum), a co więcej – jego jedyne działanie rozumne. Jest to działanie tylko w teraźniejszości, które nie przekłada się w czasie, nawet gdy siła miłości  może wzrastać wraz z upływającym czasem. Ponadto  jest to działanie prawdziwego życia (tzn. jest ono samym życiem, najradośniejszą działalnością życia, jest życiem szczęśliwym), stan wszechogarniającej życzliwości względem wszystkich ludzi (stan właściwy dzieciom i ludziom rozumnym). Tym samym do tak rozumianej miłości nie  możemy zaliczyć na przykład miłości jedynie do własnego dziecka, matki, ojca, córki, syna, jak i do własnej ojczyzny, choć oczywiście prawdziwa miłość je wzmacnia. Pisze Tołstoj o miłości jasno i wyraźnie: „Miłość tylko wtedy jest miłością, kiedy jest ofiarą z siebie. Tylko kiedy człowiek oddaje innemu swój czas, swoje siły, a ponadto traci ciało dla kochanego obiektu, oddaje mu życie [...]”[24]. Rosyjski pisarz wskazuje, że wielkość uczucia miłości jest wynikiem ułamka, w którym licznik stanowi miłość do innych (jest on stały), mianownik stanowi miłość do siebie (nie jest on stały, bo można go w nieskończoność zwiększać lub zmniejszać). Stąd wniosek, że wielkość ułamka (prawdziwej miłości) zależy od wielkości mianownika (od stopnia miłości do siebie). Im większa będzie miłość własna, tym mniejsze będzie uczucie prawdziwej miłości i na odwrót: im mniejsza będzie miłość własna,  tym większe będzie uczucie prawdziwej miłości. Ponadto efektem przedkładania dobra innych nad własne byłoby  zaprzestanie walki wszystkich ze wszystkimi, męki cierpień oraz strachu przed śmiercią. Otóż świadomość tego, że jakakolwiek własna ofiara przyczynia się do powiększenia czyjegoś dobra, przynosi pełną satysfakcję rozumnej naturze człowieka – w ten sposób realizuje się cel osiągnięcia największego możliwego dobra na świecie.

 

 

W dalszej części rozprawy pisarz snuje ciekawe rozważania o śmierci i pozornym strachu przed nią: „To uczucie wyrażające się w ludziach strachem przed śmiercią jest tylko świadomością wewnętrznej sprzeczności życia – dokładnie tak samo jak strach przed duchami jest tylko uświadomieniem sobie chorobliwego stanu psychicznego”[25]. Wymowna konkluzja Tołstoja jest następująca: „[...] strach przed śmiercią nie polega na tym, że człowiek boi się kresu swej zwierzęcości, lecz na tym, że wydaje mu się, iż umiera coś, co nie może ani nie powinno umrzeć. Myśl o przyszłej śmierci jest tylko przeniesieniem w przyszłość śmierci dokonującej się w teraźniejszości. Pojawiające się widmo przyszłej cielesnej śmierci nie jest przebudzeniem myśli o śmierci, lecz, przeciwnie – przebudzeniem myśli o życiu, które człowiek powinien mieć, a którego nie ma”[26]. Innymi słowy: „Bojący się śmierci boją się jej dlatego, że wydaje się im ona pustką i mrokiem; lecz pustkę i mrok widzą dlatego, że nie widzą życia”[27]. Tołstoj ma też pełne przekonanie o tym, że istnieje coś, co nie może być nigdy unicestwione przez cielesną śmierć, stanowiącą jedynie kres – zniszczenie przestrzennego ciała i czasowej świadomości. Tym czymś jest tu pewien szczególny stosunek każdego bytu do świata, który się uwidacznia w określeniu tego, co i w jakiej mierze dany byt kocha, a czego i w jakiej mierze nie kocha. Zatem wyjątkowy stosunek do świata nie jest jakąś jedną z wielu zewnętrznych cech przejawianych przez dany byt (ponadto odnosi się on też do zwierząt, tyle że ich szczególny stosunek do świata jest daleki od związku ze światem, w którym znajduje się człowiek, stąd nie jest on dla niego zrozumiały). Tołstoj twierdzi, podobnie jak Platon, na którego się powołuje, że istnieje pozaczasowe i pozaprzestrzenne ja, które stanowi osnowę prawdziwego życia (nawet jeśli uznać na podstawie obserwacji, że szczególne ja byłoby zależne od rodziców i wszystkich przodków oraz warunków na nich oddziałujących, co sprwia, że genealogia każdego człowieka ma swoje źródła w tak dalekich czasowo-przestrzennych faktach, iż w istocie wykracza się poza przestrzeń i czas]). Natomiast istotą tego ja jest ruch życia ku ciągłemu potęgowaniu uczucia miłości.

 

 

Tołstoj sądzi, że życie ludzi nie kończy się na tym świecie. Otóż żyją oni w ludzkim wspomnieniu, żyje ich duchowy obraz, który oddziałuje na ludzi. Jednak żyją wiecznie ci, którzy za prawa życia uznali poddanie swej zwierzęcej tożsamości rozumowi i praktykowanie uczucia prawdziwej miłości. Najbardziej dobitnym przykładem jest Chrystus, którego siła rozumnie kochającego życia oddziałuje na ludzi do dziś, a co więcej, owa siła nie tylko w nich pozostała, lecz jeszcze  wzrosła . Doniosłą rolę w ludzkim życiu pełni też cierpienie. Dla człowieka wiedzącego, czym jest prawdziwe życie ból nie jest złem, ale koniecznym warunkiem zarówno jego osobniczego, jak i rozumnego życia. Gdyby nie ból, jego życie zwierzęce byłoby niemożliwe, gdyż szybko by się skończyło (np. przez rozmyślne okaleczenia). Zaś w jego życiu rozumnym ból pełni funkcję kierującą ludzkim działaniem – przepełnionym  miłością – w służbę cierpiącym.

 

 

O życiu zawiera trzy motta: z Myśli Pascala (o człowieku jako najwątlejszej, ale myślącej trzcinie w przyrodzie; o pozaczasowej i pozaprzestrzennej myśli ludzkiej jako zasadzie  moralnej), z Krytyki praktycznego rozumu Kanta (o gwiaździstym niebie jako przejawianiu się zmysłowego świata przypadkowości ponad człowiekiem i prawie moralnym w nim jako powszechności i konieczności) i z „Ewangelii św. Jana” (przykazanie o wzajemnym miłowaniu się). Widać teraz, że Tołstoj nie bez powodu wybrał powyższych myślicieli. Czerpał z nich obficie, chociaż na swój indywidualny sposób. Stworzył on pewien religijno-filozoficzny projekt, który jest zdominowany przez czystą, pierwotną myśl chrześcijańską, ale bez pojęcia Boga;  dlatego nie było rosyjskiemu pisarzowi po drodze z Kościołem Prawosławnym i władzą państwową w ówczesnej Rosji – rozprawa O życiu została tam wydana dopiero 3 lata po jego śmierci. Niezależnie od tego, czy uzna się tołstoizm za projekt ludzkiego życia godny naśladowania, czy za projekt utopijny, to z pewnością zasługuje on na rzetelne potraktowanie, gdyż niejeden jego aspekt skłania do myślenia i motywuje do autorefleksji nad szeroko pojętym życiem człowieka.

 



[1] J. Dobieszewski, Absolut i historia. W kręgu myśli rosyjskiej, Universitas, Kraków 2012, s. 127.

[2] Tamże.

[3] Tamże.

[4] Tamże, s. 127-128.

[5] Tamże, s. 128.

[6] L. Tołstoj, O życiu, przeł. A. Kunicka, Aletheia, Warszawa 2013, s. 19.

[7] Tamże.

[8] Tamże, s. 22.

[9] Tamże, s. 21.

[10] Tamże, s. 23.

[11] Tamże, s. 32.

[12] Tamże, s. 35.

[13] Tamże, s. 37-38.

[14] Tamże, s. 56.

[15] Tamże, s. 75.

[16] Tamże, s. 76.

[17] Tamże, s. 93.

[18] Tamże, s. 108-109.

[19] Tamże, s. 111.

[20] Tamże, s. 132.

[21] Tamże, s. 133.

[22] Tamże, s. 124.

[23] Tamże, s. 147-148.

[24] Tamże, s. 158.

[25] Tamże, s. 172-173.

[26] Tamże, s. 173.

[27] Tamże, s. 174.

Wróć